Pozycja materiału w rankingach:
Wczorajszy koncert brytyjskiej formacji w stolicy Czech z jednej strony był wspaniałym wydarzeniem muzycznym, z drugiej zaś prowokował pytanie: dlaczego znów nie u nas?
Gdy dotarliśmy do Pragi (jakieś 4 godziny przed koncertem) pod robiącą spore wrażenie halą O2 Arena pod bramkami oczekiwały już spore grupki co bardziej zagorzałych fanów. Wiadomo, kto rano wstaje itd. Godne pod sceną miejsce musi być okupione stosownym przygotowaniem. My sami zresztą, posiliwszy się nieco, zajęliśmy strategiczne miejsca przed wejściem. Pomny krajowych doświadczeń, żałowałem, że na koncert wybrałem się w najlepszych butach. Wiadomo jak jest - ścisk, tłok, a gdy zespół wyjdzie już na scenę - zapomnij bracie, że dobre obuwie miałeś. Tymczasem, w miarę napływu ludzi, nic podobnego się nie działo! Każdy grzecznie stał w kolejce, zero przepychanek, nikt nawet nie inicjował znanych dobrze nam okrzyków (jak np. "K***a mać, ile mamy stać!"). Co więcej - liczba bramek, przez które wpuszczani byli ludzie, była na tyle spora, że wszystko przebiegało sprawnie i szybko. Cenna lekcja dla większości rodzimych organizatorów.
Organizacja i kultura swoją drogą, ale przyszliśmy przecież na koncert! A właściwie dwa - najpierw było nam dane bowiem wysłuchać występu supportu. A był nim zespół Alberta Hammonda Juniora, gitarzysty The Strokes. Napiszę od razu: klapa totalna. O ile muzyka z płyty "¿Cómo Te Llama?" sama w sobie zła nie jest (i siłą rzeczy przypomina dokonania kapeli, z której Albert się wywodzi), tak na żywo wypadła ona po prostu niewiarygodnie słabo. Uprzedzając pytania - koncertowe wykonanie zespołowego repertuaru mocno różniło się od tego, co znamy z albumu. Mało było zmian dynamiki, całość została zagrana z dużo bardziej rockowym nerwem, brzmienie było sporo ostrzejsze. To nie wyszło jednak muzyce na dobre - każdy kawałek był przez to do siebie podobny, zaś całości dopełnił fakt, że Hammond Jr. z zespołem występował na prawach supportu. Czyli - minimalne oświetlenie, gorsze nagłośnienie, krótszy czas na scenie. Bardziej przekonująco zabrzmiały jedynie "In my Room" i "GfC" Być może, gdyby zespół wystąpił jako główna gwiazda, zaprezentowałby się korzystniej. Wczoraj jednak panowie wypadli bardzo blado.
Zespół skupił się na utworach z nowej płyty; z "Viva la Vida" nie usłyszeliśmy tylko "Yes!" (a szkoda). Poza tym - klasyka: "In my Place", wspomniane "Clocks", "Yellow". Panowie pofolgowali sobie i dwa kawałki zaprezentowali w wersji... techno ("God Put A Smile Upon Your Face" i fragment "Talk") ale to akurat nie wyszło muzyce na dobre i było chyba jedynym zgrzytem wczorajszego wieczoru. Z kolei świetnym pomysłem było wykonanie dwóch utworów w akustycznej wersji, w trakcie których zespół przebywał... na widowni, wśród osób siedzących na sektorach nieco bardziej oddalonych od sceny. Zobacz także:
Artykuły
(115)
Galerie
(2)
Średnia ocen
(4.92)
Miejscowość: Wrocław | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
jbjcotho 14.07.2011 13:00
gM7TgZ <a href="http://siwkhikryknc.com/">siwkhikryknc</a>, [url=http://fqwttagadvqn.com/]fqwttagadvqn[/url], [link=http://hmdeizjqwput.com/]hmdeizjqwput[/link], http://cksujdvdeyni.com/
Kamila Grzelak 16.02.2009 18:46
Według mnie "Talk" i "God Put A Smile Upon My Face" wypadły, w tej nowej aranżacji, znakomicie!!! Ale to tylko moje skromne zdanie. Pozdrawiam wesoły autobusik!
olga kucewicz 27.09.2008 20:40
Koncert świetny....Czesi uśmiechnięci....Praga....pysznaaaa!!!! Wracam tam, już niebawem...a za Coldplay'em gdybym mogła pojechałabym dalej w trasę...Pozdrawiam tych, którzy byli tam z nami ;)
agnieszka Ziółek 27.09.2008 14:10
Piękne dzięki , Spinozo.. dżizyz! ale skarbnica wiedzy;-)
Tomasz Jośko 26.09.2008 22:12
Agnieszko :)
Postcards from far away - http://wiki.coldplaying.com/index.php/Postcards_From_Far_Away
Chinese Sleep Chant - http://wiki.coldplaying.com/index.php/Chinese_Sleep_Chant
agnieszka Ziółek 26.09.2008 21:45
tfu tfu, nie viva la vida slabsza a 'violet hill''
agnieszka Ziółek 26.09.2008 21:43
czesc! ja tez bylam i do dzis zyje koncertem, nawet czytam receznje po czesku.;-) wiekszosc zgodna- koncert swietny! zajelo Chrisowi troche zcasu zeby sie rozkrecic (''viva la vida'' slabsza),ale rozkrecil sie i to na dobre! z rzeczy mniej fajnych na tym koncercie to techno''viva la vida'' - troche mnie siem nie podobała taka konwencja, poza tym- re-we-la-cja!
ale ze fanka coldplaya jestem wlasciwie od ostatniej plyty(dla mnie najlepsza, pozostale plyty za bardzo mi sie osluchaly w radio), to mam dwa pytania:1. na ktorej plycie znajde utwor 'postcards from far away''? 2. czy chinese sleep chant to nie jest po prostu koncowka 'yes''? i skad ta wyodrebniona nazwa sie wziela?
pozdrawiam wszystkich koncertowiczow colplayowiczow;-)
Tomasz Jośko 25.09.2008 09:37
Dlatego na koncertach wybiera się płytę :)
Eurowizja 2012. Znamy całą finałową stawkę [YouTube]
(odsłon: +424)