Facebook Google+ Twitter

"Colours of Ostrava" - miłość, przyjaźń, line-up!

Festiwal "Colours of Ostrava" w tym roku kusi nie tylko tradycyjnie przyjazną atmosferą, lecz również fantastycznym programem. Między 18 a 21 lipca tuż za polska granicą czeka nas prawdziwa muzyczna uczta - czeski klimat w bonusie gratis.

Nowa lokalizacja festiwalu - nowe wrażenia gratis. / Fot. materiały organizatoraA już się wydawało, że przynajmniej w konkurencji muzycznych festiwali zdetronizowaliśmy sąsiadów. Mieszanina kompleksów i fascynacji, które w nas siostry i bracia z Czech wzbudzają, miała zostać przynajmniej w tym obszarze unieważniona. Niech sobie mają tę literaturę, niech sobie siedzą po tych gospodach i dumają na piękno-strasznym światem, pijąc hektolitry piwa – my za to mamy muzyczne święta, wielkie i offowe festiwale, postindustrialne tereny i nowoczesne brzmienia. A poza tym to w ogóle fashion i design, okulary i grzywki, a nie jakaś literatura, melancholia i litość nad światem.

Atmosfera plus



Miłość, przyjaźń, festiwal w Ostrawie. / Fot. materiały organizatora
Niestety. Guzik prawda. Jeszcze parę lat temu była na to szansa. Wtedy to czeskie festiwale muzyczne kojarzyły się z długowłosymi mężczyznami w zakładanych na skarpety klapkach. Jeszcze kilka lat temu na festiwale do Czech jeździło się przede wszystkim „po atmosferę”. Jeśli ktoś się w niej dobrze odnajdywał – muzyka była drugorzędna, nie po ekscytacje muzyczne się przyjeżdżało. Co roku było miło, co roku miało się wrażenie, że ciągle gra zespół „Psi vojaci”, którego i tak się nigdy nie szło słuchać pod scenę – samo brzmienie nazwy kapeli z naddatkiem wystarczało za wszystko, czego się na festiwalu szukało (chłe, chłe, szukać, no tak, ileż żartów z tym czeskim znaczeniem tego polskiego słowa).
Festiwal „Colours of Ostrava” ma już za sobą ponad dekadę historii. Od ubiegłorocznej edycji zmienił swoją lokalizację. Kameralna, przedzielona rzeką Cerna louka (Czarna łąka) zamieniona została na postindustrialne tereny Dolnich Vitkovic. Trudno się oprzeć wrażeniu, że wraz ze zmiana lokalizacji zmieniło się również podejście do line-up festiwalu. W miejsce jednej, dwóch gwiazd uzupełnianych mniej znanymi (choć zwykle ciekawymi) artystami otrzymujemy w tym roku tłusty, gęsty zestaw dynamicznej mieszanki, której nie powstydziłby się żaden festiwal w Europie.

Z Polski widać będzie gwiazdy


The Knife - dla wielu największa atrakcja tegorocznego festiwalu. / Fot. materiały organizatora
Zanim o artystach – dwa wymowne, edukujące zdania „w kwestii formalnej”. Pierwsze: Ostrawa leży 20 km od polskiej granicy, 88 km od Katowic, 165 km od Krakowa i 200 km od Wrocławia. Drugie: planując letnią trasę festiwalową proszę wziąć to pod uwagę i nie kierować się sztucznymi, szczęśliwie niewidocznymi już schematami granicznymi.
W tym roku w Ostrawie usłyszeć będziemy mogli między innymi takich artystów jak The Knife, Bonobo, Sigur Ros, The xx, Dub Fx, Woodkid, Tomahawk, Jamie Cullum czy Balkan Beat Box. Marki znane, szanowane, uwielbiane – nie ma sensu się rozpisywać. Jeśli odnajdujesz w tym zestawie coś dla siebie – rezerwuj termin. Jeśli jeszcze do tego lubisz posłuchać muzyki w atmosferze pozbawionej mentalnej spiny, sztucznego blichtru i lanserskich wynaturzeń – musisz koniecznie przyjechać w lipcu do Ostrawy.

Po czesku - czyli wszystko jest dobrze


Bonobo zastanawia się co zagrać w lipcu w Ostrawie. / Fot. materiały organizatora
Na koniec głos ludu, świadectwo, kuluarowa zachęta – bo cały ten festiwal jest trochę taki kuluarowy, w dobrym tego słowa znaczeniu. Jest muzyka, jest przyjemnie, jest czas na rozmowy. Znajomy, który na festiwal jeździ od ośmiu lat, tłumaczy: Tyle razy byliśmy w Ostrawie – psuły nam się tam auta, przeszliśmy na festiwalu nieprawdopodobną burzę, kilka lat temu przez cały festiwal lał ulewny deszcz. Straszne rzeczy się działy czasem w Ostrawie. Mimo to nigdy, absolutnie nigdy nie żałowaliśmy tam wyjazdu. Okropne jest słowo „fajne”, ale tu pasuje: Colours of Ostrava to najfajniejsze miejsce w kalendarzu letnich festiwali.
Kto był kiedyś na festiwalu – zachęt nie potrzebuje. Kto nie był – niech żałuje. Końcem lipca zaś wszyscy spotkajmy się w Ostrawie. Każda inna puenta byłaby trochę bez sensu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.