Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11788 miejsce

Copyright trolling w Polsce. Bronią praw autorskich czy wyłudzają pieniądze?

Oficjalnie strzegą praw autorskich, ale metody działania takich firm są co najmniej dziwne. Powołują się na chronienie praw autorskich twórców, ale żądają od użytkowników, dopuszczających się rzekomego piractwa w sieci, wysokich kwot w ramach zadośćuczynienia. Zjawisko dotarło też do Polski i stało się łatwym sposobem na zarabianie.

 / Fot. By Sam Fentress (traced to SVG by James Hales) [GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html), CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3Portal skarbiec.biz opisuje metodę działania. Firma wysyła do użytkownika pismo, w którym informuje, że dopuścił się łamania praw autorskich. Rzecz może dotyczyć: filmu, książki, utworu muzycznego. Informuje także, że złożyła przeciwko niemu pozew do sądu, który może wycofać, jeśli otrzyma określoną kwotę, jako zadośćuczynienie strat. Zwykle nie są to bardzo wysokie kwoty, oscylują w granicach kilkunastu złotych, więc najczęściej wskazana osoba płaci, choć bywa, że płaci na wyrost, bo nigdy piractwa się nie dopuściła.

Zjawisko znane jest prawnikom w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii i Niemczech. Portal skarbiec.biz. podaje przykład firmy Prenda Low, która przez kilka lat wyłudziła miliony dolarów w zamian za wycofanie oskarżeń o piractwo. By było pikantniej, Prenda Low stała na straży praw autorskich filmów pornograficznych. Wyłudzane kwoty były bardzo wysokie, nawet do 4 tys. dolarów, bo ludzie bali się nagłośnienia sprawy. Nawet ci, którzy nigdy na swoich komputerach nie oglądali podobnych filmów. Sąd uznał działania prawników Prenda Low za nieetyczne i skierował ich sprawy przed komisję branżową, która ma określić, czy mogą oni nadal wykonywać zawód.

I tak, dbanie o prawa autorskie, stało się okazją do zarabiania pieniędzy. Także w Polsce. "Zaczęło się od wydawcy podręczników, który za pośrednictwem firmy windykacyjnej żądał od użytkowników nawet 3,5 tys. zł kary za udostępnianie materiałów do nauki języków obcych" - pisze skarbiec.biz. Choć wielu z użytkowników nie miało nawet pojęcia o istnieniu takich materiałów, z obawy przed konsekwencjami, spełniało groźby.

W Polsce skala nierespektowania praw autorskich jest znacznie większa niż w Europie Zachodniej, jednak działania firm, które rzekomo stoją na straży praw autorskich, są nie do zaakceptowania. Copyright trolling coraz częściej wykracza poza prawo autorskie i dotyka e-sprzedawców. "Tym dostaje się za błędy w regulaminach"- pisze portal.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.