Facebook Google+ Twitter

Cyrk i moralność w jednym stały domku

Miałam się już nie wtrącać w politykę i nic na ten temat nie pisać, ale siedzi we mnie przechera. Dwa wydarzenia z ostatnich dni muszę na swój sposób skomentować, bo nie sposób pominąć ich milczeniem, nie dławiąc się własnym językiem.

- Do boju rodacy! - Innymi słowy, lecz w tym sensie, zagrzewał piskliwymi okrzykami pan Rokita, wywłóczony z samolotu za stawianie oporu. Nikt z polskich pasażerów koniem nie zatoczył, szabelką nie świsnął, krwi wrażej nie utoczył w obronie. Słuchając pierwszych relacji z tego wydarzenia odniosłam wrażenie, że chyba mi się coś śni. Ale nie - to było reality.

Państwo Rokitowie spędzili noc w areszcie, zapowiedziany jest proces, awantura na cztery fajerki, tylko że
coś mi się tu nie zgadza. Nie zgadza mi się, że człowiek ma bilet na inną klasę, a płaszcz wiesza tam, gdzie wstępu nie ma. Po jaką cholerę? Cóż to miało znaczyć? Chyba tylko tyle, że pana Rokity nikt nie ma prawa ruszyć ani pouczyć. Nonszalancja, arogancja czy jedno i drugie?

W samolocie Lufthansy nie jest on znakomitym panem Rokitą, byłym posłem, znanym politykiem, człowiekiem, który „otarł się o premierostwo”. Jest pasażerem takim jak każdy inny i prośba czy uwaga stewardessy
jest prawem nadrzędnym. Ciąg dalszy - brutalność policji – jest tematem odrębnym. Ważny jest moment prowokujący całe zajście. W głupi sposób zapewnił nam pan R. show, odsuwający na drugi plan rozrywkową działalność Kazia, który nie tylko się otarł, ale i wyświechtał. Co mi pozostaje? Ocierać oczy. Bo łzawią ze śmiechu.

Druga postać z pierwszego planu - minister Czuma - z pogodną miną i elokwentnie przekonuje wszystkich, że doprowadzenie do sytuacji, kiedy długi spłaca się pod przymusem, nie ma nic wspólnego z moralnością i zdolnością do pełnienia ministerialnej funkcji. A wręcz przeciwnie, popierany przez premiera, uważa się za człowieka kryształowo czystego. Dla mnie (a chyba i dla wielu normalnych ludzi) ten kryształ posiada jednak skazę.

Na marginesie historii zadłużenia w Stanach, przesuwa się na pasku wiadomości telewizyjnych drobny dodatek: pożyczył pan Czuma w Sejmie bodajże 10 tysięcy złotych. No i dobrze, powie ktoś. Wolno mu. Wielu posłów pożycza, ale w przypadku pana ministra budzi to lekki niepokój: czy ten dług będzie spłacony dobrowolnie, czy pod presją? Czy pan minister jest notorycznym pożyczkobiorcą z wątpliwa ochotą do spłacania?

Nie jest bowiem tak, jak pan minister przekonuje: spłacone i nikomu nic do tego. Dla mnie – obywatelki państwa, w którym ten pan ma czuwać nad sprawiedliwością, ważniejsze jest honorowe, normalne i moralne spłacanie długów bez interwencji Temidy. Wypowiedzi pana ministra budzą więc we mnie lekkie obrzydzenie, bo jeżeli ma być on uznany za człowieka nieskazitelnego, niechże to uznanie uwzględnia wszystkie obszary jego przeszłości. Nie jest bowiem pan minister człowiekiem prywatnym.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 15.02.2009 09:31

Już się nie mogę doczekać, jakiego nowego królika - wyciągną nasi politycy ze swych kapeluszy?.... Znamienną opinię i zdanie warte uwagi wypowiedziała Olga Lipińska: "Nasze współczesne elity polityczne być może będą inteligencją za trzy pokolenia". Wieszcz w spódnicy?.... Hmmm.... Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

+) Operetki nigdy mnie nie rajcowały ale jeśli jednak mam wybierać to zdecydowanie wole Offenbacha i jego Piękną Helenę od niewątpliwie sympatycznego pana Jana Marii..

Komentarz został ukrytyrozwiń

dobre (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dodam , że to aż rumienić się chyba wypada za takich polityków.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To o czym mówicie, opowiadacie ,wszystko brzmi jak jakieś średniowiecze, obskurne.
Takie osądy (wypowiedzi) dokonane przez w/w są dorprawdy dowodem , no... nie powiem czego... bo po co...
Niemcy sami są dość aroganccy, więc łatwo odróżniają większych od siebie arogantów i ignorantów .
Natomiast , ja osobiście spotkałam się z wielką serdecznością i pomocą ze strony Niemców.
Jak i nie tylko ja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja bym przychylał się do tego, co mówił Palikot. Prawił bowiem on, że Niemcy zawsze traktują Polaków z nienawiścią i on już problemy z Lufthansą miał.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dodatkowy akcent nad całościa postawił p. Rokina w popołudniowej wypowiedzi, z której wynikało, że
(cyt.z pamieci) : ma w sobie taką polskość, kóra absolutnie nie pozwala jemu, Polakowi wykonywac poleceń jakiegos Niemca.

I to jest to! - tak pojmowana "polskość" rodzi nie konczące sie polish jokes.

Tak trzymac panowie, tak trzymac.

Komentarz został ukrytyrozwiń

" Nonszalancja, arogancja czy jedno i drugie? " Pani Jadwigo, zdecydowanie , jedno i drugie, obu tzn. p.Rokity i p. Czumy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z pewnością doczekamy się ekranizacji "Czy lecą z nami kapelusze i płaszcze...".
Już czekam.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 12.02.2009 18:43

+ Kiedyś była taka piosenka "Słońce w kapeluszu". W tym przypadku należałoby - wymienić "słońce" na "wstyd". Chyba dla polskich domniemanych "elit" politycznych - dno nie istnieje. Są tylko przeszkody głębi.... Mówię o rzekomo dorosłych ludziach; w młodości - jako gówniarzy - nikt ich nie poskramiał.... To "żyjątka" bez kindersztuby! Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.