Facebook Google+ Twitter

"Coś z Nightside" Simona R. Greena - recenzja książki

Londyn to miasto bezpieczne nawet dla szarych śmiertelników. Czasem zdarzy się jakieś zabójstwo, częściej kogoś pobiją lub okradną (czasem jedno i drugie). Nie jest to jednak regułą, by mówić o zagrożeniu. Nie, jeśli Londyn porówna się z jego czarnym sercem - miastem wewnątrz miasta, które daje nielicznym nieograniczone możliwości, a dla większości jest koszmarem z najgorszych snów. To miejsce to inna rzeczywistość. To Nightside.

 / Fot. Okładka książki"Taylor" - to słowo jest wypowiadane w Nightside podejrzanie regularnie. Typy spod ciemnej gwiazdy, najlepsi zabójcy, łowcy głów - wszyscy chcą dopaść Taylora. W Nightside nie można narzekać na brak atrakcji: trwa nieustanna noc, co daje pole do popisu w zbrodniczych praktykach, nikogo nie zaskakują obcy przybysze, postacie boskie i diabelskie, duchy-budynki czy przestępcy z paranormalnymi zdolnościami. Kraina gromadzi największe szuje, bandytów i ludzi, dla których uporządkowany, normalny świat jest nie do zniesienia. Kim jest zatem osoba, która wzbudza takie zainteresowanie w miejscu, gdzie czas biegnie inaczej, magia jest na porządku dziennym i nie obowiązują żadne zasady?

Kim jest Taylor?


John Taylor kilka lat temu opuścił Nightside w niezbyt pomyślnych dla niego okolicznościach. Obecnie pracuje (a raczej wiąże koniec z końcem) jako detektyw od trudnych spraw w niemagicznej, zwykłej części Londynu. Tutaj to dopiero wieje nudą. Gdy do gabinetu detektywa trafia elegancko ubrana kobieta, Taylor przeczuwa większą sprawę, widząc szansę na zarobienie konkretnej forsy. Ostatecznie to właśnie dobra materialne przekonują go, aby przyjąć zlecenie i odszukać córkę klientki. Detektyw początkowo waha się, gdyż tropy prowadzą do Nightside, w dodatku kobieta zamierza udać się razem z nim. Wahanie nie trwa jednak długo. Detektyw pełen obaw powraca na stare śmieci i od razu wzbudza zainteresowanie nieprzychylnych mu istot. Koszmary powracają.

Simon R. Green stworzył ciekawą serię o tajemniczym i ponad naturalnie uzdolnionym detektywie. Pierwsza część "Coś z Nightside" nie zawodzi. Krwawe walki, pojedynki umysłów, demonstracja sił, intrygujące rozmowy w lokalach, gdzie czas się zatrzymuje, pokazują, że autor nie lubi stosować półśrodków. Po krótkim zastoju w pierwszych stronicach książki, akcja rusza pełną parą i nie zatrzymuje się już do końca.

"Coś z Nightside" to połączenie kryminału z heroicznym fantasy, z zaznaczeniem, że za herosów uznaje się najgorszych bydlaków, jakich Ziemia (i nie tylko) zrodziła. Książka posiada wszelkie cechy prozy detektywistycznej - narastanie napięcia, rozwiązywanie zagadki począwszy od nitki aż do niezwykle zaplątanego kłębka, tajemnicza, wymagająca klientka czy podwójne dno wielu historii. Autor posunął się dużo, dużo dalej i wyszedł poza sztywne ramy gatunku. W "Coś z Nightside" aż kipi fantastyką i co ciekawe - to jest dobre połączenie. Simon R. Green bardzo udanie utrzymał klimat majestatycznego i pełnego tajemnic Londynu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.