Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

21294 miejsce

Córka Poroszenki w butach za 500 dolarów

W kijowskim liceum nr 77, do którego uczęszczają dzieci vipów pojawiły się na rozpoczęciu roku szkolnego dwie córki prezydenta Ukrainy. Przybył też do szkoły jego syn Misza.

 / Fot. А. МаннCałej prezydenckiej trójce towarzyszyli ochroniarze. Najmłodszy syn prezydenta, Michaił awansował do 8 klasy a córki, bliźniaczki, Aleksandra i Evgenija do 9. Obie ubrane były w tradycyjne haftowane koszule.

Magazyn "Wiesti" zauważył, że buciki jednej z nich kosztowały 500 dolarów. Były uznanej marki Chanel Ballerina.

- Stylizowane na skromne, uderzają wyrafinowanym bogactwem. To kontrastuje z uczniowskim etosem i kryzysem - wyrażał niezadowolenie periodyk.

Wybrane dla Ciebie:


Tagi:


Komentarze (21):

Sortuj komentarze:

Myślę, że mamy do czynienia z hipokryzją i udawactwem. Córki Poroszenki nie są ani skromne, ani nawet udowe, jak warkocz Julii Tymoszenko. W tej historii uderza mnie to, że już takie dzieci są włączane w grę wizerunkową dorosłych. Oraz że takie wartości jak skromność i przywiązanie do ukraińskiej tradycji też są przedmiotem tej gry, która jest ogrywaniem społeczeństwa,

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeżeli za cenę drogich bucików dla panienki Ewhenji kupiono pokój dla Ukrainy (na co wskazują dzisiejsze wiadomości) to należy ocenić ten zakup zupełnie inaczej. Oby!

Komentarz został ukrytyrozwiń

A dzieciak bacznie obserwuje świat i dochodzi do wniosku ( także podświadomie), że jeśli jest jakimkolwiek "debeściakiem" , wtedy wolno mu więcej. Jeśli nie jest, lepiej pozostać wiernopoddańczym członkiem jakiejś grupy, bo kiedy się wychyli, zostanie zjedzony.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przykładów wkoło aż nadto, że ci, kórzy zdawałoby się, nie "zmarnowali czasu i zdolności", sami doszli do wniosku, że jednak wiele zmarnowali.
Wszak te zdolności "świat ocenia" własnymi oczami.

Posługuje się przy tym hipokryzją, bowiem z jednej strony schlebia wszelakim "nietuzinkowcom", często groteskowym ( najłagodniej rzecz ujmując ;) ), a z drugiej podkreśla zalety bycia przykładnym "członkiem stada".

Niuansów bynajmniej nie wyjaśnia. Z jednego rękawa sypie jednym, z drugiego drugim.
Zawsze "bezwarunkowo".
Młociarka rzuciła młotem rekordowo - to przykład "bezwarunkowego" pojęcia sukcesu. ;)
"Bezwarunkowego, bo nawet jak się przy tym dostrzega to, co wycierpiała, to zawsze ostatecznie "pozytywnie".
Cała Polska biega - przykład drugi. Taki skądinąd sympatyczny Kraśko twierdzi: "jesteś patriotą - biegaj". I dalej: "Zarzuty, że startowanie w maratonach to jedynie popisy i efekt jakiejś mody, są absurdalne". Jakby to były jedyne zarzuty, choć te inne nie są w stanie sięprzebić przez propagandową sieczkę.
Klasyczny przykład braku niuansowania, nie mówiąc o braku wiedzy w tym, co jest dla zdrowia optymalne.
I tak dalej i tak dalej ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aby nie niuansować i nie hołdować "absolutnym zasadom" trzeba najpierw poznać własne możliwości i swoją wartość, nauczyć się odróżniać "niuanse", wreszcie nabrać dystansu do absolutu w ogóle.
To nie przychodzi samo.
A jeśli nawet przyjdzie, to zwykle późno, kosztem zmarnowanego czasu oraz zdolności, i nierzadko zaprawione sporą dozą goryczy.
Niepotrzebna strata.

Takie jest moje zdanie w tej kwestii, lecz niekoniecznie jedyne i ostatnie, gdyż człowiek uczy się do ostatnich swoich dni. Na łożu śmierci i tak powie: -Oida ouden eidos.
A poza tym, ilu ludzi tyle zdań.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Grażyno, nie pretenduję w tym temacie do roli terapeuty, jeno zauważę, że tak czy owak, przeglądamy się w oczach innych. Nawet jak ostentacyjnie sugerujemy, że na opinii jednej grupy nam nie zależy, to zwykle w powiązaniu z uzależnieniem od opinii innej, "lepszej" grupy. A jeśli nawet ktoś upiera się, że jakąkolwiek grupę ma w głębokim poważaniu, to czy nie dlatego, aby również poczuć się "lepszym" ?

Chodzi mi o to, co zwykle. O brak niuansowania i hołdowanie "absolutnym zasadom".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przepraszam Autorkę za w pewnym sensie off-topic, ale uważam, że to raczej nasze dzieci, nasze szkoły i nasze obyczaje powinny znaleźć się pod lupą, a nie buty córki VIP-a obcego kraju. Ukraina to nie Polska; to jednak inna mentalność i inne priorytety.
Nasze VIP-y są nie mniej, a może nawet bardziej interesujący.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To prawda, panie Arturze.
Nie należę do tych, które zapomniały jak cielęciem były, ale pewne rzeczy miałam kategorycznie zabronione i rodzice jak również nauczyciele i inni dorośli egzekwowali przestrzegania reguł. Jasne, że kombinowałam niczym przysłowiowy koń pod górkę, jednak dostęp do niektórych "dobroci" wieku starszego był zablokowany.

Tyle się mówi, pisze i pokazuje tzw. galerianki, nieletnich alkoholików, narkomanów (i niestety już przestępców); mówi o 'fali' w szkołach, i co?
"Mnie to nie może spotkać", "mnie to nie dotyczy", "moje dziecko jest w porządku", "to inne dzieci są złe" - czy taki jest tok myślenia rodzica?
A czyje dzieci są złe i skąd się biorą?
Czy którykolwiek rodzic się nad tym zastanawia?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Grażyno, w tym sęk, wydaje mi się, że kwestia "przeglądania się w oczach innych" oraz kwestia bycia "innym" w grupie - jest problemem złożonym i niejednoznacznym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

/A ile kosztowały buciki tej drugiej? Może dla równowagi miała tenisówki z bazaru? To też sprawa niezwykłej wagi; międzynarodowej w zasadzie./

Sprawa może nie, ale jest okazja, żeby pogadać szerzej o problemie.
Maria wszak zna doskonale Nowy Testament, a w nim:

/Nie sądźcie po pozorach, ale sprawiedliwie sądźcie./ Jan 7:24

Tak więc my tu wszyscy po pozorach nie sądzimy, rzecz jasna.
Ani bucików juniorki Poroszenki, ani tekstu Marii ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.