Pozycja materiału w rankingach:
Co łączy eleganckie miasta portowe: La Rochelle, Nantes, Bordeaux, Honfleur, Saint-Malo? Niegdyś ważne porty przeładunkowe dla statków wypływającymi po „heban”, są świadkami mrocznych kart historii handlu niewolnikami.
Kilka lat temu byłam z uczniami w La Rochelle. Miasto mnie zachwyciło. W X wieku było zaledwie wioską rybacką, a w XII wieku istniał już tu duży port. Od XIII do XV wieku jest najważniejszym atlantyckim portem francuskim. Kwitnie handel winem i solą. Miasto cieszy się dużą wolnością, co sprzyja przyjmowaniu ludzi o różnych poglądach i otwieraniu się na nowe prądy myślenia. W 1568 La Rochelle zdobywa statut wolnego miasta i zaczyna się jego ekonomiczny i kulturalny rozkwit. Staje się politycznym i militarnym ośrodkiem hugenotów. Nie mieści się w ramach polityki unifikacji kardynała Richelieu, tym bardziej, że sprzymierza się z Anglikami. W 1627 mer La Rochelle kieruje działa przeciwko wojskom królewskim. Na represje nie trzeba długo czekać. W 1628 roku następuje oblężenie, które potrwa 13 miesięcy. Twierdza będzie zdobyta głodem, a następnie pozbawiona wszelkich przywilejów i uprawnień edyktu nantejskiego, zachowując jednak wolność kultu.
Miasto bardzo szybko odzyskuje swoje znaczenie dzięki handlowi morskiemu, zwłaszcza z Nową Francją (Kanada) i z Antylami. Następuje też renesans intelektualny i artystyczny. Miasto ponownie rozkwita. W 1694 roku zaczyna się handel czarnymi niewolnikami. Statki wypływają do Afryki wyładowane towarami przeznaczonymi do wymiany na czarnych niewolników, których przetransportują do amerykańskich kolonii. Niewolnicy zostaną na plantacjach trzciny cukrowej, bawełny, a statki przywiozą do francuskich portów cenne towary. La Rochelle jest drugim po Nantes portem bogacącym się na handlu niewolnikami… Zobacz także:
Artykuły
(67)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.25)
Wiek: 55 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska
O mnie: Pisanie jest dla mnie porządkowaniem myśli, oswajaniem stresu. Czytanie - przyjemnością.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Krystyna Nita 10.04.2011 12:26
Opowiadał mi kiedyś polski marynarz o konsekwencji libacji w jakimś porcie afrykańskim. Panowie wypili dużo mocnego trunku. Było gorąco. Kupili więc sobie Murzynka, żeby ich wachlował. Rano, gdy wytrzeźwieli, mieli duże kłopoty z odnalezieniem matki. Może sprzedała dziecko, żeby nakarmić pozostałe, a może miała nadzieję, że poprawi los synka?
Dzieci są sprzedawane lub porywane, bo szuka się dawców organów. Kobiety są porywane do domów publicznych. Wykorzystywana jest niewolnicza praca dzieci. Jeśli wierzyć statystykom, obecnie jest ponad 20 milionów niewolników...
Robert Grzeszczyk 10.04.2011 12:16
Rzeczywiście niewolnictwo istniało od zarania. I w większości kultur. Jasyr to też jego forma. Ale stworzenie całej dziedziny gospodarki w celu pozyskiwanie niewolników oraz ideologii, która to sankcjonowała, również myśli religijnej - chrześcijańskiej to coś okropnego. Nie wiem, czy kilka postumentów załatwia sprawę. Trzeba by się zapytać niewolników.
Może by oddać te kamienice, teatry, budynki giełd potomkom niewolników. Lub chociaż na ścianie każdej budowli upamiętnić "źródło finansowania i mecenasa"
Małgorzata Najda 10.04.2011 10:52
Isabello, kiedy miał miejsce ten proceder?
Oglądałam film dokumentalny o handlu dziećmi w Chinach. Ciekawe tam było, że bogaci płaciłi mniej za dziecko niż biedni. W tym kraju za posiadanie więcej jak jedno dziecko grożą surowe kary. Przepisy przeciwne jak w Polsce, aborcja dozwolona i chętnie widziana.
Isabella Degen 10.04.2011 10:07
Co do niewolnictwa to wczoraj oglądałm w TV niemieckiej program o Nepalu i tradycyjnym niewolnictwie sprzedawania dzieci płci żeńskiej za około 40 dolarów.
Małgorzata Najda 09.04.2011 07:27
Niezwykle ciekawy artykuł. Owszem długi, ale muszę przyznać, że mnie te wszystkie "dopowiedzenia" bardzo interesują, stymulują mają wyobraźnię.
Krystyna Nita 08.04.2011 09:50
Basiu,
Masz rację z długością moich tekstów. Mam z tym problem. Na moje usprawiedliwienie powiem tylko, że jestem turystką, a nie historykiem:) Brak mi dystansu. Długo zbierałam materiały do tego artykułu. Bardzo mnie ten temat "wciągnął". Z 40 stron "zrobiłam" 4. Nie potrafiłam Już z niczego zrezygnować. Spróbuję się postarać następnym razem:)) Dziękuję za konstruktywne uwagi.
BARBARA Romer Kukulska 08.04.2011 09:24
A przy okazji. Korzystałaś z historii Francji Jana Baszkiewicza. To mój "ukochany" profesor. Belwederskim profesorem został jeszcze przed 40 tym rok. życia , co wówczas było rzadkością.
Zdawałam u niego dwa egzaminy. Też z historii doktryn politycznych. Oczywiście francuskie było zawsze jednym z pytań.
BARBARA Romer Kukulska 08.04.2011 09:20
Wiele interesujących informacji, jak dla mnie bardzo wartościowy artykuł,
tylko ...jeśli wolno , powiem, że zbyt długi, ja bym go podzieliła na dwa. Osobiste wrażenia pisane w czasie teraźniejszym to jedno, a statystyczne przewodnikowe informacje to drugie. Oby artykuły chyba by zyskały. Ale to moje uwagi , które wcale nie koniecznie są dobre... ;))
Isabella Degen 07.04.2011 19:57
Tak to prawda, widziałam w TV niemieckiej reportaż o współczesnym niewolnictwie i handlu ludźmi.
Krystyna Nita 07.04.2011 19:01
To prawda, że temat jest poważny. Dla mnie szokujące było zestawienie wyrafinowanej elegancji miast, domów i źródła ich finansowania. Można sobie powiedzieć, że ten inny nie jest człowiekiem i potraktować go jak towar, który można sprzedać i zarobić na tym 200%.
Drugi problem, który mnie zainteresował, to rozliczanie się z przeszłością, z historią.
Mieszkańcy Nantes zabrali się do tego solidnie i metodycznie. To uzdrawia atmosferę.
Bordeaux nie chce uznać swojego udziału w handlu "hebanem" lub robi to z trudem i bardzo niechętnie.
Jest jeszcze trzeci problem, o którym nie napisałam. Niewolnictwo istnieje do dzisiaj. Podobno liczby są szokujące.
MEDtube.pl hitem internetu! Polacy zrewolucjonizują medycynę?
(odsłon: +492)