Facebook Google+ Twitter

Cokolwiek czynisz, czyń mądrze

Przed tygodniem do polskiej opinii publicznej dotarły informacje o nieudanej próbie zmiany konstytucji. Sprawa dotyczyła wpisania do tego podstawowego dokumentu lepszych gwarancji ochrony życia poczętego i zakazu eutanazji.

Po wielomiesięcznych dyskusjach, w które włączyło się również społeczeństwo, wychodząc na ulicę i manifestując swoje poparcie lub dezaprobatę dla zamierzonych zmian, zwłaszcza zaś po burzliwych i często niezrozumiałych dyskusjach między partiami, parlament odrzucił wszelkie zgłoszone poprawki. ?Wprawdzie jak przyznali politycy, koalicja nie miała szans przeforsowania poprawek, ale liczyła na poparcie przynajmniej części parlamentarzystów z opozycji. Okazało się, że nie tylko opozycja, ale także koalicjanci zawiedli. Przede wszystkim odsłoniło to brak jedności w ugrupowaniach biorących udział w rządzeniu, które dotąd twierdziły stanowczo, że stanowią monolit, a następnie rozbudziło nadzieje opozycji na upadek rządu i rozpisanie wcześniejszych wyborów parlamentarnych. Jakby jeszcze tego było mało, kielich goryczy dopełniła rezygnacja inicjatora zmian w konstytucji z funkcji marszałka Sejmu, rezygnacja z pełnionych funkcji partyjnych i opuszczenie szeregów PiS.

Warto zastanowić się nad tym, czy cała ta gra warta była świeczki. Nie ulega wątpliwości, że chodziło o sprawy ważne dla człowieka, bo nie może być nikomu obojętne, czy ma on prawo przyjść na świat i czy może się czuć bezpieczny do ostatniego dnia swojego życia. Pytanie, czy było warto, nie dotyczy więc meritum sprawy, lecz rzeczywistej potrzeby jej podjęcia. Opinia publiczna była w tej kwestii podzielona. Jedni uważali, że życie ludzkie jest w polskiej konstytucji z 1997 roku wystarczająco chronione, mimo że ustawowo dopuszczalne są nieliczne przypadki zezwalające na aborcję. Inni, właśnie ze względu na te przypadki, uważali, że tylko zapis konstytucyjny o ochronie życia ludzkiego od momentu poczęcia do naturalnej śmierci zagwarantuje pełną ochronę życia człowieka.

Zwolennicy obowiązującej konstytucji odwoływali się do ustawy z 1993 roku, która zawiera wspomniane wyjątki, uznając, że jest ona rozwiązaniem kompromisowym, na które społeczeństwo przystało. Każde naruszenie tego porządku groziło rozpętaniem dyskusji, która sama w sobie nie była pożądana, zaś jej skutki mogłyby okazać się fatalne dla ochrony życia. Zwolennicy wzmocnienia tej ochrony zapisem konstytucyjnym byli zdania, że nie można budować społeczeństwa i państwa bez pełnej gwarancji życia, które jest pierwszym i najbardziej podstawowym prawem człowieka. Liczyli na to, że w przypadku zmiany rządu i dojścia do władzy opcji politycznej przeciwnej ochronie życia, będzie jej trudno zmienić konstytucję.

Powracając do pytania, czy cała ta gra była warta świeczki, warto przypomnieć łacińską maksymę: Quidquid agis, prudenter agas et respice finem. To znaczy: Cokolwiek czynisz, czyń mądrze i patrz na koniec. Otóż po faktach wiemy, że sprawa się nie udała. Wśród sposobów, które wylicza się jako sprzeczne z roztropnością, z życiową mądrością, wymienia się cztery: działanie zbyt pospieszne, brak właściwego rozeznania, brak stałości, zaniedbanie. Wydaje się, że nie można zarzucić inicjatorom zmian w konstytucji zbytniego pośpiechu ani zaniedbania. Czynili, co mogli. Gorzej, jeżeli chodzi o właściwe rozeznanie sytuacji i stałość w dążeniu do osiągnięcia celu. Jeżeli wierzyć, że zdawano sobie sprawę z braku szans na przegłosowanie poprawek do konstytucji, to parcie do głosowania nie mogło być roztropne. Jeżeli zaś prawdą jest, że ci, którzy w październiku zeszłego roku poparli inicjatywę zmian, wycofali się i nie poparli ich w Sejmie, to zabrakło stałości i konsekwencji.

Jest jeszcze jedno, zasadnicze pytanie o szczerość pobudek członków partii koalicyjnych w lansowaniu projektu zmian w konstytucji. Najbardziej znamienne okazały się pod tym względem zachowania partii i prezydenta państwa w ostatniej fazie prac nad zmianą konstytucji. Cóż może o tym wiedzieć zwykły obywatel, któremu serwuje się takie informacje, jakie są wygodne i korzystne dla partii, stale szukających poparcia społecznego, nawet kosztem sprzeniewierzenia się zasadom moralnym. Ale jaki sygnał jest przesyłany do społeczeństwa, kiedy zmiany zapisu w konstytucji są proponowane przez ich zwolenników aż w trzech wersjach i wiadomo, że zamiast jednej, te trzy wersje istnieją po to, by przy okazji głosowania nad poprawkami do konstytucji jedna partia koalicji rządzącej mogła zawłaszczyć na swoją korzyść dotychczasowych zwolenników innej partii koalicyjnej?

Wniosek, jaki rodzi się z tego faktu, potwierdzony przegraną kampanią konstytucyjną przez wszystkie wmieszane w tę walkę partie, jest dramatyczny, ponieważ obnaża istotny motyw całej kampanii, która zamiast być nastawioną na konstytucyjne zagwarantowanie ochrony życia człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci, okazała się manewrem politycznym zmierzającym do pomnożenia partyjnego elektoratu za pomocą wielkich haseł humanitarnych i religijnych. Trudno było się dziwić, kiedy przed wyborami, zwłaszcza parlamentarnymi, partie postkomunistyczne lansowały hasła antykościelne, zapewniały, że zalegalizują aborcję, będą się opowiadały za rozwodami, za nieskrępowaną niczym swobodą obyczajową. To była reguła bardzo czytelna. Ale czy takie postępowanie przeciwników politycznych może w jakikolwiek sposób usprawiedliwić postępowanie ugrupowań politycznych, które odwołują się do chrześcijaństwa i do jego zasad etycznych? O tempora, o mores!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Jaki to rodzaj - te/ten ekscelencja (eminencja).
Jej/jego Królewska Mość. Może w zalezności od płci? Jak sędzia, kierowca, woźnica (ten lub ta)?
Co by nie sądzić o aborcji, to jest to paskudna czynność. Nie chciałbym zajmować sie takim uśmiercaniem ludzi (ani żadnym innym). Dopuszczam wyk. kś. na ewidentnym zbrodniarzu lub złodzieju wielkiego majątku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus.

Myślę, że ostatnie wydarzenia nie pomogły, a tylko zaszkodziły. Nawet wprowadzenie takiej regulacji do konstytucji niczego nie gwarantuje - podziemie aborcyjne działa, światem rządzi pieniądz - jeżeli kobieta będzie chciała przerwać ciąże i tak to zrobi. Trzeba się raczej zastanowić, w jaki sposób to zmienić, jak uświadomić płynące z tego zagrożenie, jeżeli dla kogoś argumenty moralne są nieprzekonywujące. Nie mogę patrzeć na “giertychowską” walkę o życie - bo sprawa słuszna, ale cele żałosne (swoją drogą, w sondażach pozycja LPRu i tak nie wzrosła, więc społeczeństwo polskie nie jest tak naiwne, jak się panu Romanowi wydaje).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za tę refleksję!

Komentarz został ukrytyrozwiń

O ile pamiętam, w chwili rozpocżęcia przez LPR konstytucyjnej awantury wypowiedział sie abp. Gocłowski iż nie należy wszczynac wojny, o której się wie, iż się jej nie wygra. To chyba najlepiej świadczy o rozeznaniu realiów, w przeciwieństwie do partyjnych hunwejbinów. Ci zawsze są przekonani o swej wygranej, a klęska każe im szukać winnych, czyli "onych".

Komentarz został ukrytyrozwiń

mądre słowa

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cóż zaradość powitać mędrca w gronie uczestników eksperymentu pt; dziennikarstwo obywatelskie!
Cóż za radość czytać teksty tak mądre!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Absolutnie sie zgadzam z Ekscelencją. Trafna analiza.
Zaostrzenie ustawy, która w gruncie rzeczy była dobra i w sam raz było działaniem politycznym. Nieudanym działaniem. Kaczyński wiedział, że to błąd i gra nie warta świeczki, wiec sie wycofał. Nie wszyscy mieli taki zmysł. Witamy w naszych skromnych progach :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.