Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

7732 miejsce

Co z tym wymiarem sprawiedliwości?

„Mogę powiedzieć bardzo jasno: jeżeli nie uda mi się z jakichkolwiek powodów przeprowadzić tej zmiany, nie widzę dalszego sensu funkcjonowania na obecnym stanowisku po 31 grudnia 2008 r.”

Słowa te padły z ust urzędującego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego w wywiadzie z Janiną Paradowską dla tygodnika. Chodzi oczywiście o reformę systemu wymiaru sprawiedliwości. Sztandarowym pomysłem Zbigniewa Ćwiąkalskiego, ujętym również w programie PO, jest zmiana polegająca na rozdzieleniu stanowiska prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości. Koncepcja ta wywołała wiele sporów wśród polityków i komentatorów. Warto jednak zwrócić uwagę, że nie wpłynie ona bezpośrednio na sprawy obywateli.

 / Fot. http://www.ms.gov.plPrzypomnijmy. Najważniejsze plany i założenia legislacyjne Ministerstwa Sprawiedliwości to: wspomniany rozdział funkcji Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego, zmiany w Kodeksie karnym, Kodeksie postępowania karnego, Kodeksie karnym wykonawczym. Pozostałe plany mają dotyczyć kwestii związanych z sędziami, asesorami oraz dostępem do zawodów prawniczych, a także prawa i postępowania cywilnego.

Według byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, jeśli dojdzie do realizacji planu Ćwiąkalskiego, oznacza to utratę przez państwo kontroli nad ściganiem przestępstw. Rząd zostanie pozbawiony możliwości prowadzenia polityki karnej. Ziobro, jest również tego zdania, że pełnię władzy nad prokuraturą, a także nad policją i służbami specjalnymi powinien mieć właśnie minister sprawiedliwości. Jak zauważa prof. Andrzej Marek, taka koncepcja stanowi przykład modelu typowego dla państwa totalitarnego.

Nie jest tajemnicą, że wśród zrealizowanych pomysłów byłego ministra sprawiedliwości znajdują się rozwiązania przeniesione z kodeksu z 1969 r., będące tym samym swoistego rodzaju powrotem do PRL-u. Mowa tu oczywiście o sądach 24-godzinnych. Są one gotowym rozwiązaniem właśnie z roku 1969 (dokładniej rzecz biorąc - postępowaniem przyspieszonym). Jako ciekawostkę związaną z funkcjonowaniem sądów 24-godzinnych można podać krótką statystykę
z nimi związaną: w 2007 r. rozstrzygały one w 37 tys. spraw, a miało ich być w pierwotnym założeniu 100 do 150 tys. 20 mln zł to koszt samej obrony. Ponad 80 proc. to pijani kierowcy, przy czym nie ma różnicy, czy są to pijani rowerzyści z wiejskich dróg czy pijani kierowcy na międzynarodowych szosach, wiozący pasażerów. Absurdalny okazał się fakt, że koszty zatrzymania rowerzysty były wyższe niż koszty zatrzymania pijanego kierowcy na drodze w mieście. Pierwszego z nich należało bowiem przetransportować z wioski do miejskiego aresztu. Postulowane zmiany przewidują, że „nie będzie obowiązku zatrzymania w każdej sytuacji, nie będzie obligatoryjnej obrony z urzędu, o tym będzie decydować sam podejrzany” – jak mówi Ćwiąkalski. Dalej tłumaczy – „większość zatrzymanych od razu przyznaje się do winy, bo widać wskazania alkomatów, czy wyniki badania krwi. Już na etapie postępowania przygotowawczego będzie możliwe przyznanie się do winy i uzgodnienie kary”.

Prezydent Lech Kaczyński wyraził pewne obawy odnośnie tego, czy prokuratura nie stanie się niekontrolowanym organem. Prof. Andrzej Marek jednak uspokaja – „Prokuratura oddzielona od Ministerstwa Sprawiedliwości nie będzie niekontrolowanym i wszechwładnym organem. Nad decyzjami prokuratora kontrolę ma bowiem sąd.” Kontrola ta dotyczy decyzji prokuratora związanych z wszczęciem, odmową wszczęcia czy umorzenia postępowania. Jej instrumentem jest zażalenie do sądu przysługujące pokrzywdzonemu lub innemu uprawnionemu podmiotowi. Sądom przysługuje również kompetencja do decydowania o tymczasowym aresztowaniu, jego uchyleniu, jak to było w głośnej sprawie doktora Mirosława G., czy też do wydania zgody na założenie podsłuchu.

W demokratycznych państwach prawa istnieją dwa modele rozwiązywania tego problemu. We Francji mamy instytucję niezależnego sędziego śledczego, który sprawuję władzę zwierzchnią w zakresie prowadzenia śledztw. Prokuratura jest jedynie organem oskarżycielskim. W Niemczech natomiast prokuratura oprócz tego, że jest organem oskarżycielskim, to prowadzi również śledztwa oraz nadzoruje je. Model ten obowiązuje w Polsce.

Z wątpliwościami występuje również były szef więziennictwa Paweł Moczydłowski, a za nim PiS. Zarzucają oni Zbigniewowi Ćwiąkalskiemu i jego ekipie brak doświadczenia w sprawach związanych z więziennictwem. Tymczasem minister ogłasza, że ma przygotowany program na lata 2009–2011. Już rozpoczął się proces zwiększania liczby miejsc w zakładach karnych, budynkach, które będą ośrodkami półwolnościowymi o załagodzonych rygorach. Jak stwierdza Ćwiąkalski – „obecnie 60 tys. ludzi chodzi po ulicach mając prawomocnie orzeczone kary pozbawienia wolności, a to znaczy, że tworzymy fikcję. Z jednej strony pokazujemy surowość w karaniu i więzienia są przepełnione, z drugiej nie potrafimy wyegzekwować prawa, czyli wykonywania wyroków sądowych.”

W 2007 roku w więzieniach było tylko 70 tys. miejsc. Jak zauważa prof. Andrzej Zoll zaostrzenie represji, które postulowała poprzednia ekipa rządząca , tylko zwielokrotnia liczbę skazanych. W konsekwencji mamy do czynienia z przepełnieniem zakładów karnych. Resocjalizacja zaczyna kuleć. Opieka postpenitencjarna przestaje egzystować. Więzienia zaczynają produkować recydywistów. Profesor wskazuje również na fakt, że mamy jeden z najsurowszych kodeksów karnych w Europie. ("Polityka", Nr 28, 14 lipca 2007)

Minister Ćwiąkalski chce za doradców praktykujących karnistów. Prof. Leon Tyszkiewicz na łamach
wyraża sprzeciw odnośnie wypowiedzi Ćwiąkalskiego udzielonej w wywiadzie dla „Polityki”, a dotyczącej pracy obecnej komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego. Przypomnijmy. Urzędująca komisja została powołana po dymisji tej ostatniej wobec odwołania jej przewodniczącego prof. Waltosia. Ćwiąkalski stwierdza, że twór, który odziedziczył „nie służy mu do niczego”. Pisaniem projektów ustaw powinni zajmować się czynni zawodowo eksperci. W skład obecnej komisji, na której czele stoi prof. Andrzej Siemaszko, jest wielu niepraktykujących karnistów. „Poziom stanowionego dziś prawa jest bardzo niski” – dodaje Ćwiąkalski.

Minister sprawiedliwości zapowiada również „prawdziwe otwarcie zawodów prawniczych”. Na początku ma powstać model przejściowy. Najważniejszym, docelowym będzie państwowy egzamin prawniczy pierwszego i drugiego stopnia. „ Po ukończeniu studiów każdy będzie mógł przystąpić do państwowego egzaminu prawniczego i uzyskany wynik stanie się legitymacją do przyjęcia na dowolna aplikację, co pozwoli zagwarantowanie odpowiedniej liczby miejsc, zwłaszcza u adwokatów czy radców prawnych.” – tłumaczy minister. Zaznacza również, że zmniejszą się limity na aplikacje sądowo-prokuratorskie. Egzamin państwowy drugiego stopnia ma być już profilowany, w zależności od tego, kto kończy jaką aplikację. Po nim będzie można podejmować samodzielną pracę.

Źródła: „Gazeta Wyborcza”, „Polityka”, „Rzeczpospolita”, informacje własne.


Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Otwarcie zawodów prawniczych przez ćwiąkalskiego?? hahaha A co do reformy polityki karnej dedykuję panom profesorom słowa Konfucjusza - zróbcie by uczciwość opłacała się bardziej niż kradzież a nie bedzie kradzieży.Pozdrawiam .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobry artykuł, plus. Polskie prawo jest chore i trzeba o tym pisać i mówić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.