Facebook Google+ Twitter

Cudu się nie spodziewam. Rozmowa z Tomaszem Lisem, dziennikarzem

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2006-12-13 17:27

Tomasz Lis o swojej książce, aferze rozporkowej i przyszłości Polski rozmawia ze Słowem Polskim Gazetą Wrocławską.

fot. Fot: Tomasz Hołod/Słowo Polskie Gazeta WrocławskaPana nowa książka nazywa się „Polska, głupcze”. Do kogo ten tytuł?
– Do nas wszystkich. Chciałem zwrócić uwagę na to, co jest istotne. Że jest źle, gdy w naszym życiu politycznym przestają obowiązywać jakiekolwiek normy. Tak jak teraz, to co się dzieje, oglądamy jak reality show, zapominając, że nie jesteśmy tylko widzami, ale coraz bardziej ofiarami. Umyka nam to, co jest najważniejsze.

Podobny skandal miała także Ameryka za czasów Clintona.
– To prawda. Polityka zeszła na poziom rozporków. Zastanawiałem się, czy bardziej żenująca jest nasza czy ich afera. Doświadczenie amerykańskie było upokarzające, ale jednak mimo wszystko mam wrażenie, że było to w trochę lepszym stylu. U nas jest takie przaśne, ludowe. W najgorszym sensie tych słów.

Nie boi się Pan, że ta seksafera może się rozejść po kościach?
– W gruncie rzeczy nie wiemy, czy w ogóle jest afera, choć wydaje mi się, że jest. Ta sprawa ma dwa poziomy. Z jednej strony trzeba się przekonać, czy są dowody wystarczające do postawienia kogoś w stan oskarżenia. Z drugiej strony jest tak, że w dojrzałych demokracjach standardy są takie, że polityk się podaje do dymisji. U nas takiego zwyczaju nie ma. U nas standardy polityczne zostały pogwałcone. I to nie przez Prawo i Sprawiedliwość, albo nie w pierwszej kolejności przez tę partię, ale już dość dawno. Jakieś pięć lat temu i to za przyzwoleniem całego społeczeństwa. Bo jeśli się ludzi z wyrokami, wyłudzaczy kredytów, drani, chamów i prostaków, wpuszcza do świątyni demokracji, to potem mamy to, co mamy.

To w takim razie, co zrobić z tą Polską, żeby było lepiej?
– Odpowiadając na to pytanie, czuję się trochę bezradnie. Gdyby mi je Pan zadał półtora roku temu, tobym spokojnie powiedział, że będzie dobrze. Za chwilę będziemy mieli całkiem sensownego prezydenta, koalicję, rząd. Może nie wszystko się zmieni, ale standardy życia publicznego będą wyższe...

A dzisiaj?
– Jeśli najbardziej realną perspektywą jest trwanie tej koalicji, a ja tak myślę, to cudu bym się nie spodziewał. Więc musimy poczekać, aż się wszyscy przebudzą. Tylko że nie za bardzo wiem, gdzie miałoby być źródło tego przebudzenia i czuję bezradność.

A nie żałuje Pan, że wtedy, gdy w słynnym sondażu prezydenckim...
– Nie. Nie żałuję.

I nigdy nie będzie Pan do tych myśli wracał? Nie będzie Pan chciał zostać politykiem i przestać się czuć bezsilnym jako dziennikarz?
– Nie wiem, czy politycy nie mają większego poczucia bezsilności. A poza tym, to jest transfer na całe życie. Może gdybym kiedyś coś takiego w sobie poczuł...

Notował Bartłomiej Knapik

Tomasz Lis
Jeden z najpopularniejszych polskich dziennikarzy opowiadał wczoraj wrocławianom o swojej najnowszej książce „Polska, głupcze”. Zdradzał też kulisy polskiej polityki i komentował aktualną sytuację w naszym kraju.
Lis jest autorem telewizyjnego programu „Co z tą Polską”.
Jego felietony można też przeczytać co piątek w „Słowie Polskim•Gazecie Wrocławskiej”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.