Facebook Google+ Twitter

Co zrobiono od powodzi tysiąclecia?

Powódź tysiąclecia przyniosła wielomiliardowe straty, spowodowała śmierć ponad 50 osób. Pamiętamy wielką wodę i ogrom zniszczeń, rodzi się jednak pytanie, co zrobiono od tamtej pory, by zapobiec kolejnym takim kataklizmom.

Nie chcę tutaj nikogo zanudzać wspomnieniami jak wyglądała powódź sprzed parunastu lat. Chciałbym się skupić na tym co zrobiono od 1997 roku, by w przyszłości zapobiec kolejnym powodziom. Jak się okazuje zrobiono w zasadzie niewiele.

Niestety nadal nie zastosowano podstawowego rozwiązania, jakim jest ograniczenie zabudowy na terenach zalewowych. Jak dotąd nie wprowadzono odpowiednich mechanizmów prawnych i nie sporządzono sensowych map ryzyka powodziowego. Niezbędna jest również budowa kolejnych zbiorników retencyjnych przy największych polskich rzekach, a do tej pory od czasu powodzi powstało ich zaledwie 6. Niestety potrzeby są o wiele, wiele większe.

W Polsce brakuje odpowiedniego koordynatora, instytucji, która zajmowałaby się działaniami zmierzającymi do usprawnienia zabezpieczeń powodziowych. Aktualnie różne jednostki odpowiadają za elementy ochrony przeciwpowodziowej są to: Regionalne Zarządy Gospodarki Wodnej, które odpowiadają za odprowadzanie wód, gospodarowanie urządzeniami do retencjonowania wody, Wojewódzkie Zarządy Melioracji i Urządzeń Wodnych, których rolą jest utrzymywanie i budowa lub też poprawa stanu wałów przeciwpowodziowych.Zajmuje się tymi kwestiami także Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej- odpowiedzialny za monitorowanie stanu wody w rzekach oraz jednostki Państwowej Straży Pożarnej oraz Obrony Cywilnej, odpowiedzialne za prowadzenie akcji ratunkowych i interwencyjnych podczas powodzi lub/i zagrożenia powodziowego. Gminy, powiaty, województwa- odpowiadają za organizacje ochrony przeciwpowodziowej.

Każda z wyżej wymienionych instytucji działa na własną rękę. Nakłady na te instytucje nie są aż tak wielkie jak ich potrzeby. Każde kolejne powodzie czy nawet mniejsze podtopienia pokazują jak dużo należy jeszcze zrobić. Umacnianie wałów na stosunkowo małych odcinkach, jak to obecnie się odbywa powoduje, że zwiększa się bezpieczeństwo na jednym odcinku przepływu rzeki a na kolejnym, dalszym zmniejsza się. Tak właśnie modernizuje się wały we Wrocławiu, Opolu czy Raciborzu. Bezsensowne jest również podnoszenie wałów, na które mogą wjeżdżać samochody, bo z biegiem lat znacznie je zbijają.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.04.2009 00:51

O ile mapy terenów zalewowych istnieją od nawet archaicznych czasów a każda "regulacja" rzeki dodawała kolejne uaktualnienia to można by je zebrać w całość choć pewnie patrząc na podejście do takich spraw urzędników koszty takiej operacji przekroczą kilkakrotnie straty z tamtej powodzi.
Co do budowy zbiorników retencyjnych to się nie zgadzam z pomysłem i jedynym co mnie może przekonać to spora ilość małych zbiorników z lokalnymi małymi elektrowniami wodnymi a nie kilka wielkich zalanych obszarów (wysiedlenia tysięcy ludzi przenoszenia wsi).
Co do podnoszenia wałów to są pewne granice opłacalności wystarczy popatrzeć przez jaki czas takie obwałowania zdawały egzamin a jaki szkody w stosunku do kosztów spowodowało ich niepodnoszenie.
Prosta matematyka dowodzi że w 90% przypadków poza wzmocnieniem uszkodzonych obwałowań podnoszenie ich jest bezcelowe i bardzo kosztowne i jeśli ma być wykonywane to tylko na koszt okolicznej ludności i za jej całkowitym przyzwoleniem (referendum) z podaniem kosztów jakie będą musiały być pokryte.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.