Facebook Google+ Twitter

Co z marginesem społecznym?

W sobotę 28 października, gdyński policjant jechał autobusem na służbę w komisariacie. Grupa młodzieńców znalazła sobie dodatkowe zajęcia w pojeździe, zakazane zresztą przez przewoźnika - pili alkohol, palili papierosy i klęli.

Kodeks karny

 

38-letni policjant zwrócił im uwagę pokazując legitymację służbową. Ok. dziesięciu chuliganów rzuciło się na niego bijąc po twarzy i powodując urazy kręgów szyjnych oraz klatki piersiowej. Próbowali wyciągnąć go z pojazdu na zewnątrz, dopiero wówczas pasażerowie i kierowca podnieśli alarm. Napastnicy zbiegli.

Kolejny dramatyczny i bulwersujący incydent ostatnich dni.
Odważny policjant swą obywatelską postawą zasłużył na uznanie, jednak czy jeszcze kiedykolwiek zachowa się podobnie albo czy stanie w obronie napadniętej osoby? Co my uczynilibyśmy w podobnej sytuacji?

Oczywiście, meneli takich jak opisani powyżej napastnicy trzeba izolować, ale miejsc w więzieniach jest zbyt mało, zaś takie szemrane towarzystwo wiele się nie przejmuje niskimi wyrokami. Za napad na funkcjonariusza grozi 10 lat więzienia, ale adwokaci udowodnią, że poszkodowany nie zdążył okazać legitymacji albo było zbyt ciemno, by ją odczytać, zatem (jeśli pojmą tych zbirów) pewnie kwalifikacja będzie łagodniejsza - zwykła napaść na obywatela. Chyba że ambicją gdyńskiej policji i sądu będzie ujęcie owych zbirów i długotrwałe odgrodzenie od zwykłych obywateli.

Stałym i nierozwiązywalnym zagadnieniem jest brak solidarności obywatelskiej wobec przemocy. Tu już chyba nic nie można uczynić, skoro do tej pory niczego nie wymyślono. Owszem, wynaleziono telefon komórkowy i ten drobny a ważny przedmiot jest w stanie uratować komuś życie, jeśli zostanie błyskawicznie użyty przez świadków. Ponadto kierowca autobusu, tramwaju, trolejbusu powinien mieć specjalny przycisk, którym mógłby powiadomić centralę przewoźnika oraz najbliższy posterunek policji, że zaistniało poważne zagrożenie zdrowia i życia pasażerów, kontrolerów, kierowcy.

W związku z chuligańskimi wydarzeniami sprzed tygodnia, w wyniku których nie żyją Bartosz i Ania, opisane bandyckie zachowanie w Trójmieście ma dodatkowy wydźwięk i jest rękawicą prowokacyjnie rzuconą naszej policji. Pewna część młodzieży daje wyraźne sygnały, że nie ma zamiaru szanować ani prawa, ani obywateli, ani służb strzegących porządku publicznego. Co robić z marginesem społecznym, który nie chce się ucywilizować?

Co da wieloletnia izolacja chuliganów, skoro oni sami nie chcą się zmienić i w celi będą rozmawiać niemal wyłącznie o wymyślnych sposobach kradzieży, rozboju i życia na cudzy rachunek? Co z nimi począć, kiedy nie reagują na prośby i groźby rodziców, wychowawców, pracodawców, księży, etyków, małżonków? Czy jesteśmy w stanie wymyślić rozsądny program resocjalizacyjny? Jakie są kierunki na studiach kształcące specjalistów od nawracania przestępców na "porządną drogę"? Na studiach, na których nauki pobierają osoby raczej o naukowym podejściu do zagadnienia i jakże często o zbyt delikatnej konstrukcji psychicznej?


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

W mediach występują głównie mądrzy naukowcy oderwani od rzeczywistości, o ustach przepełnionych chrześcijańską troską oraz helsińskimi prawami człowieka, zatem osoby lejące nam miód na dziegciową przaśną rzeczywistość. Gdzie konkretni ludzie czynu, choćby również lejący, ale pałami po chuligańskich grzbietach?

Komentarz został ukrytyrozwiń

A gdyby tak w co któryś autobus wsiadała grupa (ale osobno) policjantów bez mundurów i w razie rozróby - kajdaneczki? Tryb błyskawiczny osądu - wg Ziobry.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.