Facebook Google+ Twitter

Cracovia rządzi w Krakowie po zwycięstwie w derbach

Podopieczni Jacka Zielińskiego wygrali prestiżowe spotkanie z krakowską Wisłą. Remis wisiał w powietrzu, ale gospodarze nie byli w stanie postawić kropki nad „i”.

Cracovia zajmuje obecnie trzecią pozycję w tabeli Ekstraklasy / Fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-newsJeszcze zanim piłka pojawiła się na murawie, większość komentatorów w ciemno stawiało zwycięstwo „pasów”. Jednak trzecia drużyna Ekstraklasy nie wygrała derbowej rywalizacji z Wisłą na jej boisku od dwóch dekad, a dodatkowo „biała gwiazda” od początku rundy jesiennej u siebie nie przegrała. Ponadto wierni fani Wisły nie patrzyli na statystyki, licząc na godne uhonorowanie ligowego jubileuszu – ponieważ niedzielny mecz był dwutysięcznym spotkaniem krakowskiego zespołu w najwyższej klasie rozgrywek.

Już początek 191. starcia zawodników Wisły i Cracovii, przyprawił kibiców o szybsze bicie serca. W 7. minucie prowadzenie objęli goście z drugiej strony Błoń. Piłka zatrzepotała w siatce Cierzniaka po strzale Denissa Rakelsa i akcji całego zespołu. W chwili gdy stopa Łotysza dotknęła piłki na polu karnym „białej gwiazdy”, rywale podnieśli ręce wskazując na spalony łotewskiego napastnika. Jednak arbiter główny spotkania nie podzielił ich obaw. W kolejnych minutach gospodarze ruszyli do ofensywy, chcąc zatrzeć złe wrażenie po stracie bramki. Zarówno Sadlok, jak i Jankowski swoimi strzałami zdołali tylko przetestować czujność Sandomierskiego.

Cracovia bez skrupułów wykorzystała słabość rywali również w 23. minucie. Tym razem egzekutorem okazał się Deleu, który strzałem zza linii pola karnego zaskoczył Cierzniaka. Golkiper Wisły nie zdołał sięgnąć futbolówki, zmierzającej prosto w boczną siatke bramki. Tym razem jednak zawodnicy „białej gwiazdy” odrobili gorzką lekcję, bo już 120 sekund później zdobyli kontaktowego gola. Jego autorem był wiślacki snajper, czyli Paweł Brożek, który wykorzystał nieuwagę obrońców „pasów” i pewnie umieścił futbolówkę w siatce Sandomierskiego.

Do końca pierwszej połowy to gospodarze wciąż nadawali ton grze, licząc na wyrównanie przed spacerem do szatni. W 38. minucie najbliżej był Brożek, po tym jak stanął sam na sam z bramkarzem Cracovii. Napastnik zdołał jednak tylko zwodzić Sandomierskiego, ale w kluczowym momencie poślizgnął się przed pustą bramką. Wcześniej znakomitą okazję zmarnował Burliga, który przestrzelił z kilku metrów przed bramką Cracovii.

Po powrocie z szatni, od razu do ataku przeszli gospodarze. W 47. minucie Sadlok dośrodkował do Brożka, ale snajper Wisły został w porę zablokowany przez Huberta Wołąkiewicza. Na listę strzelców nie wpisał się również Jankowski. Najpierw po podaniu do Burligi został zablokowany przez defensorów „pasów”, a w dobitce zdołał tylko trafić obok słupka.

W międzyczasie podopieczni Jacka Zielińskiego wyraźnie oddali inicjatywę przeciwnikom, ale sami nie rezygnowali z nadarzających się okazji. W 60. minucie na niecelny strzał zza pola karnego zdecydował się Rakels, a dziesięć minut później w podobnej sytuacji znalazł się Covilo. Sytuacji nie zmienił również Bartosz Kapustka, który swoją aktywność na murawie ograniczył właściwie tylko do dośrodkowań.

Tymczasem Wisła nie traciła wiatru w żaglach. W 85. minucie Brożek po raz kolejny zaryzykował strzał z dystansu, ale trzeźwa obrona Sandomierskiego uratowała korzystny dla gości rezultat. Kilka chwil później w podobnych okolicznościach golkiper Cracovii wykazał się refleksem, odbijając piłkę po rzucie wolnym Sadloka.

O wiele częściej niż bramki, kibice oglądali kolejne żółte kartoniki rozdawane piłkarzom przez sędziego głównego meczu. W ten sposób zostało wyróżnionych aż ośmiu zawodników, co pokazuje jak zacięte było niedzielne spotkanie. Ale na brak emocji na stadionie przy Reymonta nikt nie narzekał, bo ponad 20 tysięcy kibiców „białej gwiazdy” do końca liczyli na zwycięski remis ze zdecydowanie lepszą w tym dniu Cracovią. Podopieczni Jacka Zielińskiego zrównali się punktowo z drugą w ligowej tabeli Legią, a zespół "białej gwiazdy" znów stracił szansę na wyrwanie się z pozycji średniaka Ekstraklasy.

Wisła Kraków – Cracovia 1:2 (1:2)
Bramki: 0:1 Rakels 7’, 0:2 Deleu 23’, 1:2 Brożek 25’
Wisła: Cierzniak – Jović, Głowacki, Guzmics, Sadlok – Boguski, Mączyński, Uryga, Jankowski (61’ Guerrier), Burliga (84’ Crivellaro) – Brożek
Cracovia: Sandomierski – Deleu, Sretenović, Wołąkiewicz, Jaroszyński (87’ Zejdler) – Rakels, Covilo, Dąbrowski, Cetnarski (60’ Kapustka), Jendrisek (90' Wdowiak) – Budziński
Żółte kartki: Głowacki, Sadlok, Uryga, Boguski (Wisła) oraz Deleu, Čovilo, Jendrišek, Sretenović (Cracovia)
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)
Widzów: 20 094

Wypowiedzi po meczu:

Kazimierz Moskal, trener Wisły Kraków: - Jasno musimy sobie powiedzieć, że daliśmy dzisiaj totalnie ciała. Myślę, że na wynik miało wpływ przed wszystkim pierwsze 20 minut, gdyż mieliśmy zacząć bardzo agresywnie, a oddaliśmy inicjatywę Cracovii. Pozwoliliśmy im grać swobodnie piłką, nawet na naszej połowie, stąd dwie stracone bramki. Dopiero po nich zaczęliśmy grać. Już w pierwszej połowie mogliśmy zdobyć drugą bramkę i nie przegrać tego spotkania. Po przerwie graliśmy bardziej nerwowo i nie byliśmy w stanie odwrócić losów tego spotkania. Porażka boli jak nigdy, ciężko się podnieść po takich meczach. Trzeba zrobić wszystko, aby w środę było inaczej.

Jacek Zieliński, trener Cracovii: - Podsumowaniem jest końcowy wynik, bo długo czekaliśmy na zwycięstwo przy Reymonta, szczególnie kibice Cracovii. W końcu się udało, cieszymy się bardzo z tego faktu. Był to trudny mecz, chcieliśmy zagrać wysoko pressingiem, strzeliliśmy bramki, lecz później straciliśmy kontrolę. W drugiej połowie uspokoiliśmy grę, cieszę się z tego zwycięstwa i nie ukrywam, że dzisiaj smakuje wyjątkowo.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.