Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Muzyka > Coma „Hipertrofia” - recenzja płyty

Pozycja materiału w rankingach:

15226 miejsce

Dział: Muzyka

Ocena: 11pkt

Oceń:

Coma „Hipertrofia” - recenzja płyty


Trzeba przyznać, iż jest to jeden z najbardziej oczekiwanych tego roku w Polsce albumów rockowych. Dwa lata Coma kazała czekać swoim fanom na następcę płyty "Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków".

okładka płyty "Hipertrofia" / Fot. materiały promocyjne zespołuZ pewnością wielu zastanawiało się, co tym razem zaserwuje formacja - czy będzie to zjadanie własnego ogona, czy może wręcz przeciwnie - coś odmiennego, nowego. Coma najwyraźniej znalazła złoty środek na "Hipertrofii" - pierwszym w swej historii dwupłytowym koncept – albumie.
Nie wyrzekając się własnych korzeni, łódzka formacja odważnie wkroczyła w nowe i momentami dość zaskakujące dla siebie rejony, przynosząc dzieło, które może zaskoczyć dotychczasowych zwolenników zespołu.

Album został podzielony na dwa krążki. Pierwszy z nich przynosi cięższe kompozycje, wśród nich klimaty charakterystyczne dla Comy jak np: jeden z cięższych kawałków na albumie, singlowy i przebojowy „Zero osiem wojna”; ciekawe osadzone riffy w „Transfuzji”; świetna fuzja delikatnego wokalu Roguckiego z ostrymi gitarami w melancholijnych „Trujących roślinach”.

Pierwszy krążek ma też swoje drugie dno, w postaci dwóch zaskakujących utworów: „Osobowego” - pozbawionego gitar, ze wstępem (przypominającego "I Feel You" Schiller and Heppner) z bitami z pogranicza drum'n'bass i wodewilowo - swingująca „Emigracja” z pastiszowym tekstem, który raczej nie przysporzy zespołowi fanek wśród żeńskiej części publiczności.

Pierwszy krążek wieńczą „Pożegnanie z mistrzami” - świetny przykład sinusoidy brzmienia - z jednej strony funkująca gitara, na przemian z najcięższymi gitarami na płycie oraz „Świadkowie schyłku czasu królestwa wiecznych chłopców” - mocno inspirowany Tool.

Drugie CD to kompozycje lżejsze, spokojniejsze. Melancholijny „Ekhart”, najdłuższy na płycie (10:40), z kołyszącym basem, w którym Rogucki korzysta z lżejszych rejestrów, zachowując pazur i drapieżność czy „Widokówka” w leniwym tempie, rozkręcającym się stopniowo (taki lżejszy rock, bez ciężkich gitar - ciekawie). W kompozycji „Parapet” Coma po raz kolejny zaskakuje, tym razem trip-hopowym zacięciem.

Na krążku dodano niespodziankę dla fanów, w postaci studyjnej wersji utworu „Cisza i ogień”, jednego z najstarszych, znanego dotychczas jedynie z koncertów.

„Hipertrofia” stanowi swoiste ying-yang świetnie uzupełniających się kompozycji, dobrze ukazując szeroki wachlarz brzmienia i możliwości formacji. Wskazuje też na rozwój zespołu, nowy poziom jego brzmienia, z zachowaniem charakterystycznych elementów. Czy to najlepsza płyta Comy, nie wiem. Na pewno najbardziej różnorodna, najszerzej ukazująca potencjał zespołu. Rogucki potrafi śpiewać inaczej, a zespół grać odmiennie, w stosunku do tego, do czego przyzwyczaili swoich słuchaczy. Na pewno to ich najciekawszy album. Formacja wkracza w w nowe dla siebie rejony i to w całkiem udany sposób. Z pewnością album jest godny polecenia miłośnikom rockowych dźwięków, niestroniącym od mariażu stylistyk.

Wydawca: Sony Bmg
oficjalna strona zespołu
Marcin Majewski OFFline profil autora

Autor: Marcin Majewski

Napisz do autora

Artykuły (128) Galerie (3) Średnia ocen (4.63)

Wiek: 33 | Miejscowość: Boston (Lincolnshire) | Kraj: Wielka Brytania

O mnie: marcin.k.majewski@gmail.com

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 3

Sortuj komentarze:

Józef Małolepszy

Józef Małolepszy 06.11.2011 23:52

Ocena: Ocena pozytywna 0 Ocena negatywna 0

"melancholijny Ekhart", dobre..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przemysław Trubalski 03.12.2008 11:42

Ocena: Ocena pozytywna 37 Ocena negatywna 29

Plus za recenzję, ale płyta mnie nie powaliła na kolana. Jak dla mnie za dużo tych wszystkich przerywników. Może na konceptalbumie było to niezbędne, ale ja wolałbym czystą muzykę, kawałek po kawałku, bez słuchania odgłosów z dworca czy lotniska.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Arkadiusz Urbanowicz 03.12.2008 10:06

Ocena: Ocena pozytywna 36 Ocena negatywna 31

Też nie wiem, czy to ich najlepsza płyta w dorobku (dla mnie i tak najlepszą pozostanie dwupłytowa "demówka" rozpowszechniana przed laty przez samych fanów), ale zgadzam się - bez wątpienia jest najróżnorodniejsza i chyba najdojrzalsza. Nie jet tak "lekko strawna" jak wcześniejsze wydawnictwa, w najgłębsze jej zakątki docieramy dopiero po kilkukrotnym przesłuchaniu. (+) za wyczerpującą recenzję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.