Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12418 miejsce

Cyganie znów w kolorowych wozach

Siedemnasty raz z tarnowskiego Muzeum wyrusza Tabor Pamięci Romów. Uczestnicy odwiedzą miejsca pamięci o Cyganach, zamordowanych w czasie wojny przez Niemców - Żabno, Borzęcin i Szczurową. Wieczorami zaś spotkają się przy ognisku...

Pomnik Pamięci o Zagładzie Romów w Borzęcinie Dolnym / Fot. Natalia Gancarz

Jadą wozy kolorowe



W sobotę, 30 lipca z Muzeum Etnograficznego w Tarnowie wyjedzie karawana cygańskich wozów. Już siedemnasty raz Adam Bartosz i Adam Andrasz poprowadzą tabor cygańskich wozów, które zwykle stoją na dziedzińcu muzealnym, przez drogi wiodące z Tarnowa do nieodległych, ważnych dla Romów wsi. Romowie całego świata, cygańska kapela i rzesza widzów będzie towarzyszyła Taborowi od początku, odkąd Krajowy Duszpasterz Romów ks. Stanisław Opocki pobłogosławi wozy na drogę, aż do celu wędrówki - obozowiska w parku dworskim we wsi Szczurowa.

Jadą wozy szare



Żabno, Bielcza, Szczurowa i Borzęcin to miejsca ważne dla Romów i ich nowo powstającej zbiorowej świadomości historycznej. Pamięci o zagładzie Romowie uczą się podczas takich wydarzeń jak Tabor Pamięci. Przyjeżdżając do miejscowości, w których Niemcy zastali mieszkających w czasie wojny Cyganów, i zamordowali ich na miejscu, gdzie ich zastali. Nie wywożono ich do obozów ale zabijano na miejscu. W wynajmowanych domach i szopach, w zaroślach gdzie się ukrywali. Często Niemcy zmuszali do pomocy miejscowych - rozkazywano im zakopywać dół z zabitymi czy też dostarczyć grupę Cyganów na miejsce kaźni, jak w Szczurowej. 93 osoby na zwykłych wiejskich wozach wywiezione z osady na granicy wsi i dostarczone na cmentarz, gdzie zginęli.

Jadą wozy ciche



Tabor Pamięci w kolejnych dniach odwiedza wsie ze zbiorowymi mogiłami. Uczestnicy modlą się (także po romsku) i składają kwiaty. Adam Bartosz opowiada historię danego miejsca. Młodzi uczą się historii. Starzy uczą się rozumieć historię. Wzruszenie, smutna muzyka, położony na grobie papieros. Podobno nigdy nie gaśnie w połowie, zmarli wypalają go do końca. Kieliszek wódki wylany na grób.

Jadą wozy z muzyką



W obozowisku jest inaczej. Późno w noc bywa nostalgicznie, ale przeważa nuta radosna, taneczna. W końcu spotykają się rodziny, które zwykle mieszkają daleko. Skype przybliża bliskich, ale spotkanie, i to jeszcze w takim klimacie, jest czymś zupełnie innym. Na co dzień Romowie nie palą ognisk i nie mieszkają w namiotach. Nie spotykają się całkiem od siebie inni Romowie z różnych grup, tu Polska Roma, tam Kelderasze, Lowarzy, albo Górscy. Na co dzień trudniej o takie porozumienie, jak podczas święta.
Najbardziej lubię ten moment, kiedy "oficjalna" kapela jest już zmęczona całodziennym graniem. Wtedy wśród gości pojawia się ktoś, kto gra - na akordeonie, gitarze czy skrzypcach. Instrumenty idą w ruch. Przypominamy sobie pieśni. Śpiewają wszyscy albo tylko niektórzy. Wtedy zwykle nie ma już fotografów i dziennikarzy. Oficjalni goście też już dawno pojechali. A my siedzimy, śpiewamy, rozmawiamy. Czasem niebo szarzeje na wschodzie.

Jadą wozy na lawetach



I wtedy kończy się Tabor Pamięci. Goście zwijają namioty, muzealni pracownicy składają sprzęty. Przyjeżdża pomoc drogowa i na - raz, dwa, trzy, hop - wciąga wozy na lawety. Rzadziej wracają do Muzeum na własnych kołach. I znów zapach ziemi po deszczu, skoszonej trawy, końskiego potu i duszącego dymu z ogniska zamieniamy na komputer, telewizor a czasem krótki wypad ze znajomymi do baru. Na godzinkę lub dwie, bo nie ma czasu.

O Taborze w Muzeum
Strona wydarzenia na FB

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.