Facebook Google+ Twitter

Ćwierćfinał Pucharu Azji w piłce nożnej: Japonia wygrywa z Katarem

Po fantastycznym meczu pełnym walki, emocji i zwrotów akcji, Japonia pokonała Katar i jako pierwsza awansowała do półfinału. W drużynie Japonii błyszczała rewelacja Borussii Dortmund, Shinji Kagawa.

Japonia była oczywiście zdecydowanym faworytem, ale Katarczycy - gospodarze turnieju, prowadzeni przez twórcę sukcesu reprezentacji Senegalu z 2002 roku, Bruno Metsu - liczyli na sprawienie niespodzianki.

Zgodnie z przewidywaniami, początek meczu rozgrywanego na nowoczesnym stadionie w Dausze należał do Japończyków. Katar miał problemy z wyjściem z własnej połowy, kiedy jednak to się udało, było groźnie. Tak było w 11. minucie, kiedy napastnik Kataru, Sebastian, urwał się japońskim defensorom i popędził prawym skrzydłem. Kiedy wpadł w pole karne, prostym zwodem oszukał obrońcę i sprytnie strzelił w krótki róg, kompletnie zaskakując bramkarza Japończyków. Katar prowadził 1-0 i zanosiło się na sensację.

W reakcji na nieoczekiwaną bramkę, goście podwoili swoje wysiłki w ataku, zaś mecz zyskał fantastyczne tempo, bo Katar się odgryzał kontrami po skrzydłach, próbując powtórzyć to, co im się udało w 11. minucie.

Presja piłkarzy z Kraju Kwitnącej Wiśni przyniosła jednak skutek. W 27 minucie Keisuke Honda zagrał fantastycznym lobem nad katarskimi obrońcami podanie do najskuteczniejszego zawodnika Japonii, Shinjiego Okazakiego, który równie pięknym lobem nad bramkarzem skierował piłkę do bramki. Tuż przed linią bramkową do zmierzającej do siatki piłki dobiegł Shinji Kagawa i dopełnił formalności, wyrównując wynik.

Mecz jeszcze nabrał tempa, i po obu stronach nie brakowało kolejnych okazji. Swoje szanse zmarnowali Okazaki i Yusuf Ahmed.

W drugiej połowie obraz gry nie zmieniał się. Japonia dominowała, często zamykając gospodarzy w ich polu karnym, zaś Katarczycy kontynuowali swoje kontry, nieraz dochodząc do sytuacji strzeleckich.

Wydawało się, że przełom nastąpi w 62 minucie, kiedy drugą żółtą kartkę za dość niewinnie wyglądający faul zobaczył japoński obrońca Maya Yoshida. Bezpośrednio po tym, rzut wolny z okolic narożnika boiska wykonał Fabio, płasko "rzucając" piłkę w gąszcz zawodników kotłujących się w polu karnym. Ku zaskoczeniu wszystkich, piłka przeszła nie dotykając nikogo i zatrzymała się dopiero w rękach bramkarza gości, który jednak był... za linią bramkową. Katar wygrywał 2-1 i wydawało się, że sensacja wisi w powietrzu, a droga gospodarzy do półfinału jest otwarta.

Japończycy rzucili się jednak do jeszcze bardziej natarczywych ataków, czego owocem był gol Kagawy, który wykorzystał zamieszanie przed polem karnym i będąc sam na sam z bramkarzem Kataru, spokojnie posłał piłkę do bramki.

Mecz dalej toczył się w szybkim, choć chaotycznym tempie, lecz kiedy wydawało się, że potrzebna będzie dogrywka, Kagawa dostał od Endo fantastyczne podanie w uliczkę, dzięki któremu po raz kolejny wszedł w pole karne i stanął oko w oko z Burhanem. W ostatniej chwili zachwycającego Kagawę faulem powstrzymał katarski obrońca, lecz piłka wpadła pod nogi Masahiko Inohy, który do pustej bramki strzelił decydującego gola meczu.

I choć to Japonia była lepszą drużyną i momentami grała zachwycająco i imponująco technicznie, to zawodnikom Kataru trudno odmówić niezwykłej waleczności. Mimo porażki, podopieczni Bruno Metsu pokazali się z dobrej strony i kto wie, czy na mundialu w 2022 roku, które Katar będzie gościł, drużyna ta nie będzie sensacją. Znając bogactwo i przedsiębiorczość szejków, możemy spodziewać się niespodzianki.

Japonię w półfinale czeka natomiast kolejny ciężki bój, zmierzy się ona bowiem ze zwycięzcą meczu Iran - Korea Południowa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.