Facebook Google+ Twitter

Coraz więcej tajemnic w sprawie potrójnego morderstwa w Gdańsku

Według prokuratury wstrząsający mord jakiego dokonano w Gdańsku to czyn popełniony dla zysku. Jednakże motyw rabunkowy wydaje się być mniej istotny wobec tajemniczego udziału służb specjalnych. Dziennikarze mają i inne sensacyjne wieści.

Wiadomość jaką przekazywały media w dniu 13 marca tego roku była jedną z tych sensacji, których ciężar gatunkowy graniczy z nieprawdopodobieństwem. Od środy do piątku nie ustawały kolejne doniesienia i spekulacje. W ciągu 48 godzin udało się jednak policjantom dokonać zatrzymania Rosjanina podejrzanego o zamordowanie trzech osób w jednym z gdańskich mieszkań przy ulicy Długiej. Ofiarami były osoby bliskie sobie. Małżeństwo wraz z 14-miesięcznym dzieckiem, co wydało się szczególnie bulwersujące. W czasie trwającego dwa dni pościgu za sprawcą dowiadywano się, że dziecko zabito uderzeniem kolby w głowę, a jego rodzice byli torturowani. Zamordowany Adam K. przedstawiany był jako człowiek uwikłany w ciemne interesy, by po kwadransie mówić o kryształowo czystym charakterze. Sukces policji pojawił się nim zdążyła opaść pierwsza fala wzburzenia i zainteresowania sprawą. 32-letni Samir S. został odnaleziony w Elblągu. Zaraz po weekendzie Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku potwierdza oficjalnie fakt przedstawienia zarzutów zatrzymanemu Rosjaninowi. Sylwetka stock.xchng/Image ID: 959183/public domain / Fot. duchessa Odnaleziono porzuconego w lesie Walthera z którego zabito rodzinę, a jako motyw uznano rabunek. Jednakże dziennikarzom "Wprost" udało się dowiedzieć, że w sprawie mogły zaistnieć kwestie sporne: "Zdziwiła mnie zdecydowana wypowiedź prokuratora apelacyjnego" - mówi jeden z policjantów - "Poczekałbym jeszcze (...)" Takie przeświadczenie rozmówców bierze się z ich doświadczenia. Ogłoszenie sukcesu przez prokuraturę miało miejsce przed zapoznaniem się z wynikami badań balistycznych. "Wyniki są najczęściej po dziesięciu dniach" - jak wyjaśnia policjant dla tygodnika "Wprost", którego najnowszy numer obfituje w sensacje na temat potrójnego morderstwa w Gdańsku.

Samir M. posiadał wystawioną przez ABW negatywną opinię dotyczącą jego pobytu w Polsce. Został zauważony w 2009 r. ale nie wiadomo jakie były powody nieprzychylnej oceny. Przebywał w Polsce z przerwą na dziesięciomiesięczny pobyt w kolonii karnej za okazywanie się fałszywymi dokumentami i posiadanie nielegalnej broni. W trakcie zatrzymania w 2011r. przez rosyjską milicję znaleziono u niego samopał z tłumikiem. Po odbyciu kary wrócił do Polski i żył nie niepokojony przez nikogo, chociaż dziennikarze wskazują, iż był w kręgu zainteresowań Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Co do legalności jego pobytu można mieć wątpliwości.

Jak wspomniano osoba Adama K. przedstawiana była w sposób niejednoznaczny. Rychło jednak okazało się, że oprócz zainteresowań militariami w czym uchodził za eksperta był podejrzanym w sprawie o "złamanie ustawy o obrocie z zagranicą towarami, technologiami i usługami o znaczeniu strategicznym dla bezpieczeństwa państwa." W paczce jaką próbował wyekspediować do Stanów Zjednoczonych w 2011r. celnicy z Oddziału Celnego Pocztowego w Pruszczu w Gdańskim dopatrzyli się niecodziennej kontrabandy. "Na sygnale" donosiło wówczas o próbie przemytu elementów broni. 97 łoży do karabinków Beryl stanowiło główną część pakunku. Sprawą zajęła się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Nadawca tłumaczył, że zawartość stanowiły elementy jakie można nabyć bez specjalnego zezwolenia, a w jego obronie stanęła Narodowa Federacja Strzelecka. O jego sprawie wypowiadali się znawcy tematu podkreślając, że takich kolekcjonerskich perypetii jest wiele i ma szansę na umorzenie o czym powiadamiał "Dziennik Bałtycki" Adam K. miał stawić się na rozprawie za niespełna tydzień od feralnej środy.

Według dziennikarskich informacji Adam K. stał się znany jako "ucho ABW." "Wprost" cytuje słowa prokuratora: "Taka wpadka jest doskonałą okazją do tego, by nakłonić kogoś do współpracy." Można pomyśleć, że padł ofiarą porachunków ludzi zajmujących się handlem bronią, mógł być niewygodny ze względu na posiadaną wiedzę. Charakter zbrodni zdawał się wskazywać na przemyślane działanie. Zaniechano jednak uważać Rosjanina za egzekutora jakiegoś wyroku o czym mówiono z przekonaniem, a uznano nietuzinkowym bandytą. Już wcześniej nadmieniano, że łup Samira S. nie był pokaźny. Według Sylwestra Latkowskiego i Aleksandra Majewskiego zamordowany Adam K. miał w kieszeniach spodni kilkadziesiąt tysięcy złotych w różnych walutach. W mieszkaniu ofiary pozostawiono wiele bardzo cennych przedmiotów, w tym złote wyroby o dużej wartości. Sprawca zabrał jedynie militaria, laptop i telefon. Zastanawia czy nie chodziło o dostęp do pewnych strzeżonych przez właściciela informacji jakie mógł przechowywać na elektronicznych nośnikach. Zadziwiające jest zarazem, że Rosjanin dał się namierzyć przez nieostrożne posługiwanie się telefonem komórkowym, który należał do żony Adama K.

Niejasności co do postępowania i celowości zamiarów Samira S. są dla większości odbiorców sensacyjnych wiadomości medialną pożywką, której wartość bywa dyskusyjna. Sami policjanci i inni specjaliści przyznają, że "obraz sprawy" przedstawiał się w zgodzie z techniką kontrolowanego przecieku, za czym mógł być dezorientujący i zrozumiały tylko nielicznym. Mieszkanie w momencie oględzin było miejscem wysprzątanym, zadbanym, bez śladów walki czy jakiegokolwiek torturowania ofiar. Oddano pięć strzałów. Dziecko zginęło za jednym pociągnięciem cyngla. Dorosłym domownikom przystawiono broń do głowy i strzelano dwukrotnie. Za drugim razem sprawca upewniał się, że ofiara przypadkiem nie przeżyje. Wrażenie zbrodni dokonanej przez zawodowego zabójcę wydawało się znajdywać pewne uzasadnienie. Ciała zostały ułożone w sposób, który nasuwał na myśl działanie demonstracyjne. "Wprost" stara się doprecyzować domniemania. Zabójca położył dorosłe ofiary obok siebie, równolegle, a córeczkę prostopadle. Czy może być to czytelnym znakiem, symbolem, odezwą dla wtajemniczonych? Dopatrywanie się charakterystycznego "bąka" podobnego znakom uziemienia jakimi oznacza się urządzenia elektryczne być może nie jest bezzasadne. Najciekawszym aspektem wydaje się być fakt, że Rosjanin pozostawał w tamtym czasie w stałym kontakcie ze swoimi krajanami. Ustalono billingi i okazało się, że nawet w dniu 13 marca kiedy miała miejsce tragedia jeden z jego znajomych przebywał w pobliskiej restauracji. Mężczyznami interesowała się ABW, mówiono o związkach z rosyjskimi służbami specjalnymi.

Dziennikarskie śledztwo "Wprost" rozpatruje całą historię pod jeszcze innym kątem: "Nie położyłbym głowy za to, że potrójnego zabójstwa dokonał ten Samir." Wcale prawdopodobnym jest, że przy tego typu powiązaniach ma miejsce odpowiedzialność jaką gwarantują sobie członkowie przestępczego sprzysiężenia. Być może Samir M. jest tylko człowiekiem odgrywającym rolę sprawcy i stąd jego upór w milczeniu. Niewątpliwie, jego znajomość rzeczy może okazać się zaskakująca. Intrygującym jest też możliwy udział czy raczej ingerencja obcych służb. Przy tym wszystkim nie od dziś wiadomo, że nielegalny handel bronią cechuje pewna bezpośredniość w relacjach jakie uskuteczniają zainteresowani. Dzieje się tak na całym świecie. Anonimowość w kontaktach można zachować z dużym powodzeniem w kontaktach z prostytutką lub handlarzem narkotyków. Ludzie zajmujący się zabronionym obrotem bronią nie są dla siebie, aż tak wielką niewiadomą. Ciekawi zatem czy celu zgładzenia Adama K. i jego rodziny należy upatrywać w chęci zawłaszczenia zgromadzonymi danymi i czy w efekcie miało miejsce zacieranie śladów obecności innej osoby lub osób. Jest to bardziej prawdopodobne od myśli, iż w mieszkaniu przy Długiej mógł być założony podsłuch i wydarzenia jakie się rozegrały były koszmarną wpadką tajnych służb kontrolujących jakiś element wynikający z pracy operacyjnej. Jednakże równie dobrze może okazać się, że ponura rzeczywistość była najzwyklejszym mordem dla zysku i jedyną zagadką pozostaje udział wspólników Samira M, a należy zakładać, że takowi byli.




article by Paweł Jankowski

utwór udostępniany na licencji CC3.0



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Temat Bizancjum zostawmy lepiej w spokoju, bo w najbliższych dniach (13 kwietnia) przypada rocznica najazdu na Konstantynopol, podczas którego krzyżowcy dopuścili się bezprzykładnej rzezi, gwałtów, a także profanacji prawosławnych świątyń. Ich ofiarami byli chrześcijanie, w tym kobiety i dzieci. Papież Jan Paweł II podczas pielgrzymki do Grecji w 2001 r. prosił o wybaczenie za ten haniebny czyn katolickich wojsk.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ksenofobia nie przystoi w XXI wieku Europejczykom, ale żeby się rozrzucać cylindrami...

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Dziecko zginęło za jednym pociągnięciem cyngla. Dorosłym domownikom przystawiono broń do głowy i strzelano dwukrotnie. Za drugim razem sprawca upewniał się, że ofiara przypadkiem nie przeżyje."

Czyż to nie wzór Katyński ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Służby są na całym świecie takie same. Równie dobrze można by napisać, że CIA wzoruje się na swych dziadkach i pradziadkach, którzy zabrali ziemię jej właścicielom by utworzyć na niej USA.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mordercy ze wschodu wzorują się na swych ojcach, dziadkach, ludobójcach z Katynia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.