Facebook Google+ Twitter

Co z tymi sześciolatkami?

Na razie o tym czy sześciolatek pójdzie do pierwszej klasy decydują rodzice. Ale wkrótce ich zdanie nie będzie miało znaczenia - zdecyduje prawo i już, żadnej dobrowolności rodziców. No bo cóż oni o swoim dziecku wiedzieć mogą?

Do tej pory część dzieci zaczynało naukę w wieku sześciu lat, na zasadzie wyboru takiego rozwiązania przez rodziców i nie było z tym problemu. Cała ta sprawa odejścia od dobrowolności w tym zakresie wygląda kuriozalnie, na tle sloganów rozwijania społeczeństwa obywatelskiego i poszerzania formy współuczestnictwa w decyzjach.

W tej kwestii jest tak naprawdę jedno zasadnicze uzasadnienie, dzieciaki wcześniej zaczną szkołę wcześniej ją skończą, czyli czas ich aktywności zawodowej, jako osób już dorosłych, wydłuży się o rok. Oczywiście przy założeniu nie wprowadzania jednak zmian w zakresie wieku przejścia na emeryturę. Z przyrostem naturalnym w naszym kraju marnie, w sferach decyzyjnych zupełny brak koncepcji jak ludzi zachęcić do posiadania dzieci, no to trzeba innych półśrodków szukać. Sytuacja się tu chyba nie poprawi, bo programowo ludzie mają więcej czasu na pracę poświęcać, zatem na dzieci i dla rodziny czasu raczej mało. Koszty życia i wychowywania dzieci rosną, a płace gdzieś w tyle za tym pozostały. Długofalowe skutki takiego podejścia to starzenie się naszego społeczeństwa, ale to kiedyś zatem dzisiaj decydenci aż tak bardzo głowy sobie tym nie łamią.

Jest dobrowolność jeszcze, zatem różne organy zachęcają rodziców sześciolatków aby w tym roku posłać je jednak do pierwszej klasy. Spotkania są organizowane i przekonywanie rodziców różnymi kanałami jest prowadzone. Znajoma, która jest szkolnym psychologiem, także dostała polecenie spotkania z rodzicami i przekonania ich, że nie ma nic lepszego dla ich dzieci jak rozpoczęcie nauki w wieku sześciu lat. Szereg plusów w wielu zakresach ma na tym spotkaniu zaprezentować jako osoba, co by nie pisać, wiedzę jak i doświadczenie wieloletnie w temacie dzieci posiadająca. Tak się złożyło, że znajoma ta posiada także dziecko w wieku sześciu lat, które w tym roku teoretycznie mogłoby zacząć we wrześniu uczęszczać do pierwszej klasy. W sprawie swojego dziecka znajoma podjęła jednoznaczną decyzję, że to za wcześnie. Rodziców innych dzieci jednak przekonywać na spotkaniu będzie, bo przecież musi. No i jest to przykład, jeden z wielu w naszej rzeczywistości, jak wiedza i doświadczenie przestają mieć znaczenie. Dokąd zatem takie podejście, stosowane w wielu przecież także zdecydowanie ważniejszych sprawach,
prowadzi?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

To była ironia, abstrakcja ;)
"uczmy/pracujmy", a nie "uczymy/pracujemy" :) Chociaż jakby się już tak zagłębić w temat, można znaleźć przypadki dzieciaków zarabiających w ten czy inny sposób.
Nie chodzi mi jednak o to, a o punkt do którego ten kraj i coraz to ciekawsze reformy zdają się zmierzać...

Komentarz został ukrytyrozwiń

A gdzie w Polsce dzieci pracują od 12 roku życia? Konkrety poprosimy, konkrety...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uczmy się od 6 roku życia, a pracujmy od 12 dopóki śmierć nas nie rozłączy...
No i dlaczego niby rodzice mieliby decydować o swoim dziecku? Przecież to polski Obywatel!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.