Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

28092 miejsce

Collapse under the Empire "Shoulders and Giants". Historia w kilku wymiarach

Dość czekania - od "Systembreakdown" minęły dwa lata, żeby muzycy zabrali się znów do eksperymentowania z post-rockiem.

 / Fot. Okładka płytyPłyta "Shoulders and Giants" to trochę "nihil noivi" post-rocka, rzecz, która się musi w gatunku wydarzyć od czasu do czasu (właściwie zdarza się całkiem często), żeby jego dość purystycznego ducha utrzymać i odnawiać. Odkąd Bark Psychosis odkryło nowe możliwości gitar i perkusji, sporo się wydarzyło na post-rockowym podwórku, ustanowiły się pewne standardy, a zarazem odchyły od nich - wystarczy włączyć Yndi Haldę, spędzić chwilę z Yume Bitsu, podelektować się klasykami spod znaku Gospeed You! Black Empeeror, no i wreszcie popróbować trochę "nowej fali", ASIWYFA czy TWDY, żeby przekonać się, jak dziwnym, pełnym niespodzianek i nieregularnym na swój sposób gatunkiem jest post-rock.

Wydaje się jednak, że to, co robią Collapse under the Empire to mniej więcej standardy najbardziej rozpoznawalne i charakterystyczne dla post-rocków rozwiązania. A więc obowiązkowo "Shoulders and Giants" to dramatyczne kompozycje, energiczne i wybuchowe crescenda, obowiązkowe kulminacje, nostalgiczne gitary i trochę brutalności post-metalu. Muzycy włączyli w to trochę elektroniki i klawiszy, które w bardzo krótkich i często powtarzanych sekwencjach ożywiają krajobraz zbudowany na strunach. I czuć w nich nawet momentami, że Chris i Martin to krajanie Kraftwerków.

Jest na tej płycie jakaś historia, której można się powoli dosłuchiwać, odkrywać ją za każdym razem w nowym wymiarze - i to moim zdaniem stanowi o wartości tej płyty. Powoli wyłania się z mroków, z czeluści, i wije się między nastrojami, nostalgiami, tęsknotami, burzami i innymi tego typu, dość pompatycznymi, emocjami, z kilkoma wartymi uwagi momentami. Eksperymentalny charakter ma połamane, trochę trip-hopowe "Disclosure", ładnie elektronicznie ubarwione zostało "Days of Freezing", przyjemnie wprowadzani jesteśmy w klimat "The Last Reminder", no i wyjście z płyty niczego sobie, głośne, napakowane, naszpikowane, syte granie zatytułowane wymownie (i obiecująco) "A Riot of Emotions".

Do Wiadomości24 możesz dodać
własny materiał, wideo lub zdjęcia. Tylko tu przeczyta Cię milion.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.