Facebook Google+ Twitter

Co wolno wojewodzie, czyli Polak jest cacy

Pojawiające się ostatnio doniesienia prasowe o tym, że „biją naszych”, a Polacy stają się personami non grata, warto skonfrontować z innym aspektem imigracji zarobkowej.

Chodzi o naszą nielegalną pracę w wielu krajach Europy. Piszę „naszą” bo po pierwsze sama pracowałam przez 3 lata na czarno, a po drugie - liczba Polaków-imigrantów jest tak duża, że „my” jest tu całkiem uprawnioną formą.

W Anglii Polacy „nie znają angielskiego i mieszkają w prymitywnych warunkach, a brytyjska prasa podsyca negatywne nastroje wobec imigrantów. W efekcie antypatia do Polaków mieszkających na Wyspach z roku na rok rośnie.

Mając to na uwadze, z ogromnym zainteresowaniem przeczytałam w tygodniku "Przegląd"
reportaż pt. „ Pracowałam w nielegalnym przedszkolu”... Z zainteresowaniem tym większym, że praca odbywała się w kraju, gdzie obywatele przywykli do dyscypliny, praworządności, twardych przepisów i gdzie porządku przestrzegają sami przy pomocy rozpowszechnionych działań, które u nas, bez względu na rodzaj, przedmiot i adresata, zwiemy donosicielstwem.

Szczególnie zdziwił mnie, w świetle panujących w Szwajcarii obyczajów taki oto fragment:
„To przedszkole jest teoretycznie dla dzieci angielskojęzycznych, ale przychodzą także inne. Swoje dzieci zapisują tu obcokrajowcy z całego świata, przebywający w okolicy na stałe lub czasowo - z powodu pracy czy choćby urlopu; ALE TAKŻE SZWAJCARZY (podkreślenie moje) ludzie, którzy zawsze żyją w zgodzie z prawem, nie mający zielonego pojęcia, że całe to przedszkole działa nielegalnie.”

Zadumałam się nad tym reportażem z powodów, o których niżej i postanowiłam zasięgnąć w tej materii opinii u kuzyna, przed wielu laty osiadłego w Szwajcarii.

Wypunktowanie zasadniczych motywów reportażu, czyli:
1. lewego interesu,
2. prowadzonego, co podkreśla autorka wielokrotnie, przez Żydówkę,
3. wyzysku białych niewolnic, w tym autorki reportażu,
4. zła i krzywdy wyrządzanej dzieciom,
zaowocowało takimi mniej więcej stwierdzeniami tegoż syna mej ciotki:

„Ciociu - Nikt nie uwierzy w takie przedszkole dla dzieci emigrantów. Bzdura kompletna. Mnie to pachnie raczej burdelem, bo tylko taki interes się może jakoś nielegalnie utrzymać. Nikt z emigrantów nie ma takich pieniędzy na takie luksusowe przedszkole a przedszkola, dla dzieci od czwartego roku życia są w Szwajcarii ZA DARMO; dzieci przez 2 do 3 lat chodzą za darmo, na 2 godziny przed południem i dwie po południu.

Nie wyobrażam sobie, że tu funkcjonuje, ogłasza się i reklamuje przez 20 lat nielegalne przedszkole anglojęzyczne dla emigrantów. Tu najwięcej emigrantów to są Niemcy.
Bez pozwolenia na pobyt i pracę nie można być tu dłużej niż 2-3 miesiące.
Nie wynajmie się mieszkania, nie zarejestruje telefonu, nie ubezpieczy się. Poza tym dziwne, że nikt na zameldował tego, gdzie zaparkować nieprawidłowo wystarczy, żeby ktoś zgłosił do gminnej policji."

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Panie Ryszardzie K. H , sytuacja , która Pan opisuje to już historia, wówczas były szczelne granice i żelazna kurtyna. Dziś praktycznie granic nie ma, co wiąże się ze sporą mobilnością ludzi i napływem niekontrolowanym "turystów" i turystów, przestępczość wszelaka wzrostła katafsroficznie na każdym kroku. Ściganie jest znacznie trudniejsze. Kiedyś co 6 mieszkaniec CH był cudzoziemcem. teraz co 4.
A międzynarodowa zorganizowana działalność przestęcza jest ścigana ze szczególną starannością.

Opisany przypadek, na gang nie wygląda, ale czyż nie jest, na "wnikliwy" hehehe rzut oka ;) dobrze zorganizowaną miedzynarodową działalnością nielegalną ? ;)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomku, a czytałeś linkowany przez Panią Jadwigę artykuł http://www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=reportaz&name=243
Dlaczego dziwne ? ciekawe byłoby wiedzieć co Ci sie dziwne wydaje.
Mnie to nie dziwi.
Mam jednak łagodniejszy obraz pracy na czarno w domu, osoby która opiekuję sie chorym lub niedołeżnym domownikiem, jak własną rodziną, bo mieszka i ma utrzymanie w rodzinie , tyle że otrzymuje wynagrodzenie umowne.

Inaczej jeśli ktoś pracuje na czarno w przedszkolu, które jest instytucją publiczną, nawet jeśli jest prywatną. Na dodatek instytucja ta jest nielegalna.

Ta sprawa skarżącej się dziwczyny pociąga za sobą wiele różnych aspektów.
Osoba zatrudniająca na czarno w biznesie jakimkolwiek, płaci sporą grzywnę, a osoba pracująca na czarno jest karana w różnym stopniu.
Jeżli jeszcze bisnes jest nielagalny, o czym pracująca w nim dziewczyna wiedziała, no to masz dodatkowe przestępstwo współuczestnictwa w nim.

A swoją drogą , to tego zielonego chleba podawanego dzieciakom, nie mogę jej darować.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jest jeszcze druga strona myślenia Szwajcarów. Podczas przymusowej przerwy w locie do Lizbony, postanowiłem w ciągu 3 godzin zobaczyć kawałek Genewy. Zapytałem tubylczego wopistę, gdzie w tym czasie mógłbym wyskoczyć. Ze szwajcarską obojętnością, ale i dokładnością, opisał mi trasę, którą mogę w 3 godziny przemierzyć i na co się na niej natknę. Poradził, abym wsiadł do autobusu określonej linii, wysiadł na 9 przystanku przemierzył Park Narodów i po drugiej stronie wsiadł do tego samego autobusu. Zapewnił, że wrócę po 2,5 godzinach. A że były to czasy słusznie minione, chciałem zamienić swoje kultowe 10 dolarów na franki szwajcarskie, by za nie kupić autobusowy bilet. Szwajcar popatrzył na mnie zdziwiony. - Jedź bez biletu! Tu nikomu do głowy nie przyjdzie, że go nie masz!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 31.07.2009 15:03

Dziwne jakieś....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.