Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11867 miejsce

"Creed: Narodziny legendy". Stallone ma szansę na Oscara?

Sylvester Stallone nie zdobył nigdy Oscara za rolę Rocky'ego. Po filmie "Creed: Narodziny legendy" może się to zmienić. Tym razem jednak Rocky jest postacią drugoplanową.

 / Fot. materiały prasoweNiemal cztery dekady po tym, jak przegrał bój o Oscara w kategorii najlepsza rola pierwszoplanowa Sylvester Stallone ma teraz wielką szansę na złotą statuetkę w kategorii aktor drugoplanowy za rolę w filmie ”Creed”.

W swym najsłynniejszym filmie Sylvester Stallone gra Rocky’ego Balboa. Ten mamroczący pod nosem, drugorzędny bokser sam traci szansę na sięgnięcie sukcesu. Gdy z powodu kontuzji w zapowiedzianym pojedynku wystąpić nie może inny pięściarz Rocky dostaje sposobność walki o tytuł mistrza. Zaczyna ćwiczyć i staje na ringu, by zmierzyć się z mistrzem świata Apollo Creedem. Wszyscy wiemy, co zdarzy się później. Teraz jednak życie zaczyna naśladować sztukę. I to w najmniej spodziewany sposób. Niemal cztery dekady po tym, gdy aktor przegrał walkę o Oscara w kategorii najlepsza rola pierwszoplanowa, znowu wskazuje się go jako faworyta Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej. Chociaż teraz w kategorii aktor drugoplanowy. Stallone ma 69 lat. Właśnie „wyciągnął” swojego bohatera z emerytury. Na ekrany wszedł kolejny Rocky pod tytułem „Creed”. Krytycy zachwycają się każdą minutą obecności na ekranie chropowatego i ociekającego potem Rocky’ego. Jeden z nich pisze, że najnowszy obraz - Balboa wraca tu w roli trenera syna swego dawnego rywala - pokazuje Stallone’a w jego „najlepszym wydaniu”. Nie gra głównej roli, ale nadaje ton filmowi. Inny dodaje, iż w kolejnym wcieleniu udało mu się dodać postaci Włoskiego Ogiera „niezwykłej głębi”.

Magazyn „Variety” ogłosił , że Stallone „mógł właśnie posłać na deski konkurencję w kategorii najlepszy aktor drugoplanowy”. Zazwyczaj uważamy Stallone’a za umięśnioną maszynkę do robienia pieniędzy, niż wielkiego aktora. Teraz mamy inna sytuację - jest kandydatem do Oscara. Gdy w 1977 pierwszy film z tego cyklu wchodził na brytyjskie ekrany aktor był tu nieznany. Młodzieniec z braku pieniędzy pracował w salonie kosmetycznym swej matki. Czyścił też klatki dla lwów oraz grał w filmach porno. - Mogłem tylko albo zrobić ten film, albo kogoś okraść, bo byłem na dnie - wspomina Stallone. Gdy wpadł na pomysł postaci Rocky’ego scenariusz napisał w ciągu trzech dni i 20 godzin! I zaczął pukać do wszystkich możliwych drzwi. Szefom wytwórni scenariusz się spodobał. Zaproponowali mu 350 tys. dolarów, ale pod warunkiem, że rolę Rocky’ego zagra któryś z aktorów o głośnym nazwisku. Stallone nie ustępował - to on ma zagrać głównego bohatera.

Film okazał się sukcesem. Zdobył 10 nominacji do Oscara. Między innymi - i tu zdobył statuetkę - w kategorii najlepszy film. Wydawało się, że Stallone’owi nikt nie odbierze też Oscara za najlepszą rolę męską. Jednak przed ceremonią zmarł brytyjski aktor Peter Finch odtwarzający główną rolę w filmie „Sieć” (1976) Sidneya Lumeta. I to on otrzymał pośmiertnie Oscara. Stallone zaś rozpoczął karierę w filmach akcji. Kilka sequeli samego „Rocky’ego”. Dodajmy stanowiące ikonę gatunku filmu z cyklu „Rambo”. Ostatnio aktor „bawi” się kręceniem obrazów z serii „Niezniszczalni”. To nawiązujące do lat 80. kino akcji z dawnymi twardzielami Dolphem Lundgrenem, Arnoldem Schwarzeneggerem, Bruce Willisem, Mickey Rourkem i innymi.

Kiedy Stallone wpadł na pomysł słynnej postaci Rocky’ego, napisał scenariusz w ciągu zaledwie trzech dni i 20 godzin - W przerwach Stallone zrobił jeden wielki film „Cop Land” (1997). Nie napisał jego scenariusza ani nie reżyserował. Zagrał w nim. Pokazał głębię uczuć i emocji, o którą rzadko kto go podejrzewał. Zagrał wspaniale - mówi krytyk „The Sunday Times” Jonathan Dean. - Niestety większość kariery spędził robiąc bzdety i korzystając z dawniejszej sławy bez końca robił nowe „Rambo” i „Rocky”. „Niezniszczalni” to ten sam rodzaj. Relikt lat 80., gdy bohaterami kina akcji byli przygłupiaści zwaliści faceci. Dziś takie kino nie jest na czasie. Od czasu filmów o Jasonie Bourne z Mattem Damonem bohaterowie kina akcji wyglądają jak każdy z nas. Gdy chodzi o Stallone’a szkoda, bo to inteligentny aktor. Chyba jednak nie próbuje wycisnąć z siebie wystarczająco dużo, co jest frustrujące, bo tak znakomicie grał w „Cop Land”. Może grać dobre role. Jest dobry w „Creed”, ale i tu nie wyciska z siebie wszystkiego. To Rocky - mniej lub bardziej taki sam jak zawsze - dodaje Dean.

Stallone ma lekko kpiący uśmieszek i mamroczący sposób mówienia. Ale to nie wytwór jego zdolności aktorskich. Powstały w wyniku wypadku, jakiego doznał w trakcie narodzin. Położnik musiał użyć kleszczy, które uszkodziły nerw niemowlęcia powodując paraliż części ust, języka i podbródka. Sylvester Gardenzio Stallone urodził się w rodzinie skazanej niejako, by na jej łonie wyrósł przyszły skończony twardziel. Ojciec był fryzjerem. Matka - astrologiem i byłą tancerką zajmującą się także promocją kobiecych zapasów. Rodźcie rozwiedli się, gdy syn miał dziewięć lat. Chłopiec przebywał głównie z matką. W pewnym okresie wysłano go do amerykańskiej szkoły w szwajcarskim mieście Leysin.

W ub. roku Stallone przebywał w Londynie, gdzie podczas spotkania w London Palladium wspominał, jak sukces „Rocky’ego” sprawił, że na chwilę stał się „nie do zniesienia”. - Czytam wywiady z tamtego okresu i myślę , że chciałbym przenieść się w czasie i dać temu chłopakowi cios w szczękę - mówił aktor. Ale przynajmniej jego ciało nawykło do „kar”. „Niezniszczalni”? - Siedmiu gości kopie się nawzajem, a jeden większy twardziel niż drugi - mówił kiedyś dziennikarzowi. Gdy kręcił „Rocky IV” powiedział Lundgrenowi - Masz mnie bić w pierś tak mocna jak tylko potrafisz. Skutek? - Przez cztery dni leżałem na oddziale intensywnej opieki - wspomina aktor.

„Creed” to pierwszy film z cyklu o najsłynniejszym pięściarzu świata, do którego Stallone nie napisał scenariusza. Jego autorem jest scenarzysta Ryan Coogler, którego ojciec uwielbiał filmy o Rockym. - Bohater się starzeje, zaczyna też chorować. Starałem się jakoś to przetworzyć - powiedział Coogler. Takie same uwagi przekazał Stallone. Aktor-weteran, który kiedyś tak mocno trzymał się swojej koncepcji postaci Rocky’ego, tym razem dał scenarzyście szansę. - Trzeba wierzyć w młodość i ambicje młodych. Tak wiele razy w życiu się myliłem. Nie chcę powtarzać błędów - powiedział Stallone przed listopadową londyńska premierą „Creed”. Na czerwonym dywanie ojcu z dumą towarzyszyły trzy córki - 19-letnia Sophia, młodsza o dwa lata Sistine i 13-letnia Scarlet. Wszystkie są owocem jego trzeciego małżeństwa.

Teraz czas na Oscara? Zobaczymy. Rocky Balboa powiedziałby - Wżyciu nie chodzi o to jak mocno kogoś uderzysz, lecz jak dużo ciosów przyjmiesz a mimo to będziesz szedł do przodu.

Tłum. Zbigniew Mach

''The Sunday Times'' (AIP)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.