Facebook Google+ Twitter

Czar musicalu, czyli polska premiera filmu “Les Miserables”

22 wersje językowe, ponad 60 milionów widzów w 42 krajach... Musical "Les Miserables", bo o nim mowa, zachwyca nieprzerwanie od 27 lat. W piątek, na ekrany polskich kin weszła najnowsza adaptacja filmowa powieści Victora Hugo.

Plakat filmu "Les Miserables" / Fot. Universal PictureVictor Hugo stworzył dzieło, którego popularności z pewnością nigdy się nie spodziewał. Pięcioczęściowa powieść pisana w czasach, gdy autor przebywał na wygnaniu, doczekała się wystawienia na deskach teatrów całego świata. Na samym Broadwayu musical przez 16 lat, nie wliczając w to trzyletniej przerwy i ponownego wystawienia po przearanżowaniu, pokazano 6680 razy, co plasuje go na 3. miejscu w historii. Także w naszym rodzimym Teatrze Muzycznym Roma, spektakl w ciągu prawie 2 lat na afiszu przyciągnął tłumy widzów.

Po czasie również i przemysł filmowy zainteresował się dziełem francuskiego pisarza. Stworzenia najnowszej wersji “Nędzników” podjął się Tom Hooper, reżyser oscarowego “Jak zostać królem”. Na polską premierę entuzjaści tego typu filmów musieli czekać ponad miesiąc dłużej niż widzowie w USA, ale zdecydowanie warto było. “Les Miserables” to film świetny pod każdym względem.

“Nędznicy” to rozciągająca się na przestrzeni lat historia zwolnionego warunkowo galernika, Jeana Valjeana. Pewnego dnia, po wielu latach od wyjścia na wolność, Jean pełniący funkcję urzędnika państwowego spotyka na swojej drodze Fantine. Młoda dziewczyna w wyniku utraty pracy i konieczności utrzymywania małej córeczki zmuszona jest zostać prostytutką. Valjean wiedziony współczuciem pomaga kobiecie. Gdy Fantine jest na łożu śmierci, przyrzeka, że zaopiekuje się jej dzieckiem. Nie wie jednak, że inspektor policji, Javert rozpoznaje w nim dawnego więźnia i że zrobi wszystko, by ten znów trafił za kratki. Od tej chwili losy bohaterów przeplatają się ze sobą tworząc porywającą historię. Historię o miłości, poświęceniu, odkupieniu, o ludzkich słabościach i niezłomności ducha.

“Les Miserables” to film, który na początek zachwyca przede wszystkim wizualnie. Zrobiona z ogromnym rozmachem scenografia sprawia, że widz odnosi wrażenie, jakby cofnął się w czasie o dwa stulecia, a sceny filmu były żywcem wyjęte z XIX-wiecznej Francji. Rewelacyjne zdjęcia Danny’ego Cohena znakomicie oddają aurę miasta, dopełniają sceny i nadają im autentyczności. Kostiumy i charakteryzacja są dopracowane w każdym, najmniejszym szczególe. Również dobrze zmontowane kadry robią niemałe wrażenie. Śmiało więc można powiedzieć, że pod względem oprawy wizualnej “Nędznicy” to prawdziwy majstersztyk. Całe jednak szczęście scenografia, choć piękna i wystawna, nie wysuwa się na pierwszy plan, dzięki czemu nie przytłacza filmu. Pełni tu raczej funkcję tła dla aktorów, historii i muzyki. Ta ostania zaś prowadzi nas przez prawie trzygodzinną opowieść, nadając jej charakteru, raz bawiąc i śmiesząc, raz smucąc i wywołując nostalgię.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Przeprowadziłem wywiad dla Wiadomości24 z Jerzym Jeszke, teatralnym odtwórcą roli Jeana Valjeana z Les Miserables, który notabene został zaproszony na premierę filmu w Londynie.
Oto fragment - "Do "Les Miserables" na casting na West End w Londynie zostałem zaproszony przez Camerona Mackintosha, (także producenta filmu - przyp.aut.). Miałem zaszczyt zwyciężyć a następnie interpretacji postaci 'Jeana Valjeana'. Tą postać kreowałem też w Londynie podczas gali w okazji 10-lecia "Les Miserables" w Royal Albert Hall w 1995 oraz rok później podczas gali na otwarcie finałowego meczu podczas Mistrzostw Europy w piłce nożnej na Wembley, gdzie byłem w gronie najlepszych interpretatorów 'Jeana Valjeana' na świecie.", oto całość link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.