Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

170089 miejsce

Co z tą reformą?

Szczerze mówiąc nie dziwię się premierowi, że na liście ministrów, którzy prawdopodobnie w okolicach wakacji pożegnają się z rządem, znalazła się minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego prof. Barbara Kudrycka.

Kolejne ministerialne pomysły, wyciągane niczym asy z rękawa, są co najmniej dziwne. Ostatnio często komentowanym pomysłem, jest plan zmiany zasad przyznawania stypendium naukowego. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyż reforma oświaty jest potrzebna, ale ministerstwo planuje, że o tym kto dostanie te marne gorsze decydować będzie już nie tylko średnia ocen. A co jeszcze? „Myślimy o dodatkowych kryteriach, takich jak udział w konferencjach, aktywność w kołach naukowych, publikacje. Chcemy, aby stypendium naukowe miało charakter prestiżowej nagrody indywidualnej. Teraz studenci traktują je jako coś, co im się należy, gdy osiągną pewien poziom. Szczegóły procedury konkursowej dopiero dopracujemy i w formie zaleceń przekażemy uczelniom” – wyjaśnia w "Rzeczpospolitej" wiceminister Grażyna Prawelska-Skrzypek.

W praktyce oznacza to tyle, że liczba osób otrzymujących ową pieniężną pomoc od państwa, znacznie się zmniejszy. I oto właśnie jest cel planowanych zmian w stypendiach naukowych, ponieważ zaoszczędzone pieniądze zostać mają przeznaczone na stypendia… socjalne. Tutaj nasuwa się nieciekawy wniosek, że ministerstwo chcąc pomóc najuboższym studentom, krzywdzi tych utalentowanych. Nie ulega wątpliwości, że tych których nie stać na naukę należy się pomoc finansowa, ale nie na zasadzie: wam zabierzemy, a wam damy.

Ponadto tłumaczenia, że średnia ocen z egzaminów nie jest wystarczającym warunkiem, są śmieszne. Nierzadko bowiem jest tak, że jedna słabsza ocena z egzaminu obniża średnią i koniec marzeń o tych i tak niskich stypendiach. Wystarczy, że trafimy na egzaminatora, który ma gorszy dzień i nasze szanse mogą przepaść, mimo że cały semestr na to ciężko harowaliśmy.

Pamiętam, że parę miesięcy temu w czasie spotkania premiera ze studentami na UW, Donald Tusk przekonywał, że całkowita odpłatność za studia zostanie wprowadzona dopiero wówczas, kiedy system stypendialny zostanie poprawiony. Jeśli to jest ta naprawa, o której mówił premier, to chyba widocznie się nie zrozumieliśmy.

Rozwiązaniem w tej sytuacji może być uszczelnienie samego systemu stypendiów socjalnych, gdyż tajemnicą poliszynela jest fakt, że często otrzymują je studenci, którzy ich nie potrzebują i świetnie by sobie poradzili bez tych pieniędzy. Nierzadko bywa tak, że student otrzymuje stypendium i pracuje, albo jego rodzice lub jeden z rodziców nie pracuje w Polsce i tym samym średni dochód na członka w rodzinie automatycznie spada. Gdyby pani minister spojrzała na to z tej perspektywy, to może uda się znaleźć więcej funduszy dla naprawdę uboższych młodych ludzi? Stypendia naukowe należy raczej podnieść, a nie utrudniać do nich dostępu, które przez swoją śmiesznie niską stawkę i tak nie są specjalną motywacją do nauki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Tylko, że projekt zakłada, że wysoka średnia pozostanie nadal, a do niej dojdą inne kryteria. A nie, że zamiast kryterium średniej ocen zostaną wprowadzone inne kryteria przyznawania stypendium. I to jest właśnie najciekawsze. Przekaz jest jasny, trzeba oszczędzać i robi się to kosztem utalentowanych młodych ludzi. PO wygrała wybory dzięki studentom, a takie projekty ustaw sprawią, że w następnych wyborach premier Tusk może wiele stracić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Właśnie dlatego żeby jedna słabsza ocena nie odbierała studentowi szansy na stypendium naukowe, potrzebne są jeszcze inne kryteria.Stypendium naukowe powinno być wysokie , ale nie tylko za oceny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.