Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1510 miejsce

Cud w ostatniej akcji meczu! Polacy pokonali Armenię

Polacy szczęśliwie pokonali 2:1 reprezentację Armenii na PGE Narodowym. Zwycięską bramkę w ostatniej akcji meczu strzelił nasz kapitan, Robert Lewandowski.

 / Fot. BARTEK SYTA / POLSKA PRESSPolacy od początku spotkania kontrolowali przebieg gry na boisku. Niemal nie schodzili z połowy przeciwnika, starając się zbudować atak pozycyjny. Od 29. minuty mieli ułatwione zadanie - po bardzo brzydkim faulu Gaela Andoniana na Łukaszu Teodorczyku, Ormianin obejrzał czerwona kartkę i wyleciał z boiska. Teoretycznie Biało - Czerwonym powinno się grać łatwiej, jednak goście ustawili popularny "autobus" tuż przed polem karnym i tam oczekiwali na atak Polaków, skutecznie je następnie rozbijając. Do przerwy utrzymywał się wynik 0:0.

Na początku drugiej połowy udało się wyjść Biało - Czerwonym na prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego przez Macieja Rybusa, piłka trafiła do Hrajra Mkojana, a ten naciskany przez Roberta Lewandowskiego umieścił piłkę w siatce. Początkowo spiker mylnie poinformował, że gol został zaliczony na konto naszego snajpera, a nie został przypisany jako samobój graczowi Armenii.

Nasza reprezentacja nie cieszyła się długo z prowadzenia w tym spotkaniu. Dośrodkowanie Marcosa Pizzelliego z rzutu wolnego szczęśliwie minęło obrońców i wtoczyło się do bramki, której strzegł Łukasz Fabiański, doprowadzając tym samym do remisu. Polacy starali się przeważyć szalę na własną korzyść, jednak nie dopisywało im szczęście. Strzały z dystansu były bardzo niecelne i piłka lądowała przeważnie w górnych partiach trybun, natomiast uderzenia po dośrodkowaniach pewnie wyłapywał bramkarz gości. Warto podkreślić, że goście, którzy grali w osłabieniu wyprowadzili dwie groźne kontry, które mogły skończyć się stratą bramki.

Kiedy kibice zgromadzeni na PGE Narodowym oraz przed telewizorami zaczęli godzić się z myślą, że dzisiejszy mecz zakończy się remisem, nadeszła 95 minuta spotkania. Po dośrodkowaniu wykonywanym przez Jakuba Błaszczykowskiego, do piłki wyskoczył najwyżej Robert Lewandowski i umieścił ją w siatce, uszczęśliwiając 44 tysiące kibiców zgromadzonych na stadionie.

Polacy po trzech meczach mają na koncie siedem punktów i zajmują drugie miejsce w tabeli. Na pierwszym miejscu jest Czarnogóra, która posiada taki sam dorobek punktowy, jednak bilans bramek przemawia na korzyść drużyny z Bałkanów. Na trzecim miejscu jest Rumunia i to właśnie z tą drużyną przyjdzie rozegrać nam najbliższe spotkanie o punkty. 11 listopada czeka nas spotkanie w Bukareszcie.

Ze stadionu PGE Narodowy relacjonował Paweł Kiliański.

Polska - Armenia 2:1 (0:0)


Polska: Łukasz Fabiański - Jakub Błaszczykowski, Kamil Glik, Thiago Cionek, Artur Jędrzejczyk (33 min Paweł Wszołek) - Kamil Grosicki (70 min Bartosz Kapustka), Grzegorz Krychowiak, Piotr Zieliński, Maciej Rybus - Robert Lewandowski, Łukasz Teodorczyk (85 min Kamil Wilczek).

Armenia: Arsen Beglarjan - Wahagn Minasjan, Warazdat Harojan, Hrajr Mkojan, Gael Andonian, Lewon Hajrapetjan - Kamo Howhannisjan (60 min Aras Oezbiliz), Karen Muradjan (34 min Taron Woskanjan), Artak Grigorjan, Dawid Manojan - Marcos Pizzelli (85min Dawid Hakobjan).

Bramki:

Polska: Hrajr Mkojan (48-samobójcza), Robert Lewandowski (90+5).

Armenia: Marcos Pineiro Pizzelli (50)

Sędzia: Ivan Kruzliak (Słowacja).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

To byłby już drugi "cud" nad Wisłą ;)

Jak to jest z "fair play"? Drużyna traci zawodnika i gra w dziesiątkę, a przeciwnicy bezczelnie grają w przewadze, zamiast "wyrównać" siły..!? ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.