Facebook Google+ Twitter

Co z tą wolnością?

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2012-04-17 16:33

Wolność ma postać indywidualną, ale każdego z nas inną. Pewne jej formy są uniwersalne, zwłaszcza dla Polaków. Czy więc powinniśmy przyglądać się wszelkim formom ucisku czy też reagować? I jak?

To nie my wymyśliliśmy kłamstwo, grę pozorów, taktykę walki, inwazji. Hołubimy sami sobie jako gatunek homo sapiens, a jednak dopiero w kontakcie z innymi gatunkami udaje nam się coś wynaleźć lub sklasyfikować. Niemniej jednak z tego co dostrzegam jesteśmy świetni, ale dopiero w połączeniu z wiedzą innych gatunków zaczęliśmy brylować. Co najbardziej mnie zadziwia w całej tej ewolucji mam wrażenie, że mnogość kolejnych wynalazków i nad konsumpcyjność naszego gatunku dąży do samounicestwienia. Mamy tyle, a sami nie wiemy dokąd dążymy tak naprawdę. Wewnętrznie nie mogę wręcz się pogodzić z tym faktem, że nie przystajemy, nie zatrzymujemy się, żadnych stoperów. Wystarczy?

Jak zawsze w przełomowych momentach jest maleńkie światełko w tunelu, tylko kto w miliardowej społeczności posłucha pojedynczych grup. Bardzo chciałabym żeby każdy z tak zwanych decydentów pomyślał o czymś więcej niż o swoim stołku czy o tym gdzie wyjedzie w tym roku na wakacje. Żeby jednak tego dokonać i dotrzeć do wszystkich grup decyzyjnych jest potrzeba więcej niż aktualnie zalążka grup oburzonych czy też protestujących przeciw tzw. acta, czy też już dinozaurów masowych protestów czyli ekologów.

To co daje się zauważyć to fakt że od wielu miesięcy na naszych oczach kolejno następują rewolucje narodów. Jednak nie są bezkrwawe, nie odbywają się w duchu pokojowym i każdy z kolejnych krajów, który ulega nastrojom wyzwoleńczym wpływa na gospodarkę międzynarodową. Obserwacja wojen domowych to niekończący się serial ginącej ludności cywilnej łącznie z dziećmi i kobietami. Dodatkową trudnością w osiągnięciu stanu uspokojenia po trudnych dniach wyniszczających te narody jest istotna sprawa, to to, że nie wiedzą co mają zrobić ze swoją okupioną krwią wolnością. Brak jednego pomysłu na przyszłość jest podwaliną pod możliwość ponownego otrzymania władzy absolutnej lub reżimu wojskowego, bądź co wydaje się najbardziej niebezpieczne władzy pod wodzą którejś z kast religijnych.

Piszę o tym gdyż zastanawiam się czy jeden naród ma prawo ingerować w wewnętrzne starcia i wojny domowe. Czy możemy jako kontrargument pozwolić sobie na przyglądanie się z boku aż wykrwawi się ostatni rebeliant czy rewolucjonista? Kiedy stajemy się współwinni? Co dalej z tą wolnością? Patrzę też nie tylko w skali globalnej, ale zwykle z ludzkiego punktu widzenia przeciętnego człowieka. Zjawisko, które sobie wewnętrznie nazywam "co z tą wolnością" dotyczy wielu czynników. Zwyczajna sprawa, z którą stykamy się prawie namacalnie to osoby które na co dzień były ofiarami przemocy domowej. Nie trzeba brać przykładów tego zagubienia aż z innych kultur co dla nas europejczyków jest rzekomo szokujące - dla przykładu w niektórych z plemion afrykańskich wyklucza się z rodzin kobiety tylko posądzone o sztuki czarnej magii. Za to u nas choć dla wielu ludzi nie jest to szokujące, to dla mnie jest że do dziś nie rozwiązano oficjalnie problemu co powinny zrobić osoby obu płci, zwłaszcza te z dziećmi które autentycznie stały się ofiarami przemocy domowej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.