Facebook Google+ Twitter

Confiteor... - karty lustracji przed Narodzeniem Pańskim

Wiadomość, że arcybiskup Stanisław Wielgus był ponad 20 lat współpracownikiem SB jest tak szokująca, że aż mało wiarygodna. Zbyt wiele jest znaków zapytania, by móc wydawać wyrok.

Nie my jesteśmy od wyroków, tylko sądy. Dziennikarze, owszem, powinni dążyć do prawdy w tworzeniu informacji, jednak warto odpowiedzieć sobie na pytanie: kiedy informacje, które posiadam, są na tyle wiarygodne, iz mogę je upublicznić? Ile to wyrządzi zamętu, a ile przyniesie oczyszczenia?

Rewelacje? Nic nowego!

Wedle informacji "Gazety Polskiej", środowy numer miał przynieść szczegóły sprawy. Jednak wiemy prawie to samo, co wczoraj. Autorzy artykułu Katarzyna Hejke i Przemysław Harczuk piszą o "informacjach, do których dotarli" i że "wynika z nich niezbicie", że arcybiskup Wielgus pod koniec lat 60. podjął współpracę z SB. Jakie to informacje i niezbite dowody? Notatki SB-eka? Czy możliwe, by ze strony Kościoła w Polsce i Watykanu doszło do tak fatalnej pomyłki – nominacja na takie stanowisko byłego agenta SB? Bardzo wątpliwe.

Oczywiście arcybiskup Wielgus zaprzecza tym "rewelacjom". Dziennikarze w tekście cytują wypowiedzi metropolity dla KAI, w których czytamy, że nie był tajnym współpracownikiem i mamy do czynienia z mistyfikacją, "możliwe jest, że SB sama przygotowała kompromitujące dokumenty" (cyt. za GP: "Tajna historia metropolity").

"o człowieka coraz trudniej"...

Edward Stachura pisze w jednej ze zwrotek piosenki "Confiteor": "Jedni cicho upadają / drudzy ręce umywają / coraz więcej wkoło ludzi / o człowieka coraz trudniej".

Aż się prosi o wyjaśnienia, tymczasem Episkopat wystosował oświadczenie, w którym są zawarte powtarzane co jakiś czas słowa o dzikiej lustracji i zamęcie mediów. To za mało, by mnie przkonać. Ośmielę się napisać: to za mało, by uspokoić tych wszystkich, którym na sercu leży dobro naszego Kościoła. Jeśli ktoś wysuwa takie oskarżenia pod adresem arcybiskupa, trudno potraktować całość jak zwykłe oszustwo i przejść nad nim do porządku dziennego. Nie można ucinać dyskusji krótkim wezwaniem do uszanowania decyzji Benedykta XVI. Nie podważamy jej, tylko chcemy znać prawdę.

Jeśli teczka metropolity zawiera jakiekolwiek materiały mogące wprowadzić zamęt, powinny być one już dawno ujawnione i wyjaśnione nam - świeckim w Kościele, który tworzymy. Chodzi o to, by nie miały miejsca takie wydarzenia, jak przez ostatnich kilka tygodni: zamiast faktów - spekulacje, domysły, scenariusze.

Jako osoba związana ze środowiskiem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, tamtejszym wydziałem filozofii, odczuwam swoistą bliskość tematu i tym bardziej zależy mi na oczyszczeniu dziwnej atmosfery, która kłębi się jak chmura burzowa nad Kościołem i arcybiskupem Wielgusem. Nie wiem tylko, czy się doczekam.

 




Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

PRZYPIS DO TEKSTU !!!

W wywiadzie dla telewizji regionalnej, autorka tekstu (w rozmowie brali jeszcze udział Lasota i Przeciszewski ) na pytanie czy widziała dokumenty z podpisami Wielgusa, stwierdziła, ze na to pyt. odpowiedziec nie moze natomiast udzieliła oględnej informacji, że materiał stanowią bardziej "świadkowie" niż "dokumenty z IPN-u".
Dodam jeszcze, że wedle informacji M. Lasoty z IPN w Krakowie, nikt nie zwracał się o udostępnienie dokumantów, teczek dotyczących abp. Wielgusa.
Bez komentarza, po prostu stwierdzam, co było...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawie zanalizował sprawę Semka w dzisiejszej Rzepie. Oto fragment:

"Można - jak zareagował jeden z księży po publikacji "Gazety Polskiej" - teraz pytać: a gdzie domniemanie niewinności?
Ale przecież z tego domniemania Kościół korzystał przez 15 lat po upadku komunizmu, gdy nikt nie zastanawiał się nad uwikłaniem duchownych w PRL. Episkopat korzystał z ogromnego kapitału zaufania zgromadzonego w latach komunizmu przez księży, którzy nie podjęli współpracy z bezpieką i którzy byli oparciem dla opozycji.
Ten kapitał mocno nadszarpnęły dopiero wychodzące na jaw sprawy, takie jak ojca Konrada Hejmy czy ks. Michała Czajkowskiego. Pokazały, że kapłanom trudno dziś obiektywnie ocenić charakter ich własnych związków z SB, że skłonni są z perspektywy czasu zapominać o kompromitujących ich wydarzeniach, bagatelizować znaczenie informacji, które przekazywali bezpiece." ("Tyłem do lustracji")

Pozdrawiam. +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dla mnie jest to rozgrywka czysto polityczna czyli rydzykowi contra reszta.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.