Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

69221 miejsce

Co zrobić z żebrzącymi w Warszawie?

Żeby dobrze zarobić, trzeba się narobić. Także będąc żebrakiem. Potrzebna jest dobra miejscówka i patent. Warszawa pełna jest żebraków. Straż miejska nie radzi sobie z problemem, a politycy nie chcą się nim zajmować.

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAPW południe jest ich najwięcej. Czają się na rogach ulic, na uczęszczanych skrzyżowaniach. Nie brakuje ich pod kościołami, w tramwajach, na dworcach. Warszawa to dla nich świetne miejsce - tutaj mieszkańcy zarabiają więcej niż w innych częściach kraju. Tutaj też kryzys jest jakby mniej odczuwalny.

Wielu z nich świadomie wybiera taki styl życia. Czy istnieją procedury i przepisy mogące doprowadzić do sytuacji, w której w Warszawie będzie mniej zebrzących? - Podstawowy problem polega na tym, że żebractwo nie jest wykroczeniem - mówi Agnieszka Dębińska - Kubicka, rzecznik prasowy straży miejskiej w Warszawie. - Jedynie natarczywe żebranie lub oszustwo (żebrzący ukrywa, że ma inne źródła dochodu - przyp. red.) może podlegać karze - uzupełnia. - Ale wówczas sprawą zajmuje się policja. Jak mówi Dębińska - Kubicka, wszystko zależy od konkretnego przypadku. Gdy do żebractwa zmuszane są dzieci, sprawa będzie inaczej traktowana niż w przypadku zwykłego stania z puszką.

Wszystkie przypadki można zgłaszać straży miejskiej bądź policji. Te będą reagowały.

Trochę historii

Czy zwalczanie żebrzących, to gra warta świeczki? Z drugiej strony, czy brak jakichkolwiek działań nie oznacza, że Polska cofa się do XVII wieku? W 1601 roku, w Anglii powstała ustawa o ubogich (poor law), która aprobowała żebractwo. Osoba niezdolna do pracy mogła uzyskać pomoc żebrząc, jednak tylko na terenie zamieszkania, bądź w miejscu urodzenia. Pod wpływem zmian obyczajowych i powiewu myśli liberalnej dwa stulecia później, uchwalono nową ustawę o ubogich (1834). Jej charakter był zgoła odmienny od poprzednich przepisów. Ustawa nakładała na społeczeństwo obowiązek piętnowania żebraków i zmuszała ich do pracy w domach pracy. Miejsca te były pozbawione jakichkolwiek standardów czystości, a żebrak pracujący w nich, skazany był na rozłąkę z rodziną. Od wieku XX myśl socjalna tryumfuje, oferując ubogim coraz szerszy wachlarz ubezpieczeń i zabezpieczeń socjalnych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

bardzo dobry artykuł. Pozdrawiam:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Artykuł bardzo dobry! Popieram w 100 %. W prawdzie nie jestem z Warszawy, ale w moim mieście również można zaobserwować zjawisko żebrania, mimo że w znacznie mniejszym stopniu, niż w Wwie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 01.04.2009 21:33

Karne sankcjonowanie pomocy jest chore z samego założenia mnie żebracy nie przeszkadzają niech sobie żebrają byle nie nachalnie bo takich nie trawię i paru już natrętnych pogoniłem.
Każdy ma prawo robić ze swoimi pieniędzmi co chce i to jest jedna z podstawowych wolności i jeśli chce je komuś ofiarować to jego wolna wola tak samo jak ma prawo je podpalić lub przepić. Organizacje i instytucje "pomocowe" są dobrowolne i nie wszyscy chcą lub mają możliwość z nich korzystania choćby ze względu na rygory tam stawiane. Los 99/100 żebrzących jest mi całkowicie obojętny gdyż to jest całkowity ich wybór ale czasem zdarza się przypadek stricte losowy i tu bywa że pomagam osobiście bądź doradzając co gdzie i jak.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W Wenecji poradzono sobie z plaga żebrzących (a tam było ich naprawdę wielu) następująco: każdemu złapanemu na żebraniu (nie istnotne, czy na ulicy, czy pod kościołem, czy wśród stolików weneckich kawiarenek i restauracji) zabierano WSZYSTKIE pieniądze przy nim znaleziono (zatem nie obywało się bez drastycznych przeszukiwac kieszeni itp). Wcześniejsze metody, typu: 50- 100 EUR grzywny nie skutkowały, bo jak wyegzekwować taka kwotę od osoby neizameldowanej?
Pojawia się drugi problem, czy ofiarowując osobie żebrzącej jakąkolwiek sumę mamy pewność, czy nie wspieramy przypadkiem mafii (która "wysyła" na żebry np budzące litość romskie matki z dziećmi ofiarowując im za to "tymczasową opiekę" - to znany we Wrocławiu proceder) czy tez przemysłu alkoholowego lub narkotykowego?
Warto się nad tym zastanowic - jest wiele organizacji zajmujących się pomoca społeczną - kto chce i potrzebuje - tam właśnie trafi. Może warto je wspierać, zamiast "dawać na ulicy?"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobry artykuł. Oczywiście +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.