Facebook Google+ Twitter

Co z tą Polską... Reprezentacją?

Mecz eliminacji mistrzostw świata 2010 z Irlandią Północną miał być popisem biało-czerwonych, a zakończył się kompromitacją i porażką 3:2. Chaos i fatalna postawa polskich obrońców nasuwa na myśl pytanie - jak to się mogło tak skończyć?

Jak to się mogło stać? Zachodzą w głowę kibice naszych Orłów. Miała być kombinacyjna gra, podania z pierwszej piłki i indywidualne popisy, a skończyło się na kopaninie. Kiepskiej postawy polskiej reprezentacji nie da się wytłumaczyć ani fatalnym stanem murawy, ani zagłuszającym dopingiem gospodarzy.

Kabaret czas zacząć

Irlandczycy wyszli na mecz zmotywowani. Wiedzieli, że są uważani za drużynę słabszą i już od pierwszych minut postanowili obalić ten mit. Natomiast nasi reprezentanci zupełnie nie "weszli" w spotkanie. Zamiast od początku grać swoje, wdali się w przepychanki i wybijanie piłek z rywalem. Rozkojarzenie szybko przyniosło negatywne skutki. W 10. minucie meczu, po błędzie polskich obrońców, bramkę dla gospodarzy zdobył Warren Feeney.

Biało-czerwoni zamiast zabrać się od razu do odrabiania strat - grali tak, jakby wynik pozostawał bezbramkowy. Brak było zgrania, dokładnych podań, pomysłu na akcje. Irlandia Północna wcale nie prezentowała się dużo lepiej. Po golu zaczęła oddawać pola Polakom. Irlandczycy nie mieli zamiaru prowadzić gry, chcieli zmęczyć rywala i wykorzystać jego błędy.

Kiedy wreszcie skonstruowaliśmy składną akcję - gospodarze byli bez szans. Po podaniu Rogera Guerreiro ładnego gola dla Polaków zdobył powracający do reprezentacji Ireneusz Jeleń (27. minuta). Bramka zaliczona, choć niektórzy mieli wątpliwości, czy polski napastnik nie był na spalonym.
Do końca pierwszej połowy trwała twarda walka. Niestety miłośnicy finezyjnej piłki nie mieli na co popatrzeć.

To nie żart

Drugie 45 minut rozpoczęło się dla Polski fatalnie. W 47. minucie Marcin Wasilewski nie zdołał upilnować Jonathana Evansa, który zdobył gola po rzucie rożnym. 2:1 dla Irlandii Północnej, która bezlitośnie wykorzystywała błędy Polaków i miała sporo szczęścia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

"Zamiast od początku grać swoje, wdali się w przepychanki i wybijanie piłek z rywalem"- Polska nawet nie kopnęła do przodu piłki bo jak by tak robiła to może jeleń by się wcześniej obudził i do 22 minuty oddał chociaż jeden celny strzał ;)

"W 62. minucie "wepchnął" trzecią nogami Marcina Żewłakowa, przy pomocy Artura Boruca"-trochę nie zrozumiane i jak ktoś by nie oglądał meczu to miał by problem "o co chodzi" hehe ;) dobrze że poniżej wyjaśniłaś o co chodzi

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.