Facebook Google+ Twitter

Codzienna porcja radości pojednania

Spotkałem dziś panienkę z puszystym, białym psem, byli na spacerze, porozmawialiśmy w trójkę. Rozmowa pokazała, że możliwe jest porozumienie człowieka ze zwierzęciem. Tego dnia miał miejsce jeszcze większy cud.

Chess pieces / Fot. Alan LightByło to zapowiadane od kilku tygodni sportowe starcie dwóch gigantów. Pierwszy z nich to najwyższy urzędnik Cesarstwa Ka, owo słynne 2,5 metra wzrostu, ostatnio - wedle sondaży - nieco mniej. Drugi to mężczyzna o marsowym obliczu, minister, wyższy wzrostem, ale niższy rangą, której brak bardzo mu dokucza, ponieważ od dawna w plecaku nosi buławę marszałkowską domagającą się awansu.

Opisuję ich spotkanie w sposób pośredni, nieco teatralny, gdyż nie sposób przedstawić go inaczej, po ludzku, a jeszcze trudniej pojąć rozumem. Dwaj mężczyźni od dłuższego czasu korespondencyjnie grają ze sobą w szachy, nie mogąc spotkać się bezpośrednio, ciągle w rozjazdach i ciągle zajęci. Pierwszy, kochający jazdę na wrotkach, nieprzerwanie ćwiczył formę w górach, na świeżym powietrzu, drugi, pasjonat orientalnych gier, szalał wymieniając stare figury na nowe, lepsze, w ciekawszych barwach. Kiedy wymienił już 30 hetmanów i bodajże 250 skoczków, najwyższy urzędnik, formalnie dowódca szachownicy, nagle zorientował się, że zmiany poszły za daleko, i że to boli.

Oryginalna gra dwóch zacnych panów toczyła się ku radości jednych, a rozpaczy innych świadków, widzących w niej bezrozumne obłąkanie. Tego dnia doszło ostatecznie do bezpośredniego zwarcia zawodników; okazało się ono bardzo miłe, wybaczono sobie nieporozumienia i niepotrzebne ruchy.

- Jest fajnie - powiedział wyższy rangą. - Rozumiem teraz doskonale szachową porywczość mego przeciwnika, który okazał się być moim serdecznym przyjacielem, ponieważ jedziemy na tym samym wózku, pod tym samym woźnicą, w tym samym kierunku. To tylko dla zabawy udawaliśmy, że się czubimy, bo przecież wiadomo, że kto się lubi, ten się czubi.

Kiedy naród dowiedział się o pomyślnym zakończeniu sprawy, poczuł się szczęśliwy i bezpieczny, wiedząc, że gdyby przyszła lawina, to ma dwóch obrońców, którzy uchronią go przed wszelkim złem.

- Tak nam dopomóż Bóg - zakończył arcymistrz gry w szachy o losy narodu, osobnik nadzwyczaj szlachetny i pobożny.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Gra w szachy będzie uczona po dobrej zmianie w edukacji w ramach matematyki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gra w szachy... wielce polityczna, jak się zawsze potwierdza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cieszę się gdy autor posługuje się ironią. Subtelną. Bardzo dobry tekst.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.