Facebook Google+ Twitter

Cybernetyczny kicz

W 1982 roku światło dzienne ujrzał film "Tron", wówczas wyróżniał się on niesamowitymi efektami specjalnymi. Kilka miesięcy temu powstał sequel "Tron: Dziedzictwo", równie efekciarski jak część pierwsza.

W obu przypadkach w podwójnej roli pojawia się Jeff Bridges (Kevin Flynn/Clu). Steven Lisberger, ojciec tych produkcji, pierwszą reżyseruje, w drugiej gra i jest jej producentem. Są to z pewnością elementy łączące te dwa filmy.

Ja skupię się jednak tylko na sequelu "Tron: Dziedzictwo". Mimo że na DVD nie miałem możliwości oglądania tego filmu w technologii 3D, to i tak wszystko pięknie się ogląda. Akcja dzieje się w większości w cybernetycznej przestrzeni, gdzie programy walczą ze sobą na świecące dyski, postacie poruszają się na cybermotorach, rozbijają się o korytarze świetlne. Niestety, scenariusz, który jest podstawą każdego filmu, w tym przypadku leży. Szczerze mówiąc, już ciekawsze akcje dzieją się w niektórych zagranicznych serialach, serwowanych przez wszelakie stacje telewizyjne. Widać, że duetowi scenarzystów: Horowitz i Kitsis przeskok z komedii romantycznej do filmu science fiction wyraźnie nie wyszedł. Niech lepiej z powrotem wrócą do spisywania "Wyznań panny młodej". Reżyser Joseph Kosinski, również nie błyszczy, lecz on nie skakał między gatunkami, a zwyczajnie debiutował. Tu też rodzi się pytanie: dlaczego debiutant reżyseruje sequel klasyki kina sf? Odpowiedzi nie znam, lecz myślę, że przecież gdzieś to doświadczenie reżyserskie trzeba zdobywać, a w myśl selekcjonera Smudy, każdy powinien dostać swoją szansę. Więc Kosinski ją dostał, i jej nie wykorzystał...

Bohaterem filmu "Tron: Dziedzictwo" jest dwudziestosiedmioletni Sam Flynn (Garrett Hedlund), syn znanego na cały świat Kevina Flynna (Jeff Bridges), twórcy gry Tron. Doszukuje się on przyczyny nagłego zniknięcia swojego ojca. Poszukując prawdy, trafia w sam środek cyfrowej krainy, gdzie za pomocą Quorry (Olivia Wilde) odnajduje ojca i rusza z nim w podróż przez cybernetyczny wszechświat. Wystarczy odjąć tę całą otoczkę cyfrową wraz ze wszystkimi świetlnymi efektami i mamy produkcję podobną do tych z telewizyjnych cykli familijnych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.