Według danych zaprezentowanych na tegorocznym zjeździe Amerykańskiego Towarzystwa Diabetologicznego w Nowym Orleanie, na świecie co 10 sekund umiera ktoś z powodu powikłań cukrzycy.
Występuje jeszcze zespół cukrzycy nabytej w przebiegu innych chorób, np. ostrego zapalenia trzustki albo groźnych chorób leczonych sterydami. Sterydy użyte w zbożnych celach medycznych, wywołują niestety cukrzycę, która jest jakby mniejszym złem i pozwala się „prowadzić”.
Jest wreszcie cukrzyca ciążowa, dotykająca około 10-15 procent kobiet ciężarnych, wynikająca z jednej strony z pewnej skłonności niektórych z nich ku cukrzycy w ogóle. Z drugiej strony uwarunkowana jest zmienioną gospodarką hormonów wydzielanych przez łożysko i podwyższeniem poziomu cukru we krwi. Panie, które miały w ciąży problemy z cukrem muszą pamiętać o regularnej kontroli poziomu glukozy, ponieważ znajdują się w tzw. „grupie ryzyka” cukrzycy.
A. P.: Zanim porozmawiamy o leczeniu: czy można cukrzycy zapobiegać.
K. S.: Cukrzycy typu 1 - nie! Żaden czynnik zewnętrzny nie ma na nią wpływu. Cukrzycy typu 2 można zapobiec stosując odpowiednie zalecania profilaktyczne, z których najważniejszym jest utrzymywanie prawidłowej, czyli należnej masy ciała (w uproszczeniu pewnym nasza waga powinna wynosić: wzrost w cm minus 100), prowadząc zdrowe odżywianie się i aktywność ruchową, na przykład w postaci przynajmniej jednej godziny spaceru dziennie.
A. P.: Czy wegetarianizm może być receptą na cukrzycę? Badania ponoć wykazują, że wegetarianie mniej są podatni na zawały serca, na cukrzycę, na niektóre choroby nowotworowe. Ale podstawę diety wegetariańskiej stanowią przecież potrawy mączne, pieczywa, itp. bogate w węglowodany.
K. S.: Sam rodzaj diety nie ma zasadniczego znaczenia. Nie jest bowiem najistotniejszym to, co się je, ale ile się je. Dawno temu, podczas pierwszego w moim życiu międzynarodowego kongresu diabetologów, wypowiedziałam opinię, że chory na cukrzycę z powodzeniem mógłby skonsumować porcję toru z bitą śmietana i lody, które nam zaserwowano na deser, pod warunkiem, że potrafiłby sam uregulować dawkę leków zapewniających odpowiedni poziom cukru. Było to na owe czasy, przy tamtejszej wiedzy diabetologicznej i wzorcach dietetycznych stwierdzenie dość odważne, by nie rzec obrazoburcze; dzisiaj je podtrzymuję. Zatem, żadna samoistna dieta nie jest cudownym panaceum na cukrzycę. Musi zostać zharmonizowana z terapią i utrzymywaniem prawidłowej wagi.
A.P.: Jak mierzyć poziom cukru we krwi? Czy jest możliwy pomiar bezkrwawy?
K.S.: Nie! Pomiar cukru w organizmie zawsze wymaga ukłucia, w celu uzyskania kropelki krwi. Dzisiejsze techniki i przyrządy gwarantują minimalną inwazyjność zabiegu i są prawie bezbolesne. Pozostaje otwarte pytanie, jak często chory musi dokonywać oznaczeń, aby czuł się bezpieczny. Niektórzy zapętlają się, kłując palce nieomal co godzinę. To zupełnie zbędne! Przy odpowiednim i regularnym odżywianiu się i właściwym pobieraniu leków, wystarczy pięciokrotna, a nawet trzykrotna próba. Jest jeszcze nowa metoda, na razie w Polsce niedostępna - pomiar cukru w płynie śródtkankowym.
Przy okazji pragnę podkreślić zalety samodzielnego mierzenia poziomu cukru, bowiem wynik jest natychmiastowy. W próbce krwi pobieranej do badań laboratoryjnych, cukier ulega w miarę upływu czasu rozkładowi, co może fałszować wyniki. Niektórzy lekarze twierdzą, że cukier powinien być oznaczany w odwirowanym osoczu i potem odpowiednio przeliczany. Ale to raczej kwestia techniczna, niż metodologiczna.
A.P.: Pacjenci często nie dowierzają glukometrom. Dlaczego?
K. S.: Istotnie, często słyszę stwierdzenia pacjentów: Ja nic nie jem, a cukry mam wysokie. I człowiek udowadnia, że nie je śniadań, obiadów, kolacji. Rzeczywiście, nie je! Ale przez cały dzień „rusza brodą”, podjadając nieustannie, i popijając, to piwo, to colę, to pepsi.
A.P.: Co mogę zjeść? Co mi wolno, czego nie wolno? To pewnie częste pytania, z którymi się Pan spotyka.
K. S. Radzę krótko. Proszę zjeść, co pani, pan, sobie tylko życzy, a za godzinę lub dwie zmierzyć sobie poziom cukru. Wnioski wypłyną same!
A.P.: Panie Profesorze. Na razie pięknie dziękuję za rozmowę. Zdaję sobie sprawę, że tylko dotknęliśmy problemu. Jeśli więc Pan pozwoli, jeszcze wrócimy do tematu gorzkiego życia cukrzyków.
K. S.: Pozwolę...