Facebook Google+ Twitter

Co z tą Platformą?

Platforma Obywatelska przeżywa głęboki kryzys, największy w całej swojej historii! Wyborcze porażki w Rybniku i w Elblągu są jedynie medialną twarzą wielowymiarowego odwrotu, złej passy, z którą zmaga się dziś partia rządząca.

Mass media nie pozostawiają suchej nitki ani na premierze Donaldzie Tusku, ani na ugrupowaniu, któremu przewodzi. Od co najmniej miesiąca nie ma dnia, aby w polskiej przestrzeni publicznej nie pojawiły się jakieś informacje, które dotyczą kolejnych niepowodzeń i porażek Platformy Obywatelskiej. Czy mass media bezpowrotnie odwróciły się od Platformy Obywatelskiej? Czy ktoś jeszcze kocha premiera Donalda Tuska i ugrupowanie, któremu przewodzi? Czy trudności, z którymi zmaga się rządzącą aktualnie partia, oznaczają jej koniec? Co z tą Platformą?
Jeden z najistotniejszych powodów złego czasu Platformy Obywatelskiej należy upatrywać w mutacji polskiej politycznej przestrzeni, w której Platforma funkcjonuje. Dotychczas największym atutem Platformy Obywatelskiej była samonakręcająca się spirala PO-PiS, w której PO była antytezą dla Prawa i Sprawiedliwości, a PiS antytezą dla Platformy Obywatelskiej. Sytuacja ta zdaje się jednak odchodzić w przeszłość. Sprawia to, iż partia Donalda Tuska będzie musiała nauczyć się poruszania i funkcjonowania w nowej rzeczywistości politycznej. W rzeczywistości, w której - tym razem - będzie miała z kim przegrać. Przyszłym rywalem politycznym Platformy Obywatelskiej jest powstająca w Polsce centrolewica. To ona będzie miała w przyszłości zarówno ambicje, jak i dostateczny potencjał polityczny, żeby przejąć władzę w Polsce i spuścić Platformie polityczne lanie!
Jarosław Kaczyński to najlepszy spin doktor Platformy Obywatelskiej. To jemu partia ta zawdzięcza swoje wszystkie sukcesy wyborcze. Ale pan Prezes coraz bardziej zawodzi. Jeszcze kilkanaście miesięcy temu wystarczyła jedna krótka wypowiedź pana Prezesa, żeby Platforma Obywatelska zyskała dziesięcioprocentowe poparcie w sondażach. Jeszcze dwa lata temu wystarczyło, by pan Prezes napisał książkę i wypowiedział się na temat pani Angeli Merkel, żeby Platforma zdecydowanie wygrała wybory parlamentarne. Chociaż wszystko wskazywało przecież na to, że je przegra. Jednak ten czas się skończył, ponieważ Jarosław Kaczyński nie potrafi już tak skutecznie przestraszyć Polaków, a jego kolejne wypowiedzi czy poczynania nie powodują już żadnych zawirowań na polskiej scenie politycznej. Pan Prezes najwidoczniej traci swój urok osobisty. Albo - po prostu się - zmęczył. Tak czy inaczej, na swego najwybitniejszego spin doktora, tego najskuteczniejszego politycznego asa, Platforma Obywatelska nie będzie mogła już dłużej liczyć. Dla Platformy Obywatelskiej to absolutnie nowa sytuacja, ponieważ dotychczas partia ta nie miała żadnej konkurencji politycznej. Dlatego zarówno główni liderzy, jak i struktury terenowe Platformy odzwyczaiły się od politycznej rywalizacji z przeciwnikiem, który naprawdę może ich pokonać.
Zbyt wielka i długoletnia przychylność mass mediów dla partii Donalda Tuska wyrządziła zarówno jemu samemu, jak i Platformie ogromną krzywdę. Premier Tusk nie musiał przejmować się jakością przekazu medialnego dotyczącego decyzji i podjętych przez jego rząd politycznych kroków. Media wybaczały mu wiele, niektóre z telewizyjnych stacji wybaczały mu wręcz wszystko. Jednak ten okres się skończył, ponieważ komercyjne środki masowego przekazu są przede wszystkim podmiotami gospodarczymi. Media komercyjne to zwyczajne przedsiębiorstwa, których głównym celem jest generacja zysków. Kiedy spada oglądalność to zyski maleją. W sytuacji, kiedy społeczne preferencje zmieniają się, media komercyjne nie mogą pozostać ślepe i głuche na ten fakt. Stąd taki potężny zwrot mass mediów. Sprawiają one wrażenie, iż już nie kochają ani Platformy Obywatelskiej, ani samego Donalda Tuska. Sorry, business is business, a kiedy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Oglądalność to w istocie są pieniądze i to niemałe pieniądze, z których media komercyjne nie zrezygnują nigdy. Nawet dla wieloletniego pupila, jakim była dla nich Platforma Obywatelska.
Kolejnym problemem, z którym zmaga się dziś rządząca partia, jest coraz bardziej widoczny brak tożsamości politycznej ugrupowania. Dzisiaj trudno powiedzieć, do jakiej politycznej rodziny należy Platforma Obywatelska. Z jednej strony konserwatywne, prawicowe skrzydło Jarosława Gowina. Z drugiej strony liberalne, centrolewicowe skrzydło Grzegorza Schetyny. Od dłuższego czasu są widoczne tarcia pomiędzy tymi dwoma skrzydłami i ich brak zdolności kompromisu w coraz to większym wachlarzu problemów. Nie da się być jednocześnie partią obyczajowo-liberalną i obyczajowo-konserwatywną. Nie da się jednocześnie stać na straży wartości centrolewicowych i centroprawicowych. Po prostu żadna poważna partia polityczna nie może sobie pozwolić na to, aby - w kwestiach zasadniczych dla wyborców i obywateli - być za, a nawet przeciw. Co może łączyć centrolewicowego Bartosza Arłukowicza i centroprawicowego Jarosława Gowina? Właśnie na to pytanie Platforma Obywatelska będzie musiała sobie odpowiedzieć i od tej odpowiedzi będzie zależała jej polityczna przyszłość. Mówiąc wprost: albo na prawo, albo na lewo, ale na dłuższą metę bycie partią władzy nie wystarczy, żeby tę władzę utrzymać.
Platforma Obywatelska stała się zarazem zakładnikiem i ofiarą swojego własnego sukcesu. Partia Donalda Tuska, jako pierwsze ugrupowanie polityczne po 1989 roku, dwa razy pod rząd zwyciężyła w wyborach parlamentarnych i tym samym utrzymała władzę na kolejną kadencję. Jestem absolutnie przekonany, że ani liderzy Platformy z Donaldem Tuskiem na czele, ani terenowi działacze PO nie spodziewali się ponownego zwycięstwa. Kolejna wygrana w wyborach parlamentarnych w 2011 roku była dla członków tego ugrupowania całkowitym zaskoczeniem, stąd coraz bardziej zauważalny brak przygotowania do ponownego sprawowania władzy w Polsce. Jednak jeśli Platforma jest beneficjentem swoich wyborczych sukcesów, to jednocześnie coraz bardziej staje się ich ofiarą. Długoletnie sprawowanie władzy państwowej i samorządowej w Polsce sprawiło, iż partia rządząca ma coraz mniej działaczy, a coraz więcej klientów, którzy zwyczajnie przyłączają się do tego, który sprawuje władzę. To właśnie ten fakt w dużej mierze tłumaczy brak skuteczności terenowych struktur Platformy Obywatelskiej, struktur, które stają się zwyczajnymi przyczepkami, przybudówkami obozu władzy; bez pomysłów na rozwijanie swoich struktur i bez żadnej chęci do działania. Najlepszym przykładem tego zjawiska jest sytuacja panująca w górnośląskich strukturach Platformy. To właśnie trwający stan rzeczy w PO na Górnym Śląsku doprowadził do wyborczej klęski tej partii w Rybniku. Ponadto górnośląskie struktury Platformy Obywatelskiej stanowią obiekt zainteresowania mass mediów, które bardzo często relacjonują niepowodzenia, wewnętrzne spory i nieprawidłowości, których w tych strukturach jest coraz więcej. Oczywiście, w przypadku, gdy uwierzymy mass mediom.
Zaskoczenie wyborczym sukcesem w wyborach parlamentarnych z października 2011 roku, brak pomysłu na modernizacje i skuteczne zarządzanie Polską, coraz bardziej rozwijający się klientelizm oraz brak wewnętrznej demokracji doprowadziły Platformę Obywatelską do stanu inercji. To właśnie stagnacja partii rządzącej jest najbardziej oprotestowana przez polskie społeczeństwo. Obywateli, którzy oczekują więcej od ugrupowania i jego liderów. Przywódców, których przez ponad pięć lat obdarzono tak wysokim zaufaniem społecznym. To właśnie inercja Platformy Obywatelskiej jest najszerzej komentowana we wszystkich mass mediach w Polsce. To właśnie w bezwładzie partii rządzącej należy szukać głównej przyczyny jej kryzysu i spadającego zaufania społecznego dla ugrupowania Donalda Tuska, jak również dla niego samego.
Platforma Obywatelska przestaje być - a może już nie jest - trendy. Platforma Obywatelska przeżywa głęboki kryzys i ewidentnie nie potrafi poradzić sobie ze swoimi wewnętrznymi i zewnętrznymi trudnościami. Nieprzyzwyczajona do braku przychylności mass mediów Platforma Obywatelska nie potrafi poradzić sobie w całkowicie dla niej nowej sytuacji i popełnia kolejne wizerunkowe błędy. Przykładowo takie jak atak na media, które zdaniem Platformy Obywatelskiej nieobiektywnie oceniają sytuacje wewnętrzną i kroki podjęte przez partię rządzącą.
Chociaż Platforma Obywatelska leży na łopatkach, to na pewno nie jest znokautowana. Aktualne trudności, przez które przechodzi ta partia nie oznaczają na w tym momencie jej dezintegracji, czy też jej końca. Platforma Obywatelska może odwrócić na swoją korzyść sytuację polityczną, ponieważ klucz do jej come backu znajduje się w jej rękach!
Platforma Obywatelska musi wymyślić się na nowo. Musi pokazać, że kontroluje sytuację i wie o czym mówi. Platforma Obywatelska musi - możliwie jak najszybciej - przedstawić konkretne pomysły na walkę z kryzysem gospodarczym i doprowadzić w polskiej przestrzeni publicznej do nowego otwarcia. Partia Donalda Tuska musi po raz kolejny udowodnić, że przez cały czas posiada leadership na polskiej scenie politycznej. Jak tego dokonać?
Platforma Obywatelska musi wewnętrznie określić swoją polityczną tożsamość i skończyć ze strategią dwóch skrzydeł. Taktyka ta okazała się dla tej partii poważną kulą u politycznej nogi. W sytuacji, w której polska lewica jest skłócona i podzielona, Platforma Obywatelska ma szansę, żeby zawalczyć o ten elektorat, który jest w jej zasięgu. O wyborców, który już raz na nią zagłosowali, kiedy to w październiku 2007 roku odbyło się referendum dotyczące „za” czy „przeciw” IV RP. Wtedy wyborcy o poglądach centrolewicowych zagłosowali na Platformę z rozsądku. Teraz mogliby zagłosować na Platformę z przekonania. Pod warunkiem, że partia ta udowodniłaby, iż potrafi realizować centrolewicowe, obyczajowe postulaty.
Warto tutaj zauważyć, że w Polsce określenie lewicowość oznacza właśnie lewicowość obyczajową. Postulaty społeczne nie stanowią głównego punktu odniesienia dla polskiej lewicowości. Dzisiaj obrońcą postulatów społecznych jest Piotr Duda i popierający go ruch, który w niedalekiej przyszłości przemieni się w formację polityczną. Na elektorat nastawiony na społeczne postulaty, Platforma Obywatelska liczyć nie może. Jednak partia Donalda Tuska może skutecznie zawalczyć o wyborców związanych z postulatami o charakterze obyczajowym. I powinna zrobić wszystko, aby ten elektorat pozyskać. Tutaj właśnie leży klucz do politycznego przetrwania i przyszłych sukcesów Platformy Obywatelskiej, która - w swoim interesie - powinna z postulatów obyczajowych uczynić integralną część swojej politycznej tożsamości. Platforma Obywatelska powinna być tą partią, która potrafi połączyć obyczajową ewolucję z tym, co dzisiaj jest w stanie zaakceptować polskie społeczeństwo. Kiedy polska lewica, z Januszem Palikotem na czele, proponuje rewolucję, partia Donalda Tuska winna stać się orędownikiem ewolucji, jako najskuteczniejszą strategią dla pozytywnych przemian w kraju nad Wisłą. W państwie, które kończąc swoją społeczno-gospodarczą transformację, wchodzi w erę normalizacji.
Platforma Obywatelska, aby przetrwać, musi na nowo określić swoją polityczną tożsamość. Przezwyciężyć inercję, skutecznie zwalczyć wewnętrzny klientelizm i intensywnie pracować nad rozwojem w swoich strukturach wewnętrznej demokracji. To tutaj znajduje się klucz do wyzwolenia energii jej działaczy. Pozyskanie elektoratu centrolewicowego zagwarantuje Platformie Obywatelskiej sprawowanie władzy na kolejne cztery, a może nawet sześć lat, zakładając, że mogłoby dojść do przyspieszonych wyborów parlamentarnych. Jeśli jednak partia Donalda Tuska nie odnajdzie się w nowej sytuacji polityczno-społecznej w Polsce, gdzie bipolarny spór PO-PiS się kończy, to będzie pogłębiała się w wewnętrznym kryzysie, któremu będzie towarzyszył coraz większy spadek społecznego poparcia. Jeśli zaś Platforma Obywatelska i jej liderzy nie nauczą się na nowo konkurować w przestrzeni publicznej, w której jest z kim przegrać, to dzisiejszy obóz władzy poniesie tak dotkliwą klęskę, jaką Napoleon poniósł pod Waterloo. Klęska ta będzie oznaczała koniec Platformy Obywatelskiej, która po przegranych wyborach parlamentarnych podzieli się na kilka frakcji. Odłamów, które najprawdopodobniej staną się sobie wrogie.
Platformo Obywatelsko: jeśli chcesz przetrwać, to do roboty, ponieważ na wsparcie i pobłażliwość mass mediów nie możesz już liczyć! Platformo Obywatelsko, najwyraźniej ktoś przestał cię kochać! Aby odzyskać serce wyborców, będziesz musiała przejść długą drogę.
Platformo Obywatelska, czarne chmury wiszą nad tobą! Jeśli nie chcesz podzielić losu AWS-u i SLD, to walcz!

Zbigniew Stefanik

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Szkoda, że autor artykułu nie wypunktował działań PO z punktu widzenia zwykłego człowieka, a nie z piedestałów platform medialnych, działaczy, struktur, Palikotów, itp. Platforma pada, ponieważ po prostu oszukała ludzi i zamiast rozwiązywać problemy Polski, walczyła z rzeczywistymi i urojonymi wrogami, a przede wszystkim zapewniała swoim ludziom bezproblemową, nomenklaturową przyszłość. Arogancja i brak samokrytyki to kolejne gwoździe do trumny PO. Nie da się zaklajstrować rzeczywistości gładkimi uśmiechami i strumieniami obietnic bez pokrycia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.