Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

59267 miejsce

Cyrk Waśniewskich

Dlaczego "cyrk"? Mamy do czynienia z coraz mniej poważnym medialnym widowiskiem dla żądnych sensacji widzów. Jest kryminalna intryga, fatalne zauroczenie, tragiczna miłość, rodzinna tajemnica i unoszący się nad tym detektyw - Anioł Stróż.

Są publiczne występy, popisy i interpretacyjne akrobacje. Jest krętactwo, obłuda i manipulacja mediami. Czego tu nie ma! Jest nawet dbałość o to,
żeby bez przerwy coś się działo. Dobre widowisko zasadza się na wartkiej
akcji. I akcja jest od samego początku: wymyślone "porwanie dziecka na ulicy przez tajemniczego mężczyznę w kapturze". Matka nic nie wie, bo została
uderzona w głowę... Sceny płaczu, wezwań do zwrotu dziecka, powściągliwy ból w świetle kamer. Wszystko to wiarygodne (nawet dla szczwanego detektywa), chociaż
"zagrane". Niemal cały kraj rusza na poszukiwania małej Madzi. Coś w tym jest, że najłatwiej manipuluje się ludźmi, używając do tego jakiegoś "nieszczęścia" (vide: katastrofa smoleńska).

I nagle zwrot akcji. Detektyw Rutkowski, opiekuńczy duch poszkodowanych
rodziców, przy pomocy swojej magicznej kamery "wyciąga" z młodej matki
straszliwą tajemnicę: przyczyniła się nieumyślnie do śmierci własnego dziecka.
Ale gdzie jest Madzia ? Nie dowiadujemy się tego od razu. Trwają poszukiwania, chociaż sprawczyni wie, gdzie trzeba szukać. I nie wygląda na wariatkę. Po prostu, realizuje swój dramatyczny scenariusz. Martwą Madzię odnaleziono w parku, przysypaną gruzem i śmieciami; potraktowaną gorzej niż zdechły pies.
Czy policja, jak to ma w zwyczaju i obowiązku, zaaresztowała wyrodną matkę?
Ale skądże! Policja coś tam bada i przygląda się, co kombinuje operatywny
detektyw bez licencji. I to jest kolejne zaskoczenie, które wzmaga napięcie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

anioł stróż
  • anioł stróż
  • 27.04.2012 17:23

Ależ naprawdę cyrk. Nie było żadnej tragedii. Dokładniej spektakl od samego początku. Z aktorami w rolach głównych i epizodycznych. Najważniejsze odbywało się jednak w necie i gazetach (nie czytam, a w telewizji zobaczyłam tylko sam początek historii). Podstawowa rzecz w każdym stwierdzeniu zgonu i pochówku to ta, że TYLKO TEN, KTO WIDZIAŁ OSOBĘ ZMARŁĄ LUB LEŻĄCĄ W TRUMNIE NA WŁASNE OCZY, MOŻE UZNAĆ TO ZA FAKT. Żyjemy w takich czasach, gdy MEDIA potrafią bez szczególnego wysiłku omamić cały świat, a my to też łatwo połkniemy. Pieniądze, pęd ku większej sławie, robienie samoreklamy to dzisiejsze realia. Media to potęga, ale do czasu, póki nie nadepną na własny ogon. Kto teraz uwierzy w PRAWDZIWE tragedie, PRAWDZIWE informację, opisane w tych środkach przekazu, co zrobily razem z Rutkowskim taką furorę, za kasę pozwalając się wciągnąć w grę na naszych uczuciach? A telewizja? Uwierzycię teraz w cokolwiek?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.