Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4007 miejsce

Co zrobić z pomnikiem wdzięczności Armii Czerwonej w Katowicach?

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2007-05-02 08:52

Rosyjska telewizja TV Channel Rusia przyjechała specjalnie do Katowic, żeby sfilmować ogromny monument w centrum miasta - pomnik wdzięczności Armii Czerwonej. Zdobyła dowód na to, że taki symbol może stać w polskim mieście od lat i mieszkańcom to nie przeszkadza. Inaczej niż w estońskim Tallinie.

Ale mieszkańcy naszego regionu mają wiele pomysłów na to, co postawić na katowickim placu Wolności, w miejsce radzieckiego daru. Obecny monument z szacunkiem powinien zostać przeniesiony w inne miejsce np. na cmentarz żołnierzy radzieckich.Popieram projekt powrotu do Grobu Nieznanego Powstańca. Dlaczego? Bo jest ściśle związany z historią Śląska, bo o powstaniach trzeba pamiętać, no i powstańcom naprawdę mamy za co dziękować – mówi Jerzy Serednicki, mieszkaniec Katowic. / Fot. Fot. Dziennik Zachodni

Grób Nieznanego Powstańca Śląskiego stanął na placu Wolności w 1923 roku. Niemcy zrównali go z ziemią po wkroczeniu do Katowic we wrześniu 1939 roku. Pomnik dwóch cesarzy niemieckich Wilhelma I i Fryderyka III postawiony na przełomie XIX i XX wieku, nie doczekał III powstania śląskiego. Nieznani sprawcy wysadzili go w powietrze w 1920 roku. W 1947 roku stanął nareszcie na miejscu obelisku pomnik godny, zdaniem władz, przyjaźni polsko-radzieckiej. Ogromne postacie towarzyszy górują nad miastem od 60 lat.

Krasnoarmiejec z pepeszą, przy boku towarzysza Polaka, nie jest pierwszym pomnikiem, ustawionym na placu Wolności, ale stoi na nim najdłużej, już 60 lat. Ostatnio pojawiły się projekty, żeby zastąpić go obeliskiem ku czci wszystkich ofiar II wojny światowej bądź Górnoślązaków wywiezionych na Wschód. Był też pomysł aby na placu postawić pomnik prezydenta USA Ronalda Reagana.

Redakcja Dziennika Zachodniego proponuje powrót do przedwojennej tradycji.

84 lata temu na placu Wolności stanął Grób Nieznanego Powstańca Śląskiego. Takie panteony budowano po I wojnie światowej i zwykle zawierały szczątki nieznanego z imienia i nazwiska żołnierza. Wiele wskazuje na to, że w Katowicach było tak samo. By może powstańcze prochy spoczywają tam do dzisiaj. Odbudujmy katowicki grób!

W powstaniach śląskich zginęło około 10 tys. bojowników walczących o polskość, wielu z nich nie ma swoich mogił. III powstanie wybuchło w nocy z 2 na 3 maja 1921r. Dziś, w 86. rocznicę zrywu, który doprowadził do Cudu nad Odrą, czyli przyłączenia do ojczyzny części bogatego w huty i kopalnie Śląska - zwracamy się do Czytelników, mieszkańców Katowic i regionu, aby wyrazili swoją opinię na temat panteonu. Napiszemy też, co mają na ten temat mają do powiedzenia samorządowcy, politycy, naukowcy, przedstawiciele kultury.

Powstańczy panteon na placu Wolności? To świetny pomysł - popiera naszą inicjatywę dr Zygmunt Woźniczka, historyk z Uniwersytetu Śląskiego. - Miejsce ma przecież taką właśnie tradycję. W końcu powstania śląskie to jedne z nielicznych wygranych zrywów w naszej historii. I zarazem są najmniej eksponowane. Szczególnie trzecie powstanie stanowi powód do dumy. A więc chwalmy się nareszcie tym, co mamy.

W Polsce jest tylko pięć grobów nieznanego żołnierza, najsłynniejszy znajduje się w Warszawie, spoczywają w nim szczątki obrońcy Lwowa. Pozostałe groby zachowały się w Krakowie, Łodzi, Częstochowie i w Brzesku. W Sosnowcu przed wojną był grób nieznanego żołnierza z wojny polsko -bolszewickiej 1920 roku, ale został całkowicie usunięty i nie ma po nim śladu.

Katowicki plac Wolności to symbol burzliwych dziejów XX wieku. Od ponad stu lat zawsze tu stały pomniki, które później historia gwałtownie równała z ziemią. Wysadzano je w powietrze i rozwalano w gruzy. A potem stawiano na nich nowy obelisk. W XXI wieku chcemy zmienić tę zasadę - niczego nie niszczyć, tylko wrócić do tego, co było najbardziej autentyczne. Do przedwojennej tradycji Grobu Nieznanego Powstańca.

Obecny pomnik wdzięczności Armii Czerwonej powinien spokojnie spocząć na cmentarzu żołnierzy radzieckich. Taką wolę wyraziła katowicka Rada Miejska już siedem lat temu, niestety, zabrakło zdecydowania.

W tym roku obchodzimy 86. rocznicę III powstania śląskiego i 85. rocznicę włączenia do Polski wywalczonej przez powstańców części Górnego Śląska. To dobry moment, żeby zastanowić się nad dalszym losem żołnierza z czerwoną gwiazdą i pepeszą skierowaną w stronę miasta. Tym bardziej, że pomnik ukrywa pod postumentem tajemnicę, związaną z tymi rocznicami.

Huczne podziękowanie



Niedawno pojawił się projekt, żeby po usunięciu krasnoarmiejca, postawić na jego miejscu pomnik prezydenta USA Ronalda Reagana. Padły też propozycje, by upamiętnić Górnoślązaków deportowanych do ZSRR lub też wszystkich, którzy stracili życie podczas II wojny światowej. Czyli na placu Wolności musi być jakiś symbol. A jakie były dotychczas?

Pierwszy pomnik też był związany z wdzięcznością. Na przełomie XIX i XX wieku stanął tu Zwei Kaiser-Denkmal, czyli dwie monumentalne postacie Wilhelma I i jego syna Fryderyka III. Na cokole umieszczono napis: "Sławnej pamięci naszym cesarzom z wdzięcznością". Dokładna data odsłonięcia dzieła nie jest znana, stało się to podobno w 30. rocznicę zwycięstwa nad Francją pod Sedanem, a bitwa miała miejsce w 1870 roku.

Warto wiedzieć, że o mały włos żoną Wilhelma I nie zostałaby Polka z pochodzenia, Eliza Radziwiłłówna. Ale jej urodzenie było zbyt niskie, więc miał ją adoptować car rosyjski Aleksander I. Wyobraźmy sobie, Polka, córka cara, żona cesarza Rzeszy. Do tego jednak nie doszło, Wilhelm zrezygnował z tych komplikacji i poślubił niemiecką księżniczkę. Miał z nią syna Fryderyka III, który panował krótko, tylko 99 dni. Był przeciwnikiem Bismarcka i skłaniał się ku liberalnej polityce.

Dobra opinia historyków o tych cesarzach nie pomogła ich pomnikom w Katowicach. Dwaj spiżowi Hohenzollernowie przyglądali się miastu podczas I wojny światowej, dla Niemiec zakończonej przegraną. Widzieli też pierwsze i drugie powstanie śląskie. Trzeciego już nie doczekali.

W nocy 13 grudnia 1920 roku nieznani sprawcy obłożyli cesarzy ładunkiem wybuchowym. Eksplozja była tak potężna, że powypadały wszystkie okna w domach wokół placu i na sąsiednich ulicach. W ten sposób Polacy uporali się z piętnem niemieckiego panowania na Śląsku.

Władze wyznaczyły nagrodę 10 tys. złotych za wskazanie winnych. Nikt się nie zgłosił. A wkrótce Katowice przeszły do Polski i stały się stolicą województwa śląskiego.

Młody powstaniec



Pomnik dwóch cesarzy niemieckich Wilhelma I i Fryderyka III postawiony na przełomie XIX i XX wieku, nie doczekał III powstania śląskiego. Nieznani sprawcy wysadzili go w powietrze w 1920 roku. / Fot. Fot. Dziennik ZachodniDziejowa burza zmiotła Wilhelma i Fryderyka z postumentu. Ale dzięki temu miejsce zyskało szczególną rangę. Stało się symbolem oporu i odwagi Polaków. Nic dziwnego, że właśnie tutaj zdecydowano się postawić Grób Nieznanego Powstańca. W Europie pojawiały właśnie pierwsze takie sarkofagi. Anglicy pochowali w Opactwie Westminsterskim bezimiennego młodego żołnierza. Pod paryskim Łukiem Triumfalnym pochowano ciało nieznanego żołnierza spod Verdun. W Warszawie żołnierza, którego ciało zabrano z Cmentarza Obrońców Lwowa. Wybrała go matka bohatera, który zaginął pod Lwowem. Kto spoczął na placu Wolności w Katowicach?

Nie wiadomo. Pól bitewnych było wiele, mogił również. O tym, że powstańcy nie ginęli tylko w bitwach i potyczkach, mówi tekst z pisma "Powstaniec", z maja 1921 roku. "Szedł dumnie z podniesioną głową, choć wiedział, że idzie na śmierć. Szedł powstaniec śląski, piękny i młody, strojny w mundur hallerczyka. Bezbronny, prowadzony przez bandy niemieckie. Zobaczył wokół siebie las miotających się z wściekłością rąk, tysiące rozbestwionych twarzy i utkwionych w nim z nienawiścią oczu. Wyprostował się dumnie, spojrzał z pogardą na tłum i zawołał z mocą - niech żyje Polska! Tak zginął żołnierz i bojownik, powstaniec górnośląski!"

Trudno obliczyć, ilu poległo powstańców i ich bliskich; około 10 tys. Na pewno nie zabrakłoby kości pod katowicki panteon. Chociaż nie ma wskazówek, skąd zostały wzięte, można sądzić, że ziemia na placu Wolności została nimi uhonorowana. Właśnie z katowickiego Grobu Nieznanego Powstańca zaczerpnięto w 1936 roku garść ziemi pod Kopiec Piłsudskiego w Krakowie.

Autor do łagru



Symboliczny sarkofag odsłonili 16 czerwca 1923 roku Wojciech Korfanty i prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Stanisław Wojciechowski. Na cokole położono płytę z czarnego, kieleckiego marmuru. Napis głosił: "Bohaterom poległym w walce o wolność Górnego Śląska w powstaniach 1919, 1920, 1921. Obywatele polscy miasta Katowice". Obramowanie i korona nad płytą miała formę orła piastowskiego z kamienia krzeszowickiego. Projektantem grobu był Tadeusz Błotnicki, krakowski mistrz rzeźb nagrobnych.

Powstańczy pomnik stał na placu Wolności do 4 września 1939 roku. Potem Niemcy rozwalili płytę i zastąpili ją własnym obeliskiem, z czarnym orłem i swastyką, na cześć poległych hitlerowskich żołnierzy.

Obelisk zburzono zaraz po wejściu Armii Radzieckiej do miasta. Ale o powrocie do grobu powstańca nie było mowy. Już 23 lutego 1945 roku stanął tu obelisk ku czci kolejnych zwycięzców. Pomnik wdzięczności projektował z musu katowicki plastyk Paweł Steller, działacz polskiego ruchu oporu.

Pomnik był jednak za skromny. W 1947 stanął tu nowy, o wiele większy monument, autorstwa Stanisława Marcinowa. Umieszczono na nim napis: "Wyzwolicielom Armii Czerwonej - Polacy, 27 stycznia 1945 roku.

Autor pierwszego obelisku przekonał się sam, jaka jest wdzięczność nowej władzy. W miesiąc po odsłonięciu pomnika, w marcu 1945 roku uznano go za szpiega i zesłano do łagru za Nowysybirsk.


Pomnik? Ale jaki...



Jerzy Serednicki, mieszkaniec Katowic
Nie urodziłem się tutaj, przyjechałem na Śląsk z Gdyni, ale czuję się katowiczaninem, bo mieszkam tu już pół wieku. I odkąd pamiętam, pomnik wdzięczności Armii Czerwonej stoi na placu Wolności. Czy mi przeszkadza? Żołnierz jest z granitu, jego broń też, nic mi nie zrobi. Ale nie jest to jakiś miły widok. Pomysł z amerykańskim prezydentem Reaganem nie bardzo mi się podoba, bo to znowu ktoś z innego mocarstwa, a z nimi różnie bywa. Popieram projekt powrotu do Grobu Nieznanego Powstańca. Dlaczego? Bo jest ściśle związany z historią Śląska, bo o powstaniach trzeba pamiętać, no i powstańcom naprawdę mamy za co dziękować.

Dr Piotr Greiner, dyrektor Archiwum Państwowego w Katowicach
Powstańczy pomnik na placu Wolności to doskonały pomysł, właściwie jedyny dobry. Natomiast pomnik Ronalda Reagana – kompletnie chybiony. Jestem zwolennikiem tradycji regionalnej. Uważam, że gdyby tylko znalazły się środki na odtworzenie Grobu Nieznanego Powstańca, to należy przywrócić przedwojenny monument.

Waldemar Bojarun, rzecznik katowickiego magistratu
Problem z pomnikiem wdzięczności polega na tym, że koszty jego usunięcia są bardzo duże. Dotychczas budżet miasta nie mógł sobie na to pozwolić i nie wiemy dokładnie, kiedy takie fundusze się znajdą. Szukamy jak najtańszego rozwiązania, bo obecne rachunki mówią nawet o sumie pół miliona złotych. Miasto niechętnie zajmuje się usuwaniem czy budową nowych pomników. Są ważniejsze wydatki. Ale istotnie, pomnik wdzięczności powinien znaleźć się na cmentarzu żołnierzy radzieckich. Co na jego miejscu? To już zależy od inicjatywy mieszkańców, bo miasto nie wykorzysta na ten cel pieniędzy podatników. Gdyby chcieli Ronalda Reagana, to dlaczego nie, byłaby to promocja dla Katowic. Nie ma dotąd w Polsce takiego pomnika. Każdy pomysł ma swoje zalety. Jednak najciekawszy wydaje mi się powrót do przedwojennego Grobu Nieznanego Powstańca.

Kamil Molo, student z Katowic
Prawdę mówiąc, kiedy widzę ten pomnik, to nie kojarzy mi się już z narzuconym ustrojem i wymuszoną przyjaźnią. Patrzę na zwykłego żołnierza, bez dystynkcji, który też był ofiarą wojny. Może symbolizować tych, którzy masowo ginęli na frontach, nie mieli nic do powiedzenia, to po prostu człowiek. Nie chciałbym na jego miejsce Reagana. Natomiast Grób Nieznanego Powstańca, zwłaszcza jeśli rzeczywiście są tam prochy jednego z poległych, to bardzo dobry i przemawiający do wyobraźni i uczuć projekt.

Patrycja Legut, studentka z Katowic
Nie mam z powodu młodego wieku urazów do ustroju PRL, narzuconego przez Armię Czerwoną. Ale ten pomnik jest dla mnie dowodem poddaństwa, służalczości, płaszczenia się przed tym sąsiadem. Dlatego dziwi mnie pomysł zastąpienia go pomnikiem prezydenta USA Ronalda Reagana. To kolejny przykład naszego lizusostwa wobec silniejszego. O wiele lepszy jest pomysł powrotu do Grobu Nieznanego Powstańca Śląskiego, bo powstańcy odważyli się wystąpić przeciw potędze, to byłby symbol naszej odwagi i niezależności.

Dr Zygmunt Woźniczka, historyk z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach
Plac Wolności należy do historycznego centrum Katowic. Niemal przylega do niego budynek Domu Powstańca, wybudowanego przed wojną z powstańczych składek, a w 1939 roku upamiętnionego bohaterską obroną przed Niemcami. Mamy więc do czynienia z tradycją, a z racji 1939 roku i z krwią z powstańców. Co do Ronalda Reagana, to Amerykanie są nowocześni, więc prezydenta też uhonorujmy w sposób nowoczesny. Taki pomnik zlokalizujmy w innym miejscu. Na przykład w rejonie jakiegoś nowoczesnego ronda, centrum handlowego czy osiedla mieszkaniowego.

• Dziękujemy za udostępnienie materiałów pani Danucie Kowalik-Dura z Muzeum Śląskiego w Katowicach.
Grażyna Kuźnik, Tomasz Borówka

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Pytanie tylko ktorej tradycji i sprzed ktorej wojny... Czy autor ma na mysli tradycje sprzed Stanu Wojennego?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wrócić do tradycji z przed wojny!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.