Facebook Google+ Twitter

Crowdfunding. Z czym się to je? - rozmowa z Michałem Rudasiem

Crowdfunding to coś stosunkowo nowego w Polsce. Forma wsparcia finansowego, którego nie należy mylić ze zbiórką charytatywną. O całej ideii rozmawiam z Michałem Rudasiem, wokalistą, który chce udowodnić, że "Polak potrafi".

Jest Pan kolejną osobą, chcącą udowodnić, że POLAK POTRAFI. Skąd pomysł?

-(śmiech) Tak, już od jakiegoś czasu staram się udowadniać ludziom, że POTRAFIĘ iść własną drogą i nie ulegać modom, czy prawom rynku i zawsze docieram do jakiegoś ciekawego miejsca.
Tym razem zdecydowałem się zrealizować swój nowy projekt – nagranie i wydanie albumu (epki) przy wsparciu moich fanów i sympatyków, dlatego zarejestrowałem go na portalu polakpotrafi.pl (link: https://polakpotrafi.pl/projekt/michal-rudas-ep, na którym odbywają się zbiórki funduszy na projekty z różnych dziedzin. Zdecydowałem się na ten ruch, zainspirowany sukcesami moich znajomych wokalistów i zespołów muzycznych, którzy dokładnie dzięki takim akcjom mogli zrealizować swoje projekty. Skoro im się udało, to dlaczego mi ma się nie udać? Mam wokół siebie od tylu lat wielu wspierających mnie fanów, którzy czekają cały czas na moją nową muzykę i mam nadzieję, że pomogą mi to, co jest w końcu naszym wspólnym pragnieniem i na co razem czekamy, w krótkim czasie zrealizować.

Crowdfunding to można powiedzieć stosunkowo nowa forma wsparcia finansowego, rozwija się ona m.in dzięki licznie działającym portalom społecznościowym. Czy uważa Pan, że polacy chętnie wspierają takie projekty?

-Crowdfunding jest dość nową formą przede wszystkim w Polsce i z tego co widzę część ludzi spoza środowisk twórczych jeszcze nie słyszało lub do końca nie rozumie tej idei, ale na pewno jest już lepiej z wiedzą na ten temat niż 2,3 lata temu i tym samym poparcie dla takich akcji rośnie.

Szukając informacji na temat całej idei, wpadłam na kilka komentarzy ludzi, którzy akcję porównują do zbiórek charytatywnych. To błąd. Nie da się tego porównać, prawda?

-Tak, nie należy mylić crowdfundingu ze zbiórkami charytatywnymi. W akcjach charytatywnych chodzi o bezinteresowne wsparcie. W crowdfundingu osoby wspierające projekt otrzymują za to pewne profity, „nagrody“, które w normalnych okolicznościach trudno zdobyć, np. płyty z osobistą dedykacją i autografem, czy zaproszenia na jakieś ekskluzywne wydarzenia i wiele innych. Poza tym wspierają projekt, z którego owoców sami będą później korzystać i czerpać radość, podczas np. słuchania muzyki, czytania książki, czy oglądania filmu. Zatem można tu mówić o wspólnym tworzeniu, opartym na poczuciu wspólnoty i symbiozie, gdzie każdy uczestniczący nie tylko daje coś od siebie, ale czuje, że współuczestniczy w powstaniu projektu i otrzymuje coś w zamian.

Jak pomysł wzięcia udziału w akcji POLAK POTRAFI przyjęli Pana znajomi?

-Przyjęli entuzjastycznie i niektórzy sami, ramię w ramię z moimi fanami, wspierają go.

Co najbardziej podoba się Panu w tej inicjatywie?

-Mi najbardziej podoba się właśnie to poczucie budowania wspólnoty z fanami, której owocem jest muzyka, dająca radość nam wszystkim. Oprócz tego jest jeszcze kilka innych aspektów, o których za chwilę powiem.

Warto tu przytoczyć przykład Amandy Palmer – muzyka, wokalistki, performerki, uznawanej za prekursorkę crowdfundingu na dużą skalę w świecie artystycznym, która po rozstaniu z firmą fonograficzną, postanowiła pójść własną drogą. Nie bazowała ona jednak na typowej niezależności, w której miałaby samodzielnie finansować nagrywanie i wydawanie płyt, ale wręcz przeciwnie, postawiła świadomie na zależność od swoich słuchaczy i fanów, prosząc ich o finansowe wsparcie.
Jak pisze na swoim blogu Łukasz Supergan – podróżnik, finansujący swoje podróże na portalach crowdfundingowych: „Crowdfunding nie oznacza niezależności – to współzależność i współodpowiedzialność twórcy i odbiorcy. Stajemy się zależni od innych ludzi, ale niezależni od podmiotów nastawionych wyłącznie na zysk – na przykład wydawców książek czy muzyki." - źródło: http://natlok.pl/10-zasad-crowdfundingu-dzieki-ktorym-sfinansujesz-swoja-podroz/

Przykład Amandy Palmer jest o tyle niesamowity, że już podczas swojej pierwszej akcji crowdfundingowej na wydanie nowej płyty zebrała wielokrotnie więcej, niż pierwotnie zakładała, a mianowicie aż 1.2 miliona dolarów (!), przez co udowodniła wytwórniom płytowym, że można tworzyć muzykę, którą się czuje i którą mogą kochać ludzie, a nie musi być to muzyka tworzona pod dyktando firmy, tylko po to, aby trafiła do oczekiwanego typu odbiorcy i przynosiła sowite zyski firmom fonograficznym.
Amanda nie wymagała od publiczności, by ta płaciła za jej twórczość, ale sprawiła, że ludzie sami chcieli za nią płacić. Pięknie to sama opisuje w swoim wystąpieniu

Wspaniałe w crowdfundingu jest to, że daje daje nam wszystkim autonomiczną władzę w decydowaniu, którego artystę i jaki projekt wesprzeć. Dzięki temu możemy samodzielnie przyczynić się do tworzenia takiej kultury i sztuki, z jaką chcemy obcować, a nie biernie godzić się jedynie na tę, którą narzucają nam mainstreamowe media oraz wielkie koncerny fonograficzne.

-Jako twórca i artysta niezależny, który od pewnego czasu samodzielnie wydaje płyty oraz dba o ich promocję, świadomy jednocześnie wielkiego trudu, wiążącego się z taką samodzielną drogą, życzyłbym sobie oraz moim kolegom i koleżankom, którzy zajmują się tworzeniem sztuki tylko takiego właśnie modelu finansowania pracy artystycznej, w którym to nie telewizja i radio, nie wytwórnie, nie menedżerowie, ale właśnie odbiorcy mają pierwsze słowo i w bezpośredni sposób decydują o losach naszej twórczości, bo przecież robimy to przede wszystkim dla Was i bez Was nasza sztuka jest martwa.

Przechodząc jednak do celu Pana akcji: nagranie i wydanie nowego albumu. Jak ocenia Pan szanse na powodzenie akcji?

-Ha, ha! To bardzo trudne pytanie, które zadaję sobie codziennie, bo z akcją tą wiąże się takie ryzyko, że jeśli nie uzbieram wnioskowanej kwoty do końca trwania akcji, czyli 8-ego sierpnia b.r., to zakończy się ona fiaskiem, a wszystkie pieniądze wrócą w całości do wspierających i będę musiał na dłuższy czas odłożyć nagrania płyty. Oczywiście nie karmię się negatywnymi scenariuszami, a myślę pozytywnie i mocno wierzę w powodzenie tej akcji, w końcu włożyłem w nią dużo pracy i serca i zamierzam działać jeszcze intensywniej, aż do jej zakończenia, a nawet dłużej! :)

Odczuwa Pan teraz, kiedy trwa zbiórka dreszczyk emocji, piętno stresu?

-Emocji jest co nie miara! (śmiech) Stres również się pojawia, ale jest to taki dobry stres, bo motywujący do działania :)
Fot. Kasia Wysocka / Fot. Fot. Kasia Wysocka - zdjęcie nadesłane przez Michała Rudasia
Prawie każdy, kto wesprze Pana w zbiórce, ma szansę na nagrodę. Zaczynają się one już od datku w wysokości 5 zł. Co oprócz płyty, bądź zdjęcia z autografem fani mogą zyskać?

-Na wspierających czeka wiele nagród oprócz tych wyżej. Już za drobne kwoty dziękuję oficjalnie z imienia i nazwiska na moim profilu na fb, a przy większym wsparciu również w książeczce płyty. Ponadto czekają na wspierających fizyczne pocztówki z moich podróży, a nawet filmiki lub fotki-selfie z życzeniami na różne okazje np. urodziny kogoś bliskiego. Ciekawą rzeczą jest też EKSKLUZYWNY PAKIET, dający dostęp (tylko dla wspierających) do ekskluzywnych materiałów audio, video oraz foto w formie aktualności z procesu powstawania albumu. Wsród nagród można znaleźć też zaproszenia na mój koncert, a dla posiadaczy zasobniejszych portfeli prywatne koncerty w małym i większym składzie oraz możliwość umieszczenie logo firmy na okładce płyty i wszelkich materiałach promocyjnych oraz oczywiście zestawy płyt z autografami dla pracowników czy klientów firmy.

Całkiem możliwe, że wprowadzę jeszcze dodatkowe nagrody, więc zapraszam do śledzenia mojego profilu na polakpotrafi.pl.

Który z pakietu nagród cieszy się obecnie największym zainteresowaniem?

-Widzę, że większość wspierających wybiera pakiet z fizyczną płytą z dedykacją, co mnie bardzo cieszy, bo widzę, że potrzeba posiadania fizycznych nośników nadal jest silna. Wiele osób wybiera też pakiet zawierący zarówno album jak i podziękowania dla nich w książeczce płyty. Pewnie tak jak ja, uwielbiają je czytać podczas słuchania muzyki :) A co dopiero znaleźć tam własne nazwisko! :) I prosze się nie obawiać - na pewno dla wszystkich starczy miejsca w booklecie! :)

Ma już Pan wizję, jak EPKA będzie wyglądała? 5 utworów. Jakich klimatów można się spodziewać? Zostanie Pan również dalej wierny swoim ukochanym Indiom? Czy jednak zaskoczy Pan czymś nowym, nieprzewidywalnym?

-Tym razem będzie to album, w którym oddalę się od etnicznych (w tym indyjskich) inspiracji, dominujących dotąd w mojej twórczości i postawię na melodyjne, wpadające w ucho piosenki w języku polskim, które zagrane będą w akustycznym składzie przez zespół świetnych muzyków: Jana Smoczyńskiego (fortepian, klawisze, produkcja), Bartosza Nazaruka (perkusja), Andrzeja Solarskiego (bas) i Łukasza Chylińskiego (gitara), który jest współkompozytorem piosenek.

Moimi nowymi piosenkami pokażę się z nowej strony, której nie miałem jeszcze okazji zaprezentować na żadnym z moich albumów, czy singli, choć częściowo klimatem mogą się one kojarzyć z takimi utworami z mojego repertuaru jak: „Wiatr”, „Będziesz tam” czy „Powiedz tylko słowo” (można je odnaleźć na YouTube).

Na słuchaczy czekają niezmiennie romantyczne chwile, filozoficzne refleksje, jak i dużo słonecznych chwil radości z przesłaniem „Carpe diem” :)

Wkrótce na swoim facebooku pokażę pierwsze fragmenty utworów, na razie w wersji LIVE.

Wybrał Pan już nawet studio nagraniowe. Album powstanie w TOKARNII. Dlaczego akurat to miejsce?

-W projekcie jako pianista, producent i realizator mixu i masteringu będzie brał udział Jan Smoczyński, który jest właścicielem Tokarnii - jednego z najlepszych studiów nagraniowych w Polsce. W naturalny sposób zatem zdecydowaliśmy o realizacji nagrań w tym właśnie miejscu. Jestem bardzo podekscytowany naszą współpracą, bo Janek jest genialnym muzykiem i ma ogromne doświadczenie producenckie. Jego stała współpraca z Kayah i Transoriental Orchestra, Urszulą Dudziak, Michałem Urbaniakiem i Grażyną Auguścik mówi sama za siebie.

Czy już kiedyś Pan nagrywał w Tokarni?

-Nie. To będzie również moja pierwsza solowa współpraca z Janem Smoczyńskim, więc tym bardziej spodziewam się w swojej twórczości nowego brzmienia. Zapowiada się więc ciekawie :)

Oprócz Pana, autorką tekstów do utworów jest znana i lubiana wokalistka – Pani Patrycja Kosiarkiewicz. Czy to Wasza pierwsza współpraca, czy mieliście przyjemność już wcześniej?

-Patrycję poznałem kilka lat temu przy nagraniu jej płyty „Ogród niespodzianek“, kiedy do jednego z utworów pt. „Życie jak świeczka na torcie“ zaśpiewałem orientalną wokalizę. Tak się zaczęła nasza sympatyczna i inspirująca znajomość.

Patrycja ma tę rzadką umiejętność pisania mądrze i wdzięcznie o rzeczach pozytywnych i wesołych, dlatego przyszła mi jako pierwsza do głowy, gdy szukałem kogoś, kto napisałby dla mnie teksty do dwóch utworów i trafiłem w dziesiątkę! Zresztą sami się wszyscy o tym niedługo przekonają :)

To, że pomyślność akcji i doprowadzenie jej do końca jest Pana marzeniem jest bezdyskusyjne, ale może na koniec zdradzi Pan swoje inne marzenia muzyczne? Ma Pan jeszcze jakieś, czy wszystkie udało się już spełnić?
Fot. Tatiana Jachyra / Fot. Fot. Tatiana Jachyra - zdjęcie nadesłane przez Michała Rudasia
-Tak, to aktualnie moje największe marzenie i mocno wierzę, że się spełni. Potrzebuję tylko do jego spełnienia wsparcia, o które bardzo gorąco wszystkich proszę :)

Podaję dla przypomnienia link: https://polakpotrafi.pl/projekt/michal-rudas-ep

A co do innych marzeń, to jest ich u mnie pod dostatkiem! (śmiech)

Czuję, że mam jeszcze wiele do zrobienia i że wiele ciekawych doświadczeń przede mną. Aktualnie jestem zaangażowany w kilka innych artystycznych projektów, które współtworzę i mam już plany na kolejny rok, ale o tym może innym razem... Moim największym marzeniem artystycznym jest ogólnie to, by móc tworzyć zawsze w zgodzie ze sobą i dzielić się swoją twórczością jak najdłużej i zarazem czuć, że to co robię, jest ludziom potrzebne i sprawia, że świat, czyli my, stajemy się chociaż trochę lepsi, a przede wszystkim lepsi dla siebie nawzajem. Czy nie o to tak naprawdę chodzi w życiu?

(Rozmawiała Mariola Morcinková)






Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.