Facebook Google+ Twitter

Co z tą wolnością?

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2007-02-20 09:12

Demokracja w Polsce to stwór dziwny. Niby każdy ma do niej prawo, każdemu się należy... Dziennikarze na własnej skórze doświadczają często, że każde słowo może być użyte przeciwko nim. Nawet to, które teraz czytacie. Tak właśnie jest. W Polsce.

Nie byłoby seksafery, gdyby Aneta Krawczyk nie zaczęła ogłaszać, że "była zmuszana do seksu za pracę". Reporterzy TVN, których obowiązkiem jest informowanie o łamaniu prawa (w tym przypadku o podejrzeniu złamania prawa) nieprędko wrócą do Radomska. Zostali – o dziwo! – przez mieszkańców zmieszani z błotem. Ludzie sądzą, że nie powinni się zajmować takimi bzdurami, jak w ogóle mogą o tym mówić, o seksie, przecież TVN oglądają dzieci...

Sama Aneta K. (jak się ją w Radomsku określa) stała się przedmiotem dowcipów, anegdot, porównań, ale i pogardy. Nie przystoi powtarzać, jak się ją tutaj określa, co wypisuje się w internecie.

  Tymczasem za to, że   ujawniła pewne fakty należy jej się pochwała. Miała odwagę przed całą Polską mówić o najbardziej intymnych przejściach, żeby pokazać twarz, zawalczyć o swoją godność, którą bezpowrotnie straciła. Ludzie upodlili ją jednak jak tylko mogli. No i mamy demokrację. Teraz pójdzie fama, że bronię Anety K. i pewnie mam z nią coś wspólnego! Tak działa "wolność słowa": pomów, opluj, zbesztaj.

Ludzie plotki piszą...

Kiedyś pisałem o mojej koleżance z miasta, która niedawno znalazła pracę w showbiznesie. Uważam ją za najbardziej szanującą się   osobę, jaką znam. W obszernym artykule była jedna, mało znacząca wzmianka, że bohaterka artykułu chwilowo zachłysnęła się showibznesem. Po czym ludzie rozgłosili plotkę, że... od tego showbiznesu poprzewracało jej się w głowie!

Innym razem pisałem o szanującej się modelce, która pokazała się w Playboyu. Ludzie zaczęli natychmiast ogłaszać, że pozuje nago dla wampa. Miała wiele nieprzyjemności tylko dlatego, że zgodziła się udzielić wywiadu...

Pewne sfery sfery życia publicznego dopiero u nas raczkują. Niestety.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Mirku, myślę, że rodzice powinni tłumaczyć dzieciom co to jest molestowanie seksualne. Między innymi po to, by ich dzieci nie stały się ofiarami takiego molestowania. Można opowiedzieć dziecku o "złym dotyku" w sposób zrozumiały i przyjazny dziecku. Ostrzec je, nie strasząc ani nie zniesmaczając.
IMHO rodzice poświęcając trochę czasu na rozmowę z dziećmi o sprawach intymnych są w stanie uchronić je przed większością zagrożeń.

Komentarz został ukrytyrozwiń

*W prawdzie miał prawo* - łącznie, ale *w prawdzie tkwi dobro*.
*nie prędko wrócą * - także łącznie (niewesoło, niegodnie);
* Pewne sfery sfery życia publicznego dopiero u nas raczkują. Niestety. * - publicznego? Pewne sprawy prywatne nie powinny być wyciągane imiennie.
Plus za podjęcie ryzykownego tematu, jednak AK dla mnie to karierowiczka przez łózko, zatem żź/z. mam dość prosty sposób oceniania pań. Gdybym ją dobrze ocenił,t o w jaki sposób musiałbym ocenić godne panie, które nie przyjęły propozycji i są np. sprzątaczkami a nie dyrektorkami? Owszem, podczas głodu stulecia, okupacji, walki o leki dla dzieci odstąpiłbym od surowej oceny.
Natomiast ludzie mają rację - przez miesiąc media w wiadomościach trąbiły o seksaferze, także w porze "dziecięcej". Co rodzice mają odpowiedzieć dziecku, kiedy pyta o szczegóły takiej afery albo - co to jest molestowanie seksualne?
Czy AK nadaje się na pozytywną bohaterke do naśladowania w Polsce? Nie mamy innych wzorców? A właśnie usprawiedliwianie AK to sugestia dla milionów dziewczyn, że to nie jest zła metoda i kilka procent cwanych panienek zejdzie na drogę łóżkowej kariery.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.