Pozycja materiału w rankingach:
„Coco avant Chanel”, czyli dokładnie tłumacząc „Coco przed Chanel” to opowieść o życiu projektantki mody, zanim jeszcze stała się znana. Film Anne Fontaine to historia silnej kobiety odpornej na wszystko, która wytrwale dążyła do celu. I to w czasach, które delikatnie mówiąc, nie sprzyjały kobiecej karierze.
Tworzenie filmów biograficznych wiąże się z dużym ryzykiem. Często są krytykowane za zbyt pozytywne lub przeciwnie zbyt negatywne przedstawienie sylwetki głównego bohatera. Poza tym, ze względu na określoną długość obraz nie może prezentować całego życia postaci, w związku z czym widzowie skazani są na wyczucie reżysera co do wyboru wydarzeń. W przypadku „Coco Chanel” Anne Fontaine zdecydowała się, moim zdaniem słusznie, na pokazanie pierwszego etapu życia Coco, kiedy jeszcze jako Gabrielle pracowała w zakładzie krawieckim, a wieczorami dorabiała sobie śpiewając w lokalnym kabarecie. To tam poznała Balsana, którego utrzymanką wkrótce została. Jednak Coco nie wystarczało poruszanie się w bogatszych sferach ze statusem osoby gorszej kategorii; pragnęła pracować, spełniać swoje marzenia. Wtedy spotkała Arthura Capel’a, który traktował ją jak równą sobie i pomógł jej zrobić pierwszy krok na drodze do sławy.
Dużym atutem „Coco Chanel” jest gra aktorska. Audrey Tautou w roli głównej bohaterki odnajduje się znakomicie. Nie tylko wizualnie, ale i osobowościowo odzwierciedla postać rewolucyjnej projektantki mody, która na zewnątrz silna i opanowana, w środku była małą, wrażliwą dziewczynką. Po „Amelii” Tautou grała w mniejszych i większych produkcjach, ale mam wrażenie, że dopiero ta rola pozwoliła ponownie wydobyć jej wielki talent. Blado wypada przy niej Amerykanin Alessandro Nivola, wcielający się w postać jej filmowego kochanka – Arthura Capel’a. Przez cały film z ust nie schodzi mu uwodzicielski uśmiech i można odnieść wrażenie, że to jedyna mina w jego repertuarze. Bardziej przekonująco wypada Benoit Poelvoorde w roli Balsana.
Anne Fontaine zarzuca się, że nie wykorzystała w pełni potencjału drzemiącego w życiorysie Coco Chanel. Wykreowała postać kopciuszka, który dzięki pomocy „księcia” wspiął się na szczyt. Jest w tym trochę prawdy, iż reżyserka odebrała Coco jej wkład w sukces. Przecież ta silna i pragnąca niezależności kobieta nie dążyła do celu, motywowana miłością, ale raczej ambicją. Co prawda, Nivola zagwarantował jej finansowe wsparcie, ale gdyby nie wola walki i samozaparcie Coco, moglibyśmy obecnie nie znać najsłynniejszego zapachu na świecie - Chanel No 5.Zobacz także:
Artykuły
(122)
Galerie
(18)
Średnia ocen
(4.87)
Wiek: 26 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Moje trzy pasje to kino, fotografia i pisanie recenzji. Niestety moja praca nie ma nic wspólnego z żadną z tych dziedzin.
Ostatnie artykuły autora:
Eurowizja 2012. Znamy całą finałową stawkę [YouTube]
(odsłon: +424)