Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

8574 miejsce

Cracovia w Lidze Europy po zwycięstwie nad Lechią

Historyczny sukces podopiecznych Jacka Zielińskiego. Po zwycięstwie 2:0 nad drużyną z Gdańska, drużyna "pasów" zapewnili sobie grę w europejskich pucharach.

Kibice Cracovii po meczu z Lechią mają powody do świętowania / Fot. Piotr DrabikZapewne nawet najstarsi kibice nie pamiętają, kiedy na stadionie przy ul. Kałuży odbył się tak ważny mecz z udziałem zespołu Cracovii. Stawka niedzielnego meczu była niebagatelna. Zwycięstwo lub remis z Lechią oznaczał możliwość gry gospodarzy w kwalifikacjach do Ligi Europy. Przegrana równała się ze spadkiem na piąte miejsce w tabeli końcowej Ekstraklasy i koniec marzeń o piłkarskiej Europie.

Niespodziewanie Cracovia wyszła na prowadzenie już w 8. minucie. Umiejętnościami technicznymi popisał się Mateusz Cetnarski, który prosto z rzutu wolnego umieścił piłkę w bramce Lechii. Futobówka po kolei mijała obrońców gości i napastników „pasów”, aż w końcu nawet samego Milinkovica-Savica. Golkiper gości był w tej sytuacji bezradny. Jednak na odpowiedz podopiecznych Piotra Nowaka nie trzeba było długo czekać. W 12. minucie Flavio Paixao sprawił Sandormierskiemu sporo problemów, kiedy wygrał pojedynek główkowy po dośrodkowaniu Mili z rzutu wolnego. Golkiper Cracovii zachował jednak zimną krew i na poziomie linii bramkowej oddalił zagrożenie.

Szybko zdobyte prowadzenie, wyraźnie uskrzydliło zawodników pod wodzą Jacka Zielińskiego. W 30. minucie formą popisał się Bartosz Kapustka, który zdecydował się na celny strzał zza pola karnego. Efektowne uderzenie w porę zdążył jednak odbić bramkach Lechii. Jeszcze przed końcem pierwszej połowy, Gdańszczanie spokojnie mogli doprowadzić do remisu. W 38. minucie Karasic zmylił golkipera „pasów” i wycofał do Paixao, który mając przed sobą pustą bramkę przerzucił ja nad poprzeczką.

Po zmianie stron, piłkarze Cracovii nie tracili wiatru w żaglach. W 54. minucie Vestenicky zdołał przebić się między obrońcami Lechii, przejął piłkę i zamiast podać do lepiej ustawionego Kapustki, zdecydował się na strzał. Słowak uderzył jednak wprost w interweniującego Milinkovica-Savica. W końcu jednak gospodarze zadali kolejny cios przeciwnikom, a autorem drugiej bramki był... Rafał Janicki. Po dośrodkowaniu Wójcickiego obrońca Lechii tak niefortunnie uderzył futbolówkę, że wpadła wprost do własnej bramki.

Tymczasem los Janickiego mógł podzielić Wołąkiewicz, który w 69. minucie zagrał głową w stronę pustej siatki Cracovii. Jednak futbolówka o centymetry minęła się ze słupkiem. Mimo kolejnej straty, gości nie tracili nadziei na kontaktowe trafienie. Jednak w 67. minucie skończyło się tylko na westchnięciu fanów gdańskiego zespołu, po tym jak Peszko potknął się o piłkę w kluczowym momencie akcji na polu karnym „pasów”. Prowadzenie dla gospodarzy mógł podwyższyć w 84. minucie Cetnarski, który egzekwował rzut karny po faulu Wojtkowiaka na Wdowiaku. Intencję pomocnika „pasów” w porę wyczuł golkiper gości i sparował strzał poza pole karne.

Wraz z końcowym gwizdkiem sędziego, piłkarze, trenerzy i kibice Cracovii wpadli sobie w ramiona. Po trudach całego sezonu Ekstraklasy nie udało się obronić podium ligi, ale dzięki Pucharowi Polski zdobytemu przez Legię, "pasy" będą walczyć o fazę grupową Ligi Europy. W swojej historii krakowski klub miał dwie krótkie epizody w międzynarodowych rozgrywkach. W sezonie 1983/84 Cracovia grała w Pucharze Lata, a osiem lat temu odpadli w pierwszej rundzie Pucharu Intertoto. Teraz drużyna "pasów" ma szansę napisać swoją historię na nowo. Pytanie czy w tym samym zwycięskim składzie, co przez ostatnie miesiące w Ekstraklasie. Z pasiastą koszulką może się pożegnać m.in. Bartosz Kapustka.

Cracovia - Lechia Gdańsk 2:0 (1:0)
Bramki: Mateusz Cetnarski 9', Rafał Janicki 65' (samobójcza)
Cracovia: 29. Grzegorz Sandomierski - 26. Deleu, 21. Hubert Wołąkiewicz, 6. Florin Bejan, 44. Paweł Jaroszyński - 22. Jakub Wójcicki (70, 7. Boubacar Dialiba), 27. Marcin Budziński, 67. Bartosz Kapustka, 10. Mateusz Cetnarski (90, 9. Dariusz Zjawiński), 62. Erik Jendrišek - 99. Tomáš Vestenický (76, 96. Mateusz Wdowiak).
Lechia: 32. Vanja Milinković-Savić - 23. Grzegorz Wojtkowiak, 22. Mario Maloča, 3. Jakub Wawrzyniak (46, 2. Rafał Janicki) - 28. Flávio Paixão, 4. Aleksandar Kovačević, 20. Michał Chrapek, 7. Miloš Krasić, 6. Sebastian Mila (60, 41. Paweł Stolarski), 21. Sławomir Peszko (72, 11. Martin Kobylański) - 30. Grzegorz Kuświk.
Żółte kartki: Wołąkiewicz, Budziński, Cetnarski, Kapustka, Bejan - Kuświk, Wojtkowiak, Peszko, Stolarski, Milinković-Savić.
Sędziował: Szymon Marciniak (Płock).
Widzów: 12 359.

Trenerzy po meczu:

Piotr Nowak: - Szkoda szansy, która się przed nami stworzyła po ostatnim meczu ligowym. Brakowało nam dziś tego, co cechowało nas przez ostatnie tygodnie, czyli determinacji i wiary, że możemy wygrać mecz. Pierwsza bramka wpływa zawsze na całą grę. Musimy lepiej wykorzystywać szanse, które sobie stwarzamy, byliśmy blisko, ale takie jest życie, taki jest futbol.

Jacek Zieliński: - Mamy puchary! Choć ostatnio dużo się naczytałem w prasie, że ponoć nie chcemy pucharów, bardzo je chcieliśmy. Tym bardziej duże słowa uznania dla chłopaków. Cieszy nas styl, w którym zdobyliśmy puchary, ponieważ był to bardzo dobry mecz w naszym wykonaniu. Można być dumnym z chłopaków. Mieliśmy różne okresy w tym sezonie, było lepiej i gorzej. Drużyna jest waleczna i pokazała to nie tylko dziś, ale i w wielu meczach.


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.