Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Cywilizacja > Społeczeństwo > Cygańskie perły w błocie

Pozycja materiału w rankingach:

2677 miejsce

Dział: Społeczeństwo

Ocena: 0pkt

Oceń:

Cygańskie perły w błocie

  • Źródło: Gość dnia
  • 2009-04-09 12:15
  • Odsłon: 16964
  • Komentarzy: 8

Pragnę opowiedzieć o Romach, których poznałem w trakcie wyjazdów z pomocą humanitarną na Ukrainę. Ci mężczyźni kiedyś pili, bili swoje żony i robili wiele złych rzeczy, ale ich życie zmieniło się dzięki Jezusowi.


Gaszpar


- Nie mogę być dumny z mojej przeszłości. Urodziłem się w 1952 roku. Moje życie było mroczne, pełne „błota” i grzechu. Jako Cygan lubiłem konie i do tej pory interesuję się nimi. Grałem na gitarze, śpiewałem cygańskie piosenki, lubiłem się zabawić, wypić, zadawać się z cudzymi żonami, byłem doskonałym złodziejem. Wiele razy przepuściłem wszystkie pieniądze, które zarobiłem, biłem żonę, nawet do utraty przytomności, wciąż były między nami konflikty, a w całej rodzinie był wielki chaos. To trwało długo. Im dłużej, tym gorzej.Gaszpar z żoną / Fot. Jerzy Marcol

Pewnego razu moja żona trafiła na nabożeństwo, na którym głosił kazanie młody człowiek. Nazywał się Sergiej. Jego słowa dotykały serca mojej żony i zaczęła chodzić na te spotkania. Wiele też razy modliła się o mnie, żeby Bóg dał mi opamiętanie – mnie i całej mojej rodzinie. Miałem czworo dzieci, trzech synów i córkę. Moja żona ma na imię Maria. Kiedyś zauważyłem, że gdzieś znika od czasu do czasu i widziałem też w niej jakąś wielką przemianę. Stała się inną kobietą. Było to dla mnie podejrzane, więc zapytałem: „Gdzie ty chodzisz?” Nie przyznawała się do tego, że chodzi na nabożeństwa, powiedziała coś innego, bo bała się, że jej na to więcej nie pozwolę lub ją zbiję.

Pewnego dnia postanowiła jednak przyznać się, że chodzi na spotkania chrześcijańskie i modli się do Boga. Pomyślałem, że prosi Boga o moją śmierć i zabroniłem jej uczęszczać na nabożeństwa. Jednego dnia, gdy byłem bardzo pijany, że chciałem ją porąbać siekierą. Dałem jej do wyboru: „Bóg albo ja!” Ona odpowiedziała: „Za nic nie zaprę się Boga”. Kiedy trzymając ją za włosy chciałem uderzyć toporem, poczułem, że moje ręce nagle zesztywniały i nie mogłem wykonać ruchu. Rzuciłem siekierę i odszedłem.
Po deszczach dojście do tej latryny stało się niemożliwe / Fot. Jerzy Marcol
Czas płynął. Jakoś pogodziłem się z tym, że moja żona jest wierząca. Zbliżał się Nowy Rok i miałem zamiar świętować go z kolegami. Nakupiłem różnych napojów alkoholowych i wszystko, co było niezbędne. Maria, moja żona, podeszła do mnie i poprosiła bym pozwolił, aby spotkanie noworoczne chrześcijan odbyło się w naszym domu. Miało to być dokładnie w czasie, gdy planowałem tam spotkanie z moimi kolegami. Jakoś męczyło mnie sumienie i zgodziłem się. Pozwoliłem jej pod jednym warunkiem – spotkanie nie miało trwać długo. Nadszedł sylwester. Chrześcijanie zebrali się w naszym domu, a ja zostałem, bo chciałem sprawdzić, co robią kiedy się spotykają. Śpiewali, modlili się, potem było kazanie. Widziałem oczy tych ludzi, które jaśniały, twarze wyrażały radość, czułem moc ogromnej miłości, która przepełniała pokój. Nie zauważyłem jak minął czas i nastał ranek. Zapomniałem o swoich kolegach, o przygotowanym alkoholu, o całym świętowaniu. Poczułem, że to jest właśnie to, czego potrzebuję, to czego szukałem. W tym dniu rozdałem cały zakupiony towar alkoholowy i zerwałem z poprzednim życiem.
Wioska Chomonin, w tej lepiance mieszkała rodzina z 10 dziećmi / Fot. Jerzy Marcol 'Boisko piłkarskie' w taborze w Mukaczewie / Fot. Jerzy Marcol Typowa ulica taboru w Mukaczewie; grupa dzieci przed lepianką w której mieszkał Tibir z żoną i dwójką dzieci / Fot. Jerzy Marcol Ulica Lenina w wiosce Barkasowo / Fot. Jerzy Marcol Tibir z gitarą, na której gra dla Bożej chwały / Fot. Jerzy Marcol Feri z żoną i piątka dzieci w nowym domu. Wcześniej mieszkał w jednoizbowej lepiance. / Fot. Jerzy Marcol W tym szałasie przeżyło zimę małżeństwo z czwórką dzieci / Fot. Jerzy Marcol Grupa Romów przed Domem Modlitwy w wiosce Żniatyno, 20 km od granicy z Unią Europejską. / Fot. Jerzy Marcol Dzieci romskie w taborze w Mukaczewie / Fot. Jerzy Marcol
JM

Komentarze: 8

Sortuj komentarze:

Autor usunął profil 09.04.2009 12:41

Ocena: Ocena pozytywna 94 Ocena negatywna 94

Zdjęcia bardzo mi się podobają, wolałbym w czarnobieli, byłyby bardziej sugestywne.
Reszta już nie za bardzo.
Im jest raczej potrzebna ludzka pomoc, nie Boża.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Krzysztof Jacewicz 09.04.2009 12:47

Ocena: Ocena pozytywna 99 Ocena negatywna 98

Zachwyciło mnie piękno i uniwersalizm tekstu, gdy zmieniłem wystąpienia słowa 'Jezus' słowem "IPhone", a "Bóg" słowem "Apple". Plus.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tymoteusz Błoński 09.04.2009 13:01

Ocena: Ocena pozytywna 88 Ocena negatywna 87

Chyba też wolał bym Euro niż Jezusa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Paweł Mazur 09.04.2009 13:05

Ocena: Ocena pozytywna 93 Ocena negatywna 97

"Ewangelia o Jezusie Chrystusie zmienia ludzi w każdej kulturze. " he he he. Nie w każdej, nie lubię religijnych agitek, pod każdą postacią.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jerzy Marcol 09.04.2009 13:13

Ocena: Ocena pozytywna 102 Ocena negatywna 83

Do Tomfisha, im potrzebna jest jedna i druga pomoc. Pomagamy im w organizacji edukacji podstawowej - Romów trudno było przyprowadzić do szkół, gdzie niestety często byli dyskryminowani. Dopiero Romowie, którzy sie nawrócili, chcą posyłać dzieci do szkoły, aby nauczyły się czytać i pisać. Kiedy pytałem dlaczego, odpowiadali - bo chcemy, aby czytały Pismo Święte i z niego uczyły się żyć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jerzy Marcol 11.04.2009 01:12

Ocena: Ocena pozytywna 107 Ocena negatywna 88

Umierać z głodu i chłodu - http://bsm.org.pl/index.php?D=130
Wstrząsający film zrobiony w grudniu 2007 w taborze w Mukaczewie, pokazujący warunki życia Romów na Ukrainie, w rejonie graniczącym z Unią Europejską. Trudno uwierzyć, że w XXI wieku niedaleko od nas ludzie żyją w takich warunkach.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Stan

Stan 18.12.2011 01:44

Ocena: Ocena pozytywna 2 Ocena negatywna 0

Jeszcze jeden nawiedzony, który próbuje nawracać Cyganów. W 99% oni po to udają, że się "nawrócą", bo chcą dostać coś od organizacji charytatywnych i stowarzyszeń kościelnych. Ja bym cyganów nie znał. Ten kto wierzy w ich zapewnienia, jest idiotą.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Stan Rs

Stan Rs 18.12.2011 01:45

Ocena: Ocena pozytywna 1 Ocena negatywna 1

Jeszcze jeden nawiedzony, który próbuje nawracać Cyganów. W 99% oni po to udają, że się "nawrócą", bo chcą dostać coś od organizacji charytatywnych i stowarzyszeń kościelnych. Ja bym cyganów nie znał. Ten kto wierzy w ich zapewnienia, jest idiotą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.