Facebook Google+ Twitter

"Ćwiczenia z Ionesco", czyli gra z wyobraźnią w Teatrze Studio

Pomysł Grzegorza Brala, by na scenie Teatru Studio pokazać rys twórczości mistrza absurdu, wykorzystując do tego celu kilka etiud, opartych na fragmentach sztuk autora, sprawdza się idealnie. W „Ćwiczeniach z Ionesco” jest to, co istotne było dla dramaturga: nieograniczona wyobraźnia, tragizm obok komizmu, absurd egzystencji, strach przed śmiercią. I duch Eugène’a Ionesco.

 / Fot. Krzysztof Bieliński Mat. Teatru StudioCzuje się go, oglądając kolejne obrazy. Właśnie - obrazy, bo przygotowane etiudy są jak ożywione płótna, w których rolę pełni ruch, gest, kolor, światło, dźwięk. I słowo, bo choć wg Ionesco mocno zdewaluowane, to warto nim nieco pograć. Spektakl nie udaje, że ma zamiar wyczerpać temat twórczości Ionesco. Ale jest „z jego ducha”.

"Teatr jest rodzajem następowania po sobie stanów i sytuacji. Teatr jest niespodzianką i odkrywaniem.[…] Teatr to wyobraźnia, a wyobrażać sobie to budować świat” – twierdził Ionesco. Spektakl Grzegorza Brala wyobraźnię widza uruchamia i otwiera ją na oryginalne rozwiązania, które zaproponował reżyser. Połączenie różnych konwencji i różnych narzędzi powoduje, że trafiamy do onirycznej krainy, z której obficie czerpał Ionesco.

Zaskakujące rozwiązanie pojawia się już w etiudzie skonstruowanej na fragmentach „Łysej śpiewaczki”, która - co naturalne - otwiera spektakl. To od niej zaczęła się przygoda literacka Ionesco, ale tu też występują postaci tak charakterystyczne dla mistrza dramatu, pozbawione wszelkiej substancji, wypowiadające „słowa, które stały się tylko wyrazami”. W tej etiudzie postaci rozmyły się tak bardzo, że stały się cieniami, rzucanymi z projektora. Sztampowe i tak konwersacje, zostały zastąpione rozwiązaniami rodem z komiksu. Skoro ludzie mówią bez sensu, to nie ma znaczenia, czy słyszymy ich rozmowy (i czy je przeczytamy, bo napisy w „dymkach” celowo są nieostre).

Grzegorz Bral: Teatr Studio to wyzwanie

 / Fot. Krzysztof Bieliński Mat. Teatru StudioProste rozwiązania bywają najbardziej genialne. W etiudzie nawiązującej do „Krzeseł" wszechogarniającą nicość oddają trzaskające drzwi. Nikt z krzesłami nie biega, puste meble nie multiplikują się na scenie, a jednak wrażenie jest niesamowite. Narastający huk, zwiększające się tempo, poczucie chaosu, pozwalają odczuwać ogromną pustkę. Nikt się nie pojawia, może nawet bohaterowie sztuki, dwoje staruszków (Stanisław Brudny i rewelacyjna Irena Jun, która tworzy świetną kreację tym występem) są także tworami wyobraźni niczym Calderonowscy bohaterowie?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Pani Krystyno, polecam :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dawno już nie oglądałam Ionesco. Dziękuję za podanie dat. Może uda mi się zarezerwować bilety...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.