Facebook Google+ Twitter

Cykliczność czasu w reżyserii Kim Ki-Duka

Filmy w reżyserii Kim Ki-Duka to kino specyficzne – spokojne, pełne refleksji i symboliki; mocno kontrastujące z kinem zachodnim. "Time", poruszając temat miłości absolutnej i samoofiarowania, również wpisuje się w ten profil.

Plakat promujący / Fot. Fot. materiały prasoweFilm opowiada historię młodej kobiety Seh-hee chorobliwie zazdrosnej o swojego chłopaka. Przekonana, że przestała pociągać fizycznie swego ukochanego, postanawia poddać go próbie i sprawdzić, czy z jego strony uczucie nie było czysto powierzchowne. Bez słowa opuszcza go, znikając z jego życia i poddaje się operacji plastycznej. Pół roku później, po zagojeniu ran, z nową twarzą, dziewczyna zaczyna śledzić swojego byłego chłopaka, by w końcu doprowadzić do konfrontacji.

Jak we wszystkich dziełach Kim Ki-Duka, bohaterowie jego filmów są pretekstem, środkiem a nie celem. Głównym bohaterem, niemym i bezcielesnym w tym przypadku jest czas. To on kreuje życie kochanków. Seh-hee i Ji-woo to tak naprawdę postacie-symbole. Nic o nich nie wiemy. Nie określa ich praca, pozycja społeczna ani zainteresowania czy wyraziste cechy charakteru. Nie wiemy gdzie mieszkają i skąd pochodzą. Sprawy materialne ich życia nie są istotne, za to uwypuklone są ich uczucia. Czują więcej i mocniej niż otaczający ich inni ludzie. Są porywczy i dają się pożerać swoim obsesjom. Bohaterowie chcą się poddać zmianom, ale operacje plastyczne to tylko zmiany powierzchowne i nie uleczą one duszy. Uczucia nadal pozostają takie same.

Kim Ki-Duk, podobnie jak w swoim poprzednim filmie "Wiosna, lato, jesień, zima i znowu wiosna", także tutaj ukazuje cykliczność czasu. Jednak w "Time" bohaterowie nie poddają mu się a raczej okazują lęk, strach i zagubienie wiedząc o ulotności chwili. W przeciwieństwie do "Wiosna, lato, jesień..." ten film nie jest tak oszczędny i minimalistyczny jeśli chodzi o środki aktorskiego wyrazu - bohaterowie są dynamiczni i ekspresyjni (zwłaszcza chora z zazdrości Seh-hee).

Uwagę zwraca także brutalność z jaką reżyser obchodzi się z widzem, prezentując dość obrazowo fragmenty operacji plastycznych jakim poddają się bohaterowie. Stanowią one przeciwwagę, swoisty kontrast do symbolicznych, melancholijnych scen w parku rzeźb.

"Time" to film stawiający przed widzem pytania o problem samoakceptacji, chorobliwej zazdrości i niskiej samooceny. Mimo trudnych tematów ogląda się go przyjemnie i z zainteresowaniem. W dużej mierze jest to zasługa sposobu opowiedzenia historii. Reżyser nie silił się na karkołomną ekwilibrystykę jeśli chodzi o sposób kadrowania czy montażu. Rozmyślnie zastosował proste, aczkolwiek przemyślane i uzasadnione ujęcia oraz kadry nie przeszkadzające widzowi w odbiorze opowiadanej historii.

Jak w każdym swoim filmie Kim Ki-Duk otacza swoich bohaterów mnóstwem symboli, jednak w "Time" wydają się one być mniej subtelne niż w przytoczonym wcześniej "Wiosna, lato...". Są bardziej czytelne nawet dla mniej uważnego widza (np. rzeźby w parku). Dlatego polecałbym ten film na początek każdemu, kto jeszcze nie zetknął się z twórczością Koreańczyka. Zawiera on tematy zawsze obecne w jego twórczości ale zarazem jest przystępniejszy niż poprzednie jego dzieła.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Nie przesadzałbym z tym brakiem narzędzi ponieważ do analizy-interpretacji każdego rodzaju filmu używa się tych samych:) Jedynym utrudnieniem dla niektórych krytyków i recenzentów [teoretyków też, choć w mniejszym stopniu], barierą utrudniającą kontakt i zrozumienie kina azjatyckiego może być dość duża różnica kulturowa - zupełnie inna od naszej - europejskiej i wypadkowej tejże - amerykańskiej, z którymi mamy kontakt na co dzień.

"Wyspy" jeszcze nie widziałem ale w najbliższym czasie mam zamiar nadrobić zaległości. "Łuk" z kolei nie przypadł mi do gustu z powodu estetyki o jaką oparł swój film Kim Ki-Duk (naturalizm - przejawiający się w środowisku otaczającym bohaterów - jakoś gryzie mi się to z "czystością" deklarowaną przez buddyzm)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.10.2008 11:40

Myślę, że recenzja jest sprawnie napisana. O filmach azjatyckich trudno jest pisać, bo rządzą się one innymi prawami niż europejskie. Europejskim krytykom, teoretykom, recenzentom trudno jest pisać o takim kinie - brak właściwych narzędzi.

Żałuję tylko, że w swojej recenzji pominąłeś inne filmy Kim Ki-Duka: "Pusty dom", "Wyspa" czy "Łuk". Tzn., żałuję, że odniosłeś się tylko do "Wiosna, lato...". Wszystkie one są metaforyczno-symboliczne. I tylko przez metaforę i symbol mogą być odczytywane.

No i z dziką rozkoszą obejrzę "Time".

Komentarz został ukrytyrozwiń

dzięki za + :) ...szczerze polecam... dobre kino choć "Time" stawiam na trzeciej pozycji jeśli chodzi o twórczość Kim Ki-Duka (1. "Wiosna..." 2. "Pusty Dom").

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 17.10.2008 21:01

oglądałem "wiosna..." i teraz mam ochotę na "Time" dzięki za recenzje

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.