Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

272 miejsce

Czarna dziura

Koncepcja czarnej dziury, będącej grawitacyjną pułapką dla fal świetlnych, mocno zakorzeniła się w świadomości astronomów. Obecnie nie kwestionuje się już ich istnienia, rozważając wyłącznie sposób występowania. Czy aby słusznie?

Droga Mleczna / Fot. Wiki CommonsKoncepcja czarnej dziury powstała jeszcze w XVIII wieku. Fakt odkrycia przez Newtona sił grawitacji uruchomił wyobraźnię uczonych, dając im pole do stawiania coraz to nowych hipotez. Opracowanie względności ruchu i opis grawitacji, jako załamania czasoprzestrzeni, jeszcze bardziej rozpalił inwencję twórczą akademickich notabli, implikując mnogość interpretacji teoretycznych. Obecna hipoteza czarnej dziury niewiele ma wspólnego z tą z czasów Einstaina, czy Newtona.

Pomimo mocnego zagnieżdżenia się terminu w systemie edukacyjnym oraz zaprzestania kładzenia akcentu na jej hipotetyczność, wyeksponować tutaj należy, że czarna dziura nadal w fazie teoretycznych domniemań i przypuszczeń leży. Leżeć będzie jeszcze długo, gdyż czym więcej materiału zebranego, tym mniej prawdopodobne jej fizyczne istnienie się wydaje.

Do niedawna uważano, że czarna dziura jest bliżej niesprecyzowanym obiektem materialnym, wewnątrz którego istnieje monstrualne zagęszczenie materii. Zagęszczenie to jest emiterem oddziaływania grawitacyjnego, oddziaływania tak mocnego, że nie pozwalającego fotonom posiadającym wszak także swoją mikroskopijną masę, wyrwać się poza ową strukturę. Wewnątrz horyzontu zdarzeń zajrzeć więc nie można. Czarna dziura natomiast poza horyzontem zdarzeń swoją grawitacją ściąga w siebie okalającą materię z gigantyczną siłą.

Czarnej dziurze na mocy uniwersyteckiego prawa nadano więc odpowiedzialność za skupianie siłami grawitacyjnymi całej galaktyki. Bio-elektrostymulacja wewnątrz akademickich czerepów umieściła czarne dziury wewnątrz jąder galaktyk. Jako, że czarna dziura nie może wedle teorii zostać ani zaobserwowana bezpośrednio, ani zmierzona w ów sposób, dowodzi się jej istnienia na podstawie bardzo poszlakowych analiz.

Koncepcyjnie czarna dziura nie może zostać jednoznacznie zaobserwowana. Jako silny, zapewne punktowy, obiekt przyciągający, powinien stanowić ważny element sąsiadujący układów słonecznych. Wyodrębniono nawet kilka gwiazd poruszających się po eliptycznej trajektorii wobec niczego, co potraktowano jako dowód istnienia czarnych dziur. Konsternację przyniosły kolejne obserwacje, które wskazywały, że owe hipotetyczne czarne dziury nie oddziałują na trajektorie innych gwiazd, a które owe czarne dziury niemal przecinają. Obecna teoria ratująca koncepcję sugeruje, że oddziaływanie grawitacyjne czarnych dziur poza horyzontem zdarzeń jest jednak minimalne, a ich wewnętrzna gęstość może wcale nie być wcale duża. Zrezygnowano więc także z newtonowskiego prawa powszechnego ciążenia obowiązującego dla całej materii, czyniąc wyjątkowość prawa grawitacji dla czarnych dziur. Ruch gwiazd poruszających się niezgodnie z lokacją czarnej dziury opatrzono identyfikatorem niewytłumaczalny i odłożono do czasu opracowania jakiegokolwiek logicznego wyjaśnienia.

Aby krytyka mogła być konstruktywna, powinna zawierać konkretne wskazówki wyjścia z impasu. Niechże taką będzie fakt, iż wypadkowy ośrodek grawitacji dla galaktyki znajdzie się w jej centrum. Niekonieczne jest tam istnienie czarnej dziury. Ba. Jej koncepcja przeczy zdroworozsądkowej logice. Każdy obiekt materialny emituje oddziaływanie grawitacyjne. Jest ono siłą skupiającą materię. Przy mniejszych odległościach większą, przy większych mniejszą.. Transformacja matematyczna opiera się na odwróconej funkcji kwadratowej. Aby wyjaśnić ruch gwiazd wewnątrz jądra Drogi Mlecznej nie potrzebujemy więc żadnej czarnej dziury, lecz zwykłe prawo powszechnego ciążenia. Wewnątrz galaktyki wypadkowe natężenie grawitacji będzie największe, ale kierunki oddziaływania siły będą się wzajemnie znosić. No cóż. Wyjaśniać to będzie zachowanie się gwiazd wewnętrznych jądra galaktyki, których trajektorię wyznaczy wirtualna wypadkowa. Wypadkowa, która będzie zależna od zmiennego środka ciężkości całej galaktyki, galaktyki będącej w ciągłym ruchu wirowym, galaktyki poruszającej się wewnątrz gromady galaktyk.

Zgodnie z geometrią euklidesową i prawem powszechnego ciążenia wewnątrz jądra galaktyki siły grawitacji się znoszą i dla poruszających się gwiazd są neutralne. Natomiast poza jądrem kierunek sił wskazuje jądro i gwiazdy będą do niego przyciągane. Tego właśnie dowodzą obserwacje. Czy więc koncepcję czarnej dziury należy tak intensywnie reanimować? Czy nie warto się zastanowić nad aksjomatem, że “nie nadaje się do opisu przestrzeni fizycznej w odległościach bardzo małych, atomowych, gdy rolę zaczynają odgrywać efekty kwantowe lub w pobliżu masywnych obiektów astronomicznych, jak Słońce, czarne dziury - gdy rolę zaczynają grać efekty zakrzywienia przestrzeni i geometria staje się nieeuklidesowa” (cyt. za Wikipedia)? Wygodnym jest przyjęcie tezy, że w pewnych warunkach logika nie obowiązuje, ale, na Boga!, król jest nagi!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

/....wyniki powinny trochę rozjaśnić obraz/

Fizyk teoretyczny, który pracuje nad "kartką papieru", być może "rozjaśni" bardziej.
O ile "Bóg jest matematyką"... ;)

A poważniej, pewne problemy są "poza nami". To kwestia skali.
I odwrotnie, jest cała masa bardziej przyziemnych i rozwiązywalnych problemów, które krzyczą o rozwiązanie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mimo wszystko, w kwestii czarnych dziur warto jeszcze chwilę poczekać. Już w najbliższych kilku latach NASA ma zamiar zrealizować misję IXPE, której wyniki powinny trochę rozjaśnić obraz.

Pomijając granty, wszystko będzie kosztować jakieś 200 milionów dolarów. Mniej więcej tyle co porządna impreza w USA ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Granty na takie badania - to jest właśnie "czarna dziura" ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lepiej bym sam tego ująć nie mógł. Bardzo trafna opinia :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Im dłużej żyję na tym świecie, tym bardziej zwiększa się moje przekonanie, że naukowcy (ci od kosmologii, fizyki kwantowej i biologii) to takie duże dzieciaki, które tworzą wspaniałe bądź mniej wspaniałe bajki. Robią to przede wszystkim sami dla siebie oraz dla myślącej (inteligentnej...?) gawiedzi.

Ciekawe jest to, że w majestacie powagi oni wierzą w tę swoją "naukową" produkcję, choć czasem dopuszczają do sytuacji, gdy jedna bajka wypiera drugą. Wtedy mówią, że lepsza hipoteza wypiera gorszą, a tych którzy śmią wątpić w ich duby wysmalone - nazywają prostakami, ignorantami, niedoukami bądź łagodniej - niefachowcami, którzy nie są w stanie zrozumieć tego, co oni ogarniają swoim umysłem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.