Facebook Google+ Twitter

Colin Potter. Pejzaże dźwiękowe w gdańskiej Łaźni

Głębokie, mechaniczne wycie, pulsujące i natarczywe zgrzyty, a momentami wyciszające, przestrzenne kompozycje. To wszystko można było usłyszeć na sobotnim koncercie brytyjskiego muzyka-eksperymentatora Colina Pottera w CSW Łaźnia w Gdańsku.

Colin Potter podczas koncertu w CSW Łaźnia w Gdańsku / Fot. Karol RomanKoncert był krótki. Potter grał równe, zapowiedziane 45 minut. Ale to i tak wystarczający czas, aby pokazać, co się potrafi. Szczególnie, gdy za stołem zastawionym elektronicznymi urządzeniami do generowania dźwięku staje tak doświadczany muzyk. Kompozycje zostały bardzo trafnie dobrane, nie nużyły i nie męczyły, co w przypadku tego typu muzyki może się niestety bardzo łatwo zdarzyć. Artysta - wspomagany telebimem wyświetlającym psychodeliczne wizualizacje - dokonał podróży przez różne style i gatunki swej twórczości.

Każdy fan niezależnej elektroniki mógł tu znaleźć coś dla siebie: był i zimny industrial, i surowy noise, a nawet spokojniejszy ambient. Ale nadawanie muzycznych etykietek nie jest istotne. – Wolałbym nie opisywać mojej muzyki w prostej gatunkowej klasyfikacji. Wolę używać do jej określenia pojęcia pejzaży dźwiękowych [ang. soundscapes - red.]. Za pomocą moich dźwięków staram się stworzyć oderwaną od tu i teraz muzyczną rzeczywistość – powiedział dla Wiadomości24.pl Colin Potter.

Najważniejsze w tej muzyce jest przeżycie, jakie wywołuje ona u odbiorcy. Każdy odbiera ją inaczej i to jest właśnie niepowtarzalne. Takich dźwięków nikt nie określi prostym "fajne". Tu chodzi o coś więcej. – Zdaję sobie sprawę z tego, że moje dźwięki nie są proste, że to bardzo hermetyczna muzyka – mówił artysta. – Wierzę jednak, że ludzie ją cenią, ponieważ potrafią dostrzec w niej coś więcej. Że te dźwięki nie przepływają obok nich obojętnie. Kiedy ja słucham tego typu muzyki, mam wrażenie, ze gdzieś mnie ona zabiera, zmusza mnie do tworzenie w mojej wyobraźni obrazów, za każdym razem odmiennych wizualizacji tego, co słyszę.

Colin Potter podczas koncertu w CSW Łaźnia w Gdańsku / Fot. Karol RomanLiczba chętnych do przeżycia muzycznej wycieczki w głąb własnej wyobraźni przerosła oczekiwania organizatorów. Zainteresowanie koncertem było tak duże, że dla części przybyłych zabrakło krzeseł. I choć większość widowni przyszła tu tylko z ciekawości, a prawdziwych fanów była garstka, nie to jest najważniejsze. – Kiedy coś tworzę, staram się, aby brzmiało to dobrze, żeby przede wszystkim mi się podobało – wyznał Potter. Jeśli ktoś też czerpie z tego radość, jeśli przyjdzie na koncert i kupi płytę, to jest mi oczywiście miło. To zawsze jakiś plus. Ale nie mógłbym robić czegoś, co by nie sprawiało mi radości, a było tworzone wyłącznie dla pieniędzy.

Na zakończenie rozmowy Potter wspomniał, że jego wieloletni współpracownik, Steven Stapleton wyraził chęć przyjazdu do Polski ze swym projektem Nurse With Wound. Jedno tylko stoi na przeszkodzie – wspomniane pieniądze. Teraz pozostaje mieć tylko nadzieję, że w końcu się znajdą.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Dzięki:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

aaaa nieprawda :) ja też czytam :) Bardzo sprawnie i ciekawie napisałeś. No i plus za rozmowę z Colinem Potterem

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oliwio, czasem mam wrażenie, że tylko Ty czytasz te moje teksty;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ za tę relację.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.