Facebook Google+ Twitter

Cuts - niepokojąco dobra muzyka made in Poland

Zespół Cuts to dla mnie odkrycie roku na polskiej scenie muzycznej. Po raz pierwszy usłyszałam ich niecały miesiąc temu, kiedy grali jako support na urodzinowej trasie Pidżamy Porno. Teraz z niecierpliwością czekam na pojawienie się w sklepach ich debiutanckiego albumu!

Zespół Cuts / Fot. Rafał SzermanowiczPowstali w 2005 roku, mając za sobą różne wcześniejsze projekty muzyczne. Jak napisali na swojej stronie internetowej "odeszli od dawnych, pop-rockowych klimatów w stronę ciemniejszych, elektroniczno-gitarowych brzmień".

W 2007 roku zespół nagrał swój pierwszy album "Looks Innocent", zawierający jedenaście utworów. W listopadzie powstał teledysk do "Stars & Scars", którego reżyserem jest Dariusz Szermanowicz. Można go obejrzeć na stronie www.cuts.com.pl, są tam również zamieszczone zdjęcia oraz fragmenty utworów. Gorąco zachęcam do ich przesłuchania.

Z Przemkiem Zdunkiem, wokalistą zespołu Cuts, rozmawiała Marta Szloser.


Skąd się wziął zespół Cuts i dlaczego powstał? Jak doszło do waszej współpracy?

- Każdy z nas ma za sobą spore doświadczenie w różnych składach. My z Panem TT gramy razem chyba z dziesięć lat. Po zakończeniu działalności w jednym z wcześniejszych projektów szukaliśmy perkusisty. Wtedy dołączył do nas Mirek. Za to z Tomem Hornem znam się od czasów, kiedy jako nastolatek nagrywałem w jego studiu pierwsze demówki. Dołączył do nas po tym, jak podczas pracy nad płytą mocno zaangażował się w jej produkcję.

Przez kilka tygodni bezskutecznie poszukiwaliście wokalisty, a ostatecznie postanowiliście znaleźć go wśród was. Trafiło na ciebie. Czy śpiewałeś już wcześniej, czy też jest to twój debiut w tej roli?

- Tak, to jest mój debiut. Zresztą na gitarze też gram stosunkowo niedługo. Wcześniej przez kilkanaście lat byłem basistą.

A skąd pomysł na nazwę zespołu? Czy odpowiedzi należy szukać w utworze „Stars & Scars”?

- „Stars and Scars” mówi o tym, czym jest dla nas ten zespół, ale sama nazwa powstała znacznie wcześniej. Moglibyśmy dorabiać do niej mnóstwo ideologii, jednak najważniejsze jest chyba to, że naszym zdaniem jest po prostu dobra.

Przemek Zdunek - wokalista zespołu Cuts / Fot. Rafał SzemanowiczO czym są wasze teksty, co chcecie przekazać słuchaczom?

- Nie jesteśmy zespołem „wojującym”. Nie interesuje nas mieszanie się w politykę czy obronę mniejszości narodowych albo seksualnych. Pisząc piosenki, myślę raczej o tym, żeby budziły one emocje podobne do tych, które sam przeżywam lub potrafię sobie wyobrazić. Dlatego, tak jak u większości zespołów na całym świecie, pewna część naszych utworów mówi o miłości. „Blackmail” przedstawia miłość jako grę. „Trip” opowiada o rozstaniu. „Perfect Terrorist” to wyimaginowana dziewczyna z piętra wyżej. Bohater utworu „Cool Boy” poszukuje dawnego uczucia. „Call” to niepewność sekretnego wielbiciela. Najbardziej romantyczny „Snow” opisuje przeżycia pary uwięzionej w domu zasypanym śniegiem. Pozostałe teksty są utrzymane w dość mrocznej atmosferze. Inspirowana prawdziwymi wydarzeniami „Linda” opowiada o fałszywym psychiatrze i morderstwie, jakiego dopuszcza się jeden z jego pacjentów. „Milk and Ice” to zapis neurotycznych doświadczeń człowieka targanego rozmaitymi fobiami. Kończący płytę „Bath” opisuje rozterki samobójcy tuż przed śmiercią. Natomiast „Birthday” to próba ucieczki od dorosłego świata.

Dlaczego śpiewacie po angielsku? Na waszym forum padła propozycja, że powinniście śpiewać po polsku, aby więcej osób mogło was zrozumieć. Czy zamierzacie pisać teksty również w języku ojczystym?

- Kilka z naszych piosenek doczekało się polskich wersji, ale naszym zdaniem wypadły blado w porównaniu z angielskimi. Nie szukamy popularności za wszelką cenę. Jeśli w przyszłości ukażą się jakieś nasze piosenki po polsku, to tylko w momencie, w którym uznamy, że są naprawdę dobre.

Śpiewacie po angielsku, wyglądacie i brzmicie bardzo profesjonalnie, wasz koncert był niezwykle klimatyczny. Czy planujecie podbić rynek zagraniczny? Myślę, że macie duże szanse!

- Dzięki za miłe słowa, ale to chyba nie takie proste.

Czego słuchają członkowie zespołu Cuts? Czy wasze prywatne upodobania muzyczne mają duży wpływ na twórczość zespołu? Skąd czerpiecie inspiracje?

- Słuchamy mnóstwa różnej muzyki i wymieniając nasze ulubione zespoły, musielibyśmy zrobić sporą listę.

Cuts podczas koncertów urodzinowych Pidżamy Porno / Fot. z archiwum zespołuSłuchając was podczas ostatnich koncertów we Wrocławiu i w Poznaniu, gdzie graliście jako support przed Pidżamą Porno, pomyślałam, że bylibyście najlepszym supportem przed koncertem grupy Placebo w Polsce. Wiem, że nie tylko mi kojarzycie się z twórczością Placebo. Czy mieli na was jakiś wpływ? Czy cieszycie się z takich porównań?

- Z pewnością Placebo znalazłoby się na liście naszych ulubionych grup, ale nigdy nie staraliśmy się upodabniać do nich czy żadnego innego zespołu. Robimy taką muzykę, jaka sprawia nam przyjemność. Porównań chyba nie da się uniknąć nikomu. Co ciekawe, słyszeliśmy różne zdania na temat tego, jacy artyści mogli mieć na nas wpływ. Czasem bardzo odległe i naprawdę zaskakujące.

Nagraliście już swoją pierwszą „pełnometrażową” płytę „Looks Innocent”, która czeka na wydanie. Jaki będzie ten album i kiedy możemy się go spodziewać na sklepowych półkach?

- Okładka „Looks Innocent” będzie dość kolorowa i „miła dla oka”, ale zgodnie z tytułem płyty, jej zawartość będzie raczej niepokojąca. Liczymy, że płyta pojawi się w sklepach zanim stopnieje ostatni śnieg.

Czy w związku ze zbliżającą się premierą waszego albumu planujecie jakieś akcje promujące? A może trasa koncertowa po klimatycznych klubach w całej Polsce? Z mojej strony serdecznie zapraszam do Wrocławia!

- Zdecydowanie tak. Naszym zdaniem koncerty są najważniejsze. Kiedy będziemy już mieli płytę w ręku, będziemy chcieli zawitać do jak największej liczby miast w całej Polsce.

Gdzie szukać informacji o was i waszych koncertach?

- Przede wszystkim na naszej stronie internetowej: www.cuts.com.pl albo www.myspace.com/cutsfrompoland.

Bardzo dziękuję za rozmowę!

W skład zespołu Cuts wchodzą: Przemek Zdunek (wokal, gitara), Pan TT (gitara), Mirosław Chojnacki (perkusja), Tom Horn (syntezatory).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Wywiad poprowadzony interesująco!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na skrzypcach.... pouczające :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gajowy, jak już chcesz być takim specem, to nie "na skrzypkach", a "na skrzypcach" ;-)
I tak uważam, że jesteś zbyt krytyczny :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajny wywiad ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marika, Spinoza - pewnie , ze troche przesadziłem. Bywało , ze w garażach gorzej łupali.I nie mam nic przeciwko garażowemu waleniu. Sam to robiłem , kiedy miałem naście lat.
Co prawda graliśmy o wiele bardziej wyrafinowana muzykę , bo bluesa i bluesrocka (n.p covery Allman Brothers a nawet Zappy !).
Odstawialiśmy amatorską kaszanę, ale n.p.gitarę mieliśmy o niebo lepszą. Mój kolega z kapeli grał potem jazz, również na skrzypkach. Byłem jednak na tyle samokrytyczny, ze po skończeniu liceum wydoroślałem dałem sobie z tym spokój. Co niektórym tez to polecam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobry wywiad, ciekawy materiał.

Faktycznie, nie jest aż tak źle, jak to opisał gajowymarucha. Choć przyznać trzeba, że skomplikowana ta muzyka nie jest.

Ale nie o to przecież tutaj chodzi, prawda?

Komentarz został ukrytyrozwiń

gajowy, chyba nigdy nie słyszałeś muzyki "typowej dla garażu" ;-)
"Cuts" mają jednak pewną (niewysoką ale jednak) klasę.
+ za wywiad i zaangażowanie autorki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajnie zrobiony wywiad.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uprawiają typowa dla garażu, rytmicznie monotonną do bólu, jazdę na 3 akordach. Żaden "utwór" , broń boże nie może mieć części. Byłoby to zbyt wymagające zarówno dla muzyków jak i publiczności.Czasem pitolenie na jednej strunie, przy czym dla uzyskania dynamiki bez posiadania jakichkolwiek umiejętności, konieczne jest tu powtarzanie 8 razy tej samej nuty nuty, albo "granie" dwóch ósemek na przemian, w czterech sekwencjach( palce lewej reki można ułożyć wtedy nieruchomo na gryfie). Kafarowa perkusja i bas. W sumie pełna katastrofa, ale przecież liczy się "klimat", grać każdy może, a w dodatku rynek głuchych jest statystycznie największy, więc sukces prawdopodobny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.