Facebook Google+ Twitter

Current 93 z wąsem, czyli o rozpoczęciu Off Festivalu

Trembling Bells i Current 93 wystąpili wczoraj na scenie Katowickiego Centrum Kultury, otwierając jednocześnie piątą edycję Off Festivalu.

Trembling Bells mieli wymarzoną okazję, żeby porwać serca kilkuset wybrednych fanów mrocznej alternatywy. Śmiem twierdzić, że nie wyszło - jeszcze pierwszy utwór był dość obiecujący, syntezatorowy, odsyłający gdzieś do lat 70-tych i psychodelicznego rocka. Długi, gęsty, z perfekcyjnym, wysokim wokalem blondwłosej Lavinii. Ale w chwilę potem nie wystarczyło im już dobrych pomysłów, więc próbowali nas zaciągnąć w jakieś folkowe ustronia, rozbawić szantową manierą, kombinować tysiąc razy w ciągu utworu - zmieniając tempa, konwencje, śpiewając we czwórkę, acapella, w duetach - i tak bez końca. Jak na zespół, w którym właściwie każdy muzyk dobrze śpiewa, i który sprawia wrażenie zorientowanego w wielu gatunkach, wybitnie brak im koncepcji na stworzenie czegoś porywającego.

Ale przecież wszyscy i tak czekali na to, co wydarzy się później.

Około 20.33 na scenie zapada ciemność. Kilka białych kresek pełznie po ekranie zawieszonym nad seną, a z głośników bucha "Rivers of Babilon". Utwór skacze po kanałach i zaczyna ginąć w hałaśliwej kakofonii dźwięków, a z niej dopiero - "Invocation of Almost", fenomenalny początek, tonący w mrokach, ponad 12-minutowy pokaz umiejętności opowiadania historii. Wstrząsająca jest skuteczność minimializmu w wydaniu Tibeta i spółki - ich pierwszy utwór był porządkowany przez harmonię pianina z gitarą, które bezustannie wygrywały ten sam, wywołujący dreszcze motyw, a na tym tle dopiero wybuchały perkusja i elektroniczne szmery, głosy i hałasy.

Ciemne wizje snute przez Tibeta - brawurowego artystę, aktora i opowiadacza - przepływały w przestrzeni, idealnie wkomponowane w nieustannie prosty i genialny przez to akompaniament. Dużo było smutku i goryczy - między psalmem a pieśnią żałobną oscylował "I Looked to the South Side of the Door" (z pięknym doprawdy pianinem i intrygującymi efektami), nie zabrakło wizji i przepowiedni w " The Nudes Lift Shields for War", a nawet specyficznie tanecznego elementu w postaci przedziwnie chaotycznego, nieokrzesanego "Locust", którym zakończyła się półtoragodzinna część pierwsza.

Tibet wyszedł jednak z powrotem lada moment i rozpoczął od seksistowskich przytyków i karą dla fenomenalnej pianistki (za przyćmiewanie jego blasku). "Masz zagrać Shirley Temple"! Shirley Temple owszem, zabrzmiała, i to w mocnym, sakrastycznym wydaniu, zakończona frazą: "badź optymistyczny, ty mały gotycki pedale!", skierowaną rzecz jasna do Tibeta. Nie tracąc animuszu, wokalista sięgnął po ostrą amunicję i zaprezentował "Niemandswasser" i "Lucifer over London", a później, pozostając sam na sam z gitarzystą, wytargował jeszcze dwie minuty na miniaturkę "Whilst The Night Rejoices Profound And Still ".

To były dwie godziny perfekcyjnego, pięknego i niesamowicie smutnego, dramatycznego grania. Sowicie nagrodzone oklaskami na stojąco, za każdym razem, kiedy zespół schodził ze sceny.

I był to zarazem początek trzydniowego maratonu, który zaczynamy razem już dzisiaj w Katowicach. Już dziś między innymi Junior Boys, Mogwai, Low, Messugah i Oneohtrix Point Never. Do zobaczenia w Dolinie Trzech Stawów!

PS. Current z wąsem wziął się z postawy Tibeta podczas koncertu, który wymachiwał statywem aż do momentu, kiedy podzielił go na dwie części. Z jedną z nich chciał występować dalej, bo przypominał wówczas Freddy'ego Mercury'ego. Wówczas też obiecał, że zapuści wąs na następną taką okazję.


Wiadomości24 to serwis tworzony przez ludzi takich ja Ty. Wiesz więcej? Zarejestruj się i napisz swój materiał, dodaj zdjęcia, link, lub po prostu skomentuj. Tylko tu masz szansę, że przeczyta Cię milion!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

asd
  • asd
  • 05.08.2011 14:58

koncert wspaniały - David Tibet po raz kolejny w Polsce pokazał, że ich muzyka smakuje jeszcze lepiej na żywo. Brawo, brawo! Ostra reprymenda należy się jednak organizatorom, którzy zaniedbali zupełnie oświetlenie. Baby Dee i gitarzysta byli niemal cały koncert w ciemnościach, a światło ostrej jarzeniówki (którego nikt nie miał ochoty wyłączyć, mimo, że poruszało się tam parę osób? - brakowało, żeby tam jeszcze baba z mopem stała) bijące zza kulis świadczyło o totalnej amatorszczyźnie! Ale to jest raczej norma na polskich festiwalach.

Current 93 jest wielki! Czekamy na kolejny koncert!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Polityk i artysta. Janusz Palikot i Konrad Lesiak piszą o kulturze.

Janusz Palikot opublikował tekst „Bracia Karamazow” Opryńskiego,
poświęcony trwającej trzy lata pracy nad tekstem Dostojewskiego:

www.e.czaskultury.pl/felieton/62-janusz-palikot/777-bracia-karam

Kto dziś tak pracuje?
Kto jest tak bogaty, aby mieć tyle czasu? Trzy lata pracy nad przedstawieniem?
W świecie, który nie myśli o niczym innym jak o wykorzystaniu każdej godziny – niestety także w kulturze!

Konrad Lesiak, artysta - malarz mieszkający na Warszawskiej Pradze, próbuje odpowiedzieć na pytanie

DLACZEGO NALEŻY WSPIERAĆ KULTURĘ

- Jest ona inwestycją w rozwój całego społeczeństwa.
Jest to inwestowanie w wyższe standardy; etykę w nauce, relacje międzyludzkie i zwyczaje dobrosąsiedzkie, w kulturę życia, oraz zdrowie całego społeczeństwa.
Kultura to lepszy i mądrzejszy nasz własny świat.

Cały artykuł Konrada Lesiaka czytaj na stronie:

www.ruchpoparciapalikota.pl/wiadomosci/dlaczego-nalezy-wspierac-kulture

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.