Pozycja materiału w rankingach:
Filmy w reżyserii Kim Ki-Duka to kino specyficzne – spokojne, pełne refleksji i symboliki; mocno kontrastujące z kinem zachodnim. "Time", poruszając temat miłości absolutnej i samoofiarowania, również wpisuje się w ten profil.
Film opowiada historię młodej kobiety Seh-hee chorobliwie zazdrosnej o swojego chłopaka. Przekonana, że przestała pociągać fizycznie swego ukochanego, postanawia poddać go próbie i sprawdzić, czy z jego strony uczucie nie było czysto powierzchowne. Bez słowa opuszcza go, znikając z jego życia i poddaje się operacji plastycznej. Pół roku później, po zagojeniu ran, z nową twarzą, dziewczyna zaczyna śledzić swojego byłego chłopaka, by w końcu doprowadzić do konfrontacji.Zobacz także:
Artykuły
(25)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.27)
Wiek: 31 | Miejscowość: Dąbrowa Górnicza | Kraj: Polska
O mnie: Student IV roku wiedzy o filmie na Uniwersytecie Śląskim, członek Stowarzyszenia Ambasada Kina Niezależnego, niedoszły matematyk... zafascynowany kulturą Japonii, niepoprawny optymista, idealista zmagający się z otaczającą rzeczywistością.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Bartek Kłoda-Staniecko 18.10.2008 14:52
Nie przesadzałbym z tym brakiem narzędzi ponieważ do analizy-interpretacji każdego rodzaju filmu używa się tych samych:) Jedynym utrudnieniem dla niektórych krytyków i recenzentów [teoretyków też, choć w mniejszym stopniu], barierą utrudniającą kontakt i zrozumienie kina azjatyckiego może być dość duża różnica kulturowa - zupełnie inna od naszej - europejskiej i wypadkowej tejże - amerykańskiej, z którymi mamy kontakt na co dzień.
"Wyspy" jeszcze nie widziałem ale w najbliższym czasie mam zamiar nadrobić zaległości. "Łuk" z kolei nie przypadł mi do gustu z powodu estetyki o jaką oparł swój film Kim Ki-Duk (naturalizm - przejawiający się w środowisku otaczającym bohaterów - jakoś gryzie mi się to z "czystością" deklarowaną przez buddyzm)
Autor usunął profil 18.10.2008 11:40
Myślę, że recenzja jest sprawnie napisana. O filmach azjatyckich trudno jest pisać, bo rządzą się one innymi prawami niż europejskie. Europejskim krytykom, teoretykom, recenzentom trudno jest pisać o takim kinie - brak właściwych narzędzi.
Żałuję tylko, że w swojej recenzji pominąłeś inne filmy Kim Ki-Duka: "Pusty dom", "Wyspa" czy "Łuk". Tzn., żałuję, że odniosłeś się tylko do "Wiosna, lato...". Wszystkie one są metaforyczno-symboliczne. I tylko przez metaforę i symbol mogą być odczytywane.
No i z dziką rozkoszą obejrzę "Time".
Bartek Kłoda-Staniecko 18.10.2008 00:56
dzięki za + :) ...szczerze polecam... dobre kino choć "Time" stawiam na trzeciej pozycji jeśli chodzi o twórczość Kim Ki-Duka (1. "Wiosna..." 2. "Pusty Dom").
Marek Szymaniak 17.10.2008 21:01
oglądałem "wiosna..." i teraz mam ochotę na "Time" dzięki za recenzje
Eurowizja 2012. Znamy całą finałową stawkę [YouTube]
(odsłon: +424)