Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Pozycja materiału w rankingach:

63883 miejsce

Dział: Opinie

Ocena: 2pkt

Oceń:

Autor usunął profil

Cud narodzin


Dwie strony medalu, dotyczące zapładniania in vitro.

Narodziny dziecka to jedna z najpiękniejszych chwil w życiu, jaką tylko może przeżyć odpowiedzialny człowiek. Narodziny upragnionego dziecka wiążą się z wielkim szczęściem oraz emocjami wśród całej rodziny.

Jednak nie każdy z nas może przeżyć tak cudowną chwilę. Wiele małżeństw dotyka bezdzietność. Potencjalni rodzice... Cóż z tego, że mają wspaniały kontakt z dziećmi bliskich i znajomych? Co z tego, że ich cechy osobowościowe są idealne, by wychować dziecko? Po prostu przegrywają z bezpłodnością.

W takiej sytuacji wiele małżeństw decyduje się na sztuczne zapłodnienie. I tu powstaje moralny dylemat. Czy taki sposób powiększania rodziny jest zgodny z nauką Kościoła? Postaram się nieco przybliżyć stanowisko Kościoła w sprawie zapłodnień in vitro. Druga strona medalu, mianowicie tworzenie ustaw, zmiana prawa, które zezwalałoby na taki rodzaj zapłodnienia, według mnie została już dogłębnie przedstawiona w mediach. Przykład posła Gowina, który podjął próbę stworzenia ustawy o zapłodnieniach in vitro jest powszechnie znany. Na świecie również znane są przypadki walki o swobodne zapładnianie in vitro.

Jednakże niemoralnym czynem jest rodzenie człowieka z tzw. probówki. Taki sposób rodzenia potomka jest wbrew jego godności. Dziecko, które przyszło na świat w ten sposób, w przyszłości nie będzie czuło się godnie, by stąpać po ziemi. Jest w tym twierdzeniu sporo racji. Wyobraźmy sobie, że w wieku 7- 10 lat nasi rówieśnicy dowiadują się o sposobie, dzięki któremu przyszliśmy na świat. Przecież taki siedmiolatek nie ma bladego pojęcia o in vitro. I pomimo owej niewiedzy naśmiewa się z "dziecka z probówki". Takie przykre doświadczenia mogą w przyszłości pejoratywnie wpłynąć na życie dziecka, które nie narodziło się dzięki naturalnym metodom. Nie jest to miłe życie. Jednak z drugiej strony rodzice mogą dochować tajemnicy i oszczędzić dziecku przykrości.

Tak czy tak, jest to temat delikatny. Każdy z nas powinien zastanowić się czy jest to dobre, czy nie. Bo jak na razie małżeństwa, które nie mogą mieć dzieci, nie mają żadnej innej metody na to, aby powiększyć rodzinę. Może przyszłość będzie bardziej optymistyczna? Ale czy też warto na siłę starać się o dziecko, skoro Bóg nie powołał danego małżeństwa do roli rodziców? Dziecko to dar od Boga, więc może lepiej pozostać w tej sytuacji konserwatystą? Jest to zbyt dotkliwy temat, a rozważania pozostawiam do osobistych przemyśleń każdego z nas.

Zobacz także:

Mateusz Krzysztof Kaczmarczyk OFFline profil autora

Autor: Mateusz Krzysztof Kaczmarczyk

Napisz do autora

Artykuły (11) Galerie (0) Średnia ocen (3.17)

Wiek: 22 | Miejscowość: Wąbrzeźno | Kraj: Polska

O mnie: U can destroy me, but not beat

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 13

Sortuj komentarze:

Tomasz Sroczyński 23.12.2009 13:23

Ocena: Ocena pozytywna 18 Ocena negatywna 23

Ogólne "przeciw", skierowane także - wedle życzenia Katarzyny - do osób, "które w Boga nie wierzą":
- Selekcja embrionów, o czym wspomniała Marta; wiąże się z eugeniką, czymś w obliczu praw człowieka niedopuszczalnym.
- Prawdopodobne, że pozostałe osoby* zostaną zabite, chyba że po miesiącach od zamrożenia ktoś zechce urodzić i wychować dziecko obarczone ciężkimi wadami genetycznymi lub - w ewentualnej dalszej przyszłości 'kultury in vitro' - jakimikolwiek niedoskonałościami.
- Ryzyko zastąpienia prokreacji produkcją.
- W obliczu powyższych "wolność wyboru" jest nieporozumieniem.

Ogólne uwagi:
- In vitro nie leczy bezpłodności;
- Są metody mające na celu diagnozowanie przyczyn bezpłodności i zniwelowanie ich, na ile to możliwe (np. naprotechnologia, choć człon "technologia" jest tu na wyrost); z tego co mi wiadomo często lekarze od razu sugerują in vitro chociaż w wielu przypadkach można sprawę załatwić normalnie, a i nie będzie to tylko chwilowe "cofnięcie bezpłodności".
- Człowiek poczęty in vitro ma taką samą godność jak człowiek poczęty w sposób naturalny.

Dalsze myśli skierowane do Sióstr i Braci w Chrystusie:
- Życie jest darem, darmo danym od Boga i przez nic nie zasłużonym, nie należy się jak psu buda.
- Stosunek małżeński jest niemalże (a może jest?) świętością, bowiem przez niego Bóg daje nam udział w Jego wspaniałym dziele stworzenia; ergo warto to uszanować, przez wzgląd na miłość Boga do każdego z nas.
- In vitro jest sztuczną ingerencją w dzieło Boga
- Jeżeli ktoś jest bezpłodny warto zastanowić się nad przyczynami somatycznymi lub duchowymi tej przypadłości; być może jest to do cofnięcia poprzez medycynę lub nawrócenie (albo cud, vide historia Zachariasza, Elżbiety i Jana Chrzciciela oraz kilka współczesnych), albo być może Bóg chce pokazać, że dana osoba jest powołana do czegoś innego, do życia w czystości, do życia zakonnego, do służby bliźnim, choć wydaje mi się, że rzadko w ten sposób chciałby wskazać powołanie. Raczej nie jest to karą, jeżeli mieszać w to Boga, to co najwyżej można to traktować jako wezwanie do pełnego nawrócenia, a wtedy wszystko będzie dobrze.

* - nie ulega wątpliwości, że zarodek jest osobą ludzką, zarówno ze względów naukowych, jak i doktrynalnych w obrębie chrześcijaństwa

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marta Jenner 23.12.2009 12:58

Ocena: Ocena pozytywna 18 Ocena negatywna 20

Mateuszu, z przyczyn pozareligijnych nie popieram in vitro w obecnym kształcie. Uważam płód od momentu poczęcia za istotę ludzką, więc nie mogę się pogodzić z selekcją embrionów, moje obawy budzi również możliwość prowadzenia eksperymentów na "niewykorzystanych" zarodkach. Natomiast wystrzegałabym się sformułowań typu:
"Dziecko, które przyszło na świat w ten sposób, w przyszłości nie będzie czuło się godnie, by stąpać po ziemi."
"Ale czy też warto na siłę starać się o dziecko, skoro Bóg nie powołał danego małżeństwa do roli rodziców? Dziecko to dar od Boga, więc może lepiej pozostać w tej sytuacji konserwatystą?"
Pierwsze jest okrutne w stosunku do dziecka, które nie miało wpływu na sposób przyjścia na świat. I nie może być z tego powodu piętnowane, szczególnie przez osoby wierzące, które winny się kierować przykazaniem miłości bliźniego. Nb dzieci nierzadko śmieją się z rówieśników upośledzonych psychicznie lub niepełnosprawnych - czy to znaczy, że nie powinno się dopuszczać do narodzin ludzi kalekich?
Drugie stwierdzenie jest bolesne dla osób, które nie mogą mieć dzieci, bo może być odebrane w ten sposób, że Bóg karze je za coś, odmawiając daru płodności. Nie mieszałabym w to Pana Boga, zważywszy na fakt, ilu ludzi zostaje rodzicami, nie nadając się absolutnie do tej roli. (Przypomnij sobie choćby koszmarny przypadek matki mordującej dzieci i ukrywającej ich zwłoki w beczkach po kapuście.)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Katarzyna Szwed 23.12.2009 12:32

Ocena: Ocena pozytywna 18 Ocena negatywna 18

A co z osobami, które w Boga nie wierzą? Stanowisko Kościoła to jego święte prawo, dopóki dotyczy ludzi z Kościołem związanych. Próba forsowania kościelnego poglądu w formie ustawy, prawa powszechnie obowiązującego (a więc dotyczącego także ludzi niewierzących bądź innych wyznań) jest poważnym nadużyciem. Ci, którzy uważają to co niemoralne, nie będą sięgać po in vitro - innym powinno się pozostawić wolność wyboru.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.