Facebook Google+ Twitter

Cudna Maryla? Powiedzmy

Maryla Rodowicz, przypomnijmy - królowa polskiej piosenki, niedzisiejszej. Ilekroć piosenkarka by tego nie powtarzała, to jednak nie mogę się przekonać do tego, że rzeczywiście „Jest Cudnie”. Przynajmniej nie jest tak źle jak było.

Okładka płyty. / Fot. Materiały prasowe: Sony BMGMaryla Rodowicz, sztandarowa mainstreamowa wokalistka lata 60. i 70. z uporem godnym samobójczego fundamentalisty wciąż pozostaje artystycznie aktywna. Czego, szczerze mówiąc, mogłaby nam oszczędzić, tym bardziej, że niemal całe lata osiemdziesiąte plus kolejne dekady przynosiły nam Marylę odmienioną przez wszystkie przypadki, przy czym wspólny mianownikiem wciąż pozostawał jeden - kicz, kicz, kicz.

Ale ludzie Marylę chcieli, pytanie czy dla nowych piosenek, czy odgrzewanych hitów wydaje się być retorycznym. Odrzućmy jednak przeszłość, skupmy się na teraźniejszości. Chętnie, tyle że Gwiazda nie pozwala. „Jest Cudnie” to płyta, którą piosenkarka zatacza artystyczne koło, bo w końcu, jak sama przyznaje, na początku swojej kariery inspirowała się królami akustycznego brzdąkania w typie Boba Dylana. Taki też poniekąd jest nowy krążek, co zdradza już quasihipisowska okładka.

Szczerze i poważnie? Bardzo proszę, Smolik co prawda podratował karierę kilku krajowych gwiazd, ale wypatrywanie w nim Midasa krajowej branży, to grube nieporozumienie. Raz, nieprzerwanie tkwi w zarzynających krajową gitarową scenę Wilkach, a dwa, pół królestwa i księżniczkę temu, kto wskaże minimum progresu w jego ostatnich solowych dokonaniach, zwykła kosmetyka. Z nową Marylą też mu wyszło tak sobie.

Wbrew temu co się może wydawać, „Jest Cudnie” wcale płytą kameralną nie jest. Sekcja dęta, osiemnastoosobowa orkiestra smyczkowa, do tego multum detali i produkcyjnych smaczków. Patent w tym, że Smolik jak to Smolik wszystko bardzo ładnie i taktownie poukładał wywołując mylne wrażenie prostoty albumu. Nie nachalne aranżacje, rozwibrowany głos Maryli, modne folkowe brzmienia, niby bardzo ładnie i niesztampowo, szkoda że wszystko strasznie nudzi.

Ciekawie jest tylko na początku, więcej niż ciekawie natomiast w lekko „jarmarcznym” (ach ten akordeon) „Na odległość”. Na album popełniono też dwie naprawdę szlachetne kompozycje jak doprawiona stylowymi dęciakami „Do raju furtki trzy” czy najlepsza na krążku „Nocny sufit”. Więcej piosenek nie pamiętam, zlały się w quasifolkowo – countrowy budyń z etykietką „ballada dla wytrwałych”. Choć nierówne, to sprawę minimalnie ratują teksty autorstwa m.in.: Magdy Umer, Jacka Cygana, Kasi Nosowskiej i Muńka Staszczyka. Szczególnej głębi brak, ale z szacunkiem trzeba oddać, że słowa składane z wdziękiem i wyczuciem uszy radują.

Nie zmienia to jednak faktu, że tak bardzo nikomu nie potrzebnego albumu krajowa branża już w tym roku pewnie z siebie nie wypluje, choć kto wie, wszystko w rękach Krawczyka. Maryla tym krążkiem nowych fanów nie zdobędzie, bo hitów brak, więc i układu Feelowo – Dodowego na polskiej scenie nie zmieni (przypomnijmy, że swoje w jego powstaniu też zrobiła). A więc Pani Marylo, bez urazy, ale może pora już wsiąść do pociągu byle jakiego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

to co robi Maryla R. to wieszanie się zębami za klamkę, żenua, czas na emeryturę

Komentarz został ukrytyrozwiń

Recenzja świetna. Tylko redaktorowi się karny jeżyk należy...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Właśnie odsłuchałem płytę Maryli Rodowicz i teraz muszę niestety zgodzić się z autorem tej recenzji. Chyba miałem rację wolac zawsze Urszulę Sipińską! Z tej płyty podoba mi się tylko stare "Kiedy się dziwić przestanę".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Eee tam jeśli o ma być kicz, to ja wolę taki niż ten "Feelowo – Dodowy".

Komentarz został ukrytyrozwiń

To się chyba nazywa cięty język... Aż muszę zapoznać się z nową płytą Maryli. Maryli, którą darzę szacunkiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 01.07.2008 11:15

Oj, autorze, autorze... :) Nie trzeba Ci "wielkiej wody"? :)))

Nie potrafie dac plusa, choc sam tekst jest dobry. Maryla jednak lepsza...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z Beatą. Za formę (+). Z meritum się nie zgodzę.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 01.07.2008 10:22

Pani Maryli dedykuję tekst z piosenki, niestety nie pamiętam kogo, "trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mam zdecydowanie odmienne zdanie.
Na szczęście Pani Maryla nadal może i śpiewa, a publiczność przychodzi na jej koncerty. Nieporozumieniem byłoby, gdyby nie miała publiczności, a nadal wydawałaby płyty. Nieporozumieniem dla niej i wykładających pieniądze na taki projekt. Dwie, trzy finansowe klapy i Pani Maryla nie wydałby już płyty. Jednak jak to zwykle bywa, płyta się sprzeda, a sale na koncertach będą pełne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.