Facebook Google+ Twitter

Creamfields Polska 2007

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2007-05-05 19:23

Rewolucja na polskim rynku klubowym czy festiwal dla kulturalnie ubogich?

„Śmietankowe pola” to niewątpliwie jeden z najbardziej znanych światowych festiwali. Pierwszy raz odbył się w 1998 roku w Winchester, w południowej Anglii. Rok później zagościł w Liverpoolu, by na stałe wpisać się w historię tego miasta. Każda angielska edycja przyciąga bowiem publikę rzędu kilkudziesięciu tysięcy ludzi.W Polsce po raz pierwszy festiwal odbył się w 2003 roku w Kołobrzegu.

Druga edycja miała miejsce w zeszłe wakacje pod Wrocławiem. Na obu z nich bawiło się po kilkanaście tysięcy ludzi. W tym roku, 7 lipca, impreza odbędzie się ponownie pod Wrocławiem. Lista gwiazd, jak na polskie realia, jest nader imponująca, jednak czy poza czysto komercyjno-hedonistyczną zabawą Creamfields Polska 2007 ma do zaoferowania nam coś wartościowego?

Z jednej strony mamy bowiem gwiazdę światowego techno-undergroundu Jeffa Millsa, jednego z pierwszych promotorów elektroniki, czyli The Prodigy i jedną z ciekawszych postaci nowego nurtu electro techno – Vitalica oraz bardzo mocno obsadzoną scenę drum&bass. Z drugiej – reprezentantów najbardziej komercyjnego wymiaru house (Axwell, Ingrosso i Steve Angello) i bogów ubogiego trance'u – np. Ronski Speed... Taki właśnie jest Creamfields – łączy ze sobą kilka sprzecznych ze sobą filozofii clubbingu, miesza wywodzących się z różnych kultur ludzi i uczy tolerancji. Czy aby na pewno?

Na zeszłorocznej edycji, podczas występu jednego z najbardziej znanych i cenionych producentów i Dji – Richiego Hawtina – przy barierce usłyszałem: „kiedy skończy grać ten pedał? Niech ktoś wreszcie mu prz****” ; przy dystrybutorach z piwem grupka podchmielonych dresiarzy nie chciała dopuścić do kolejki czarnoskórego chłopaka...

Wracając do programu artystycznego – zdecydowanie brakuje mi tu nowych, nieznanych szerszej publiczności artystów, ludzi kreujących dzisiejsze trendy oraz chociażby sceny debiutów. Wśród światowej sławy festiwali, takich jak: Melt, Sonar czy chociażby nasz Astigmatic, Creamfields okazuje się być jednorazowym zaspokojeniem gustów jak największej grupy ludzi, maszynką do zrobienia pieniędzy i spędem na którym „piguła za piątaka” to standard. Nie wspomnę już o scenie teatralnej czy chociażby ciekawym miejscu w którym festiwal będzie realizowany jak to jest w przypadku Open'er Festival...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 20.06.2007 12:57

Trafny komentarz.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.06.2007 12:56

Bardzo trafny komentarz! Jednak nie będę ukrywał, że w tym roku chętnie poskaczę przy Moshicu czy Vareli. Również z wielką ciekawością udam się na występ ojca detroit techno Jeffa Millsa.
Później, bo już w sierpniu mamy okazję odbić sobie wszystkie niedogodności na płockim Audioriver gdzie line-up naprawdę robi wrażenie. Szkoda, że będę uczestniczył tylko w jedynym dniu festiwalu (3 sierpnia) :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.