Facebook Google+ Twitter

Czar par, czyli filmowy „Homar” po grecku

Ten „Homar” na pozór nie wygląda apetycznie. Zapewniam jednak, że to nie lada kinowy przysmak. Palce lizać jest w „Homarze” m.in. humor.

 / Fot. mat prasBohaterowie świadczą usługi osobom, które niedawno straciły kogoś bliskiego. Są to usługi powiedzielibyśmy specjalne, bo wcielają się w rolę świeżo zmarłych, co ma na celu złagodzenie poczucia straty. Taka jest fabuła, w bardzo wielkim skrócie, filmu „Alpy”, poprzedniego obrazu greckiego reżysera Yorgosa Lanthimosa, który był wyświetlany w polskim kinach 5 lat temu. Co najmniej intrygujący pomysł na scenariusz, ale z tego właśnie słynie Lanthimos.

Nie inaczej jest w jego najnowszym pt. „Homar”. Przenosimy się w nim do świata, w którym istnieje nacisk, jeśli nie przymus, by życie wieźć w parach. Główny bohater grany przez Colina Farrella trafia do specjalnego hotelu z dala od miasta, czegoś w rodzaju ośrodka resocjalizacyjnego, gdzie po stracie partnerki ma 45 dni na znalezienie nowej drugiej połówki. W przypadku niepowodzenia, po upływie tego czasu zostanie zamieniony w dowolnie wybrane zwierzę. Postanawia, że będzie to homar. Odklejanie od rzeczywistości w stronę absurdu przynosi przyjemny efekt zaskoczenia, świeżości, choć zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim taki „odjechany” scenariusz przypadnie do gustu.

 / Fot. mat pras„Odjechany”, czyli w tym przypadku obficie korzystający z efektu groteski i ironii. Dzięki temu można się zdrowo pośmiać, choć jest to zdecydowanie inny rodzaj humoru niż zaproponowany ostatnio choćby przez Patryka Vegę w „Pitbulu”. Bardziej wyrafinowany, nie ujmując nic polskiej kinematografii, wymagający do stworzenia efektu specjalnej konstrukcji filmowego świata, aniżeli tylko wplecenia pojedynczych gagów.

Konstrukcja tego świata polega na przejaskrawieniu, co typowe dla groteski. Hotelowy świat rządzi się więc sztywnymi antyindywidualistycznymi prawami, a za każde przewinienie grozi kara. Przykładowo masturbacja zostaje ukarana przypieczeniem dłoni w tosterze. Panuje atmosfera sztuczności. Nie pomaga fakt, że czas topnieje i bohaterowie dokonują coraz bardziej usilnych prób, by związać się z drugą połówką. By tego dokonać trzeba spełnić podstawowy warunek – wykazać się podobieństwem do wybranka lub wybranki. Często jedynym wyjściem, by to osiągnąć jest posunięcie się do oszustwa. W efekcie powstają związki oparte na fałszu. I skąd my to znamy?

 / Fot. mat prasNie tylko jednak „czar par” rządzi światem w filmie „Homar”. Zawsze istnieje bowiem druga strona medalu, jakiś underground i kontestacja. Okazuje się, że w lasach ukrywają się zadeklarowani single. Są jak dzikie plemię, żyjące poza cywilizacją, i prowadzące partyzantkę z „hotelarzami”, którzy urządzają na nich polowania – dosłownie. Kto by jednak pomyślał, że singielski świat jest mniej absurdalny, ten się grubo pomyli. Życie singli jest również wzięte w karb sztywnych zasad. Flirt jest zabroniony. A za coś więcej może grozić „czerwony pocałunek” albo co gorsza „czerwony stosunek”. Przegięcia singli prowadzą do komicznych scen, chociażby nocy tańców, podczas której każdy pląsa osobno ze słuchawkami w uszach w rytm muzyki techno. Przytulańce odpadają. Każdy ma ponadto obowiązek wykopać dla siebie grób, tak aby w granicznym momencie nie wymagał od współziomków niczego więcej ponad przysypanie ziemią.

Można się doskonale bawić, oglądając „Homara”, ale w gruncie rzeczy ten film ma niezwykle melancholijną aurę. Zarówno bowiem w jednym, jak i w drugim świecie – przyjdzie głównemu bohaterowi odczuwać brak. Tak w świecie par, jak i singli będzie skazany na samotność, zagubiony i nieszczęśliwy. Każdy z nich bowiem narzuca zbyt twarde prawa, zbyt jednoznacznie odnosi się do natury ludzkiej. Podczas gdy ta zazwyczaj składa się z półtonów. Mam wrażenie, że biorąc na warsztat jeden z tematów, jakim jest życie w związku, miłość, autorzy filmu nie snują dystopii, ale opowiadają o naszym współczesnym świecie, w którym trzeba się jasno zadeklarować. Albo się jest hetero-, albo homoseksualnym, nie ma miejsca na biseksualność (jedna z początkowych scen filmu). Odwołując się do podwórkowych doświadczeń, albo jest się pis-iorem albo platformersem. Albo jest się narodowcem albo lewakiem. Albo wierzącym albo niewiernym (za co w niektórych kulturach może czekać surowa kara). I wreszcie, jak w „Homarze”, albo się jest fundamentalistycznym singlem, albo fałszywym partnersem. Świat współczesny mocno nam się zradykalizował, coraz częściej oczekuje się jasnych deklaracji, coraz mniej tolerancyjnie traktuje się inność.

 / Fot. mat prasFilm Lanthimosa to nie tylko jednak opowieść o radykalizmie. Pomiędzy bowiem dwoma opisanymi „ścianami” pozostawiono w filmie przestrzeń, na opowieść o tym, jak rodzi się prawdziwa miłość, jak trudno znaleźć kogoś bliskiego nam przez podobieństwo, dostrzec cechę, która łączy, a potem jeszcze utrzymać, wbrew okolicznościom, skromny wspólny ląd. Paradoksalnie cechą,która łączy oboje bohaterów jest krótkowzroczność. Sporo w tym niejednoznaczności. Krótkowzroczność, czyli podobny sposób patrzenia, staje się pomostem. Kiedy bowiem zabraknie tej dysfunkcji u jednego z bohaterów budowa więzi za pomocą innego narzędzia/zmysłu nie przynosi pozytywnego rezultatu, raczej tragikomiczny efekt. Bo dla jednego to co choćby jednoznacznie jest piłką do tenisa, dla drugiego korzystającego ze zmysłu dotyku, może być równie dobrze kiwi. Metaforyczną wisienką na torcie jest ostatnia scena – zarazem obraz, nie do zapomnienia – w której główny bohater próbuje się oślepić. Autorzy filmu postanowili jej nie rozstrzygać – film ma otwarte zakończenie – stawiając tym samym szereg pytań: dokąd człowiek jest w stanie się posunąć? Jak bardzo jesteśmy zdolni poświęcić się? Jak silna może być miłość czy też pragnienie jej odnalezienia we wspólnym „patrzeniu” na świat? Z tymi i innymi zapewne pytaniami pozostawia nagrodzony główną nagrodą Le Prix Un Certain Regard w Cannes film „Homar”.


Bardzo słony film. "Na granicy" już w kinach
Wszyscy jesteśmy dzikusami. Must see: "Zjawa"
Chapeau bas! CKK Jordanki otwarte

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Oj... "masturbacja zostaje ukarana przypieczeniem dłoni w tosterze"...dobrze, że nie innej części ciała.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.